Reklama

"Dawno temu w odległej galaktyce..."

Metal progresywny, cybernetyczny, awangardowy, matematyczny, alternatywny, kosmiczny czy psychodeliczny - jasne zdefiniowanie muzyki Myopii z Bielska-Białej nie jest łatwe. Okazją dla Bartosza Donarskiego do porozmawiania z perkusistą Bogdanem Kubicą stała się, wydana w styczniu 2007 roku, reedycja drugiej płyty "Enter Insectmasterplan". Ten intrygujący muzycznie materiał zdążył narobić już sporo szumu nie tylko wśród fanów technicznego i niekonwencjonalnego thrash metalu, budowanego z matematyczną wręcz precyzją. Formacja, istniejąca na polskiej scenie od 1993 roku przygotowała znaną sobie, atomową dawkę pełnej suspensu muzyki, czerpiąc pełnymi garściami z dokonań sławnych Kanadyjczyków z Voivod, ale również Pestilence, Atheist czy Cynic. Płyta, wyprodukowana przez Szymona Czecha (Nyia, Third Degree) uderza techniką, zawikłaniem i wizją. Na krajowej scenie Myopia to bez wątpienia twór niezwykle osobliwy.

"Enter Insectmasterplan" wreszcie ukazał się w formie, na którą od dawna zasługiwał. Jak się z tym czujecie?

Reklama

Czujemy się oczywiście świetnie! Nie jesteśmy zbyt znanym i rozchwytywanym zespołem, więc wydanie każdego materiału cieszy i stwarza nowe szanse na dotarcie do zupełnie nowych odbiorców, tym razem za pośrednictwem Selfmadegod Records.

Czy materiał z tej płyty jest nadal reprezentatywny dla tego, co chcielibyście dziś lub w przyszłości nagrać?

Myślę, że tak. W zespole pojawił się nowy gitarzysta, więc na pewno będzie trochę inaczej, ale generalnie nasze zainteresowania, sposób postrzegania i robienia muzyki nie uległy zmianie. Tak więc mogę obiecać, że nie będzie łatwo, pozostaniemy w klimacie psychodelicznego thrashu, połamanych rytmów i tekstów mocno ocierających się o science-fiction.

Gracie muzykę daleką od typowości, trudną i adresowaną raczej do wyrafinowanego słuchacza. Czy świadomość tego, że dla przeciętnego odbiorcy muzyki metalowej "Enter Insectmasterplan" jest graniem niezrozumiałym, bywa dla was frustrujące? W dobie dominacji wesołych melodii spod znaku power metalu, granie takiej muzyki jak wasza jest zapewne ciężkim kawałkiem chleba.

Może kiedyś bywało to frustrujące, ale dość szybko zdaliśmy sobie sprawę, iż tak po prostu jest. Jeśli ktoś słucha skocznych melodii to ciężko jest taką osobę przekonać do czegoś przy czym raczej nie może tupnąć nogą lub machnąć grzywą, bo dzieje się za dużo i za często. Nie ma też sensu kogoś na siłę przekonywać do takiej muzyki, choć fajnie by było, żeby pojawiało się więcej otwartych umysłów na tego typu granie.

Jak wspomniałeś, jest to ciężki kawałek chleba, bo brak zainteresowania taką muzyką i zapotrzebowania na nią sprawia, że do tej pory musieliśmy wszystko wydawać własnym sumptem (co nie jest tanie), a dystrybucja zaczęła ledwo raczkować.

Po reedycji "Enter Insectmasterplan", Karol z Selfmadegod zajął się promocją w kraju i za granicą, pojawiły się już pierwsze recenzje i wywiady, i myślimy, że ruszy to wszystko trochę do przodu.

Jak na 14 lat istnienia, dyskografia Myopii wydaje się być dość skromna. Z czego to wynika?

Są różne przyczyny. Jak już wspomniałem, wszystko finansowaliśmy do tej pory z własnej kieszeni, a ponieważ sporo to kosztuje, to nie możemy sobie na to pozwolić zbyt często. Mieliśmy też permanentne problemy z obsadzeniem stanowiska gitarzysty, do tej pory na każdym nagraniu był inny muzyk, a w sumie było ich jeszcze więcej. Nie jest łatwo znaleźć ludzi do grania takiej muzyki, a i okres adaptacyjny nowych gitarzystów trwa też o wiele dłużej niż w wypadku skocznej muzyki, co skutecznie hamuje rozwój zespołu.

Ponadto w latach 1995 / 97 miałem z Robertem okres emigracyjny, co również zatrzymało zespół na jakieś trzy lata.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: galaktyka | Science | teksty | metal | muzyka | tych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje