Reklama

Arkadiusz Jakubik (Dr Misio): Nigdy nie chciałem być aktorem

Nie wiem, czy Wojtek Smarzowski wpadłby na to, aby Arkadiusza Jakubika obsadzić w roli rockmana. Teraz już jest chyba po herbacie, bo Jakubik dobrych kilka lat temu obsadził się w niej sam i na pewno tego pomysłu nie żałuje. Dr Misio powraca więc po raz kolejny. Tym razem z albumem "Strach XXI wieku". Pobrzmiewa trochę Kultem, trochę Kryzysem, trochę latami 80. i tak jak miał w zwyczaju zmusza do myślenia. Jest więc szansa, że muzyka szybko wejdzie wam do głowy a teksty... A teksty tak szybko z niej nie wyjdą.

Adam Drygalski, Interia: Skoro jest płyta, to powinny być koncerty. Tyle że w czasach pandemii tak to nie działa.

Reklama

Arkadiusz Jakubik (Dr Misio): - Konsekwentnie odmawiałem wszystkich występów online. Nie wyobrażam sobie braku interakcji z publicznością. Braku ludzi, po prostu. Jeśli nie możesz spojrzeć komuś z widowni głęboko w oczy, to takie granie nie ma sensu. Czasy są fatalne, nie ma co kryć. 12 marca przerwaliśmy trasę i miałem nadzieję, że jesienią uda się na nią powrócić. Ostatnio zagraliśmy w Starym Klasztorze we Wrocławiu, U Bazyla w Poznaniu, w JOK-u w Jarocinie. Za takimi koncertami tęskniłem... Co będzie dalej, zobaczymy. Chociaż tutaj niestety jestem pesymistą.

Brak muzyki granej na żywo rzeczywiście przybija. Zostawmy może koncerty, żeby nie wpaść w przygnębienie. Jak słucham waszej nowej płyty to zostaje mi w głowie, że mężczyźni nie mają nic do powiedzenia kobietom. "Siedemnastolatki" to taki trochę śmiech przez łzy.

- To jeden z tych tekstów, który został wzięty w cudzysłów. Można go odbierać z lekkim przymrużeniem oka. Podobnie jak wideoklip. Było moim od zawsze marzeniem, żeby przebrać się za Angusa Younga. Założyć szkolny mundurek, tornister i wyjść tak na koncercie do ludzi. Liczę na to, że kiedyś jeszcze powtórzymy taki performance, że wszyscy muzycy Dr Misio znowu pojawią się w szkolnych mundurkach na scenie.

A co do cytatu z "Siedemnastolatek", to tak mnie naszło patrząc na swój PESEL, że coraz ciężej powiedzieć kobiecie, z którą się jest trochę dłużej niż weekend, coś mądrego, oryginalnego.

Na początku bałem się trochę, że za tę piosenkę wsadzą mnie do pudła, że zaleje mnie fala hejtu. Że niby młodzież deprawuję. Ale starszy syn sprawdził, że w świetle kodeksu karnego deprawować nie wolno do końca 15. roku życia, a poza tym dostałem sporo wiadomości od fanów, że te siedemnastolatki to mogą wiedzieć więcej o świecie niż ja, bo wszystkie są już dawno zdeprawowane.

Kolejna smutna prawda związana jest z tą nieszczęsną sałatą. Jemy ją a i tak jesteśmy, k***a, grubi.

- Jestem uzależniony od wagi. Zawsze rano na nią wchodzę...

I albo dzień zaczyna się dobrze albo jest do bani.

- Dokładnie. Zaczyna się depresja i kolejna głodówka. Pamiętam jak kilka lat temu ruszały zdjęcia do filmu "Wołyń". Wojtek Smarzowski dał mi wtedy delikatnie do zrozumienia, że może warto byłoby kilku kilogramów się pozbyć. W tamtych czasach na Wołyniu, jak wiadomo się nie przelewało. No dobra, to ile mam zrzucić? - zapytałem, ale odpowiedź była dyplomatyczna. "Tyle, ile dasz radę".

I z pomocą pani dietetyczki, która notabene ma na nazwisko Jarzynka, udało się zejść w dół piętnaście kilo. Mając 75 kilogramów na wadze czułem się po prostu wyśmienicie, ale wiesz... zdjęcia się skończyły, trochę czasu minęło. I cały czas mimo usilnych starań do tej wymarzonej wagi wrócić mi się nie udaje. Mimo jedzenia sałaty. Ale właśnie, my tu o sałacie, a tekst, w którym ją wspomniałem jest dla mnie niesamowicie ważny. To najbardziej osobisty numer na tej płycie.

Dlaczego?

- Bo traktuje o relacjach. Ci wszyscy, którzy są ze sobą, powiedzmy paręnaście lat, to myślę, że załapią, o co chodzi. Są takie dni kiedy nas emocjonalnie w związku nie ma. I czasem przychodzą do głowy pytania, że może nas tam wcale nigdy nie było, albo że już nas tam nigdy nie będzie? Pojawia się zwątpienie. Bo co z tym można zrobić? I odpowiedź jest w sumie prosta. Codziennie trzeba o tę miłość walczyć, codziennie rano schodzić do piwnicy i dorzucać węgla do pieca, żeby to wszystko nie zgasło. Bo jak już zgaśnie, to będzie ten ogień bardzo trudno rozpalić.

Płaskoziemcy, reptilianie, maszty 5G, nanochipy w szczepionkach - czytaj na następnej stronie!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Dr Misio | Arkadiusz Jakubik | wywiady

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje