"Muzyka to jedna z najgroźniejszych chorób"


Maciej Łyszkiewicz to znacząca postać istniejącej w latach 80. tzw. trójmiejskiej sceny alternatywnej. Wokalista, klawiszowiec i kompozytor, lider grupy No Limits, z którą nagrał dwie płyty. Niestety, bardziej doceniono je poza granicami Polski, a jako że na początku lat 90. zaczęły się ciężkie czasy dla rynku muzycznego w Polsce, No Limits po cichu zniknął ze sceny w połowie poprzedniej dekady. W 2001 roku Maciej Łyszkiewicz reaktywował No Limits. Co najważniejsze, zespół zamierza wydać płytę z zupełnie nowym materiałem.

Reklama

Na tym bynajmniej działalność lidera No Limits się nie kończy. Jest on również kompozytorem muzyki dla zespołu Leszcze, założonego wspólnie z inną legendą trójmiejskiej sceny alternatywnej, Maciejem Bednarkiem. Grupa nagrodzona została podczas festiwalu w Opolu w 2001 roku, a w czerwcu wydała swą drugą płytę "Ta dziewczyna". Łyszkiewicz bierze również udział w komponowaniu materiału na płytę reaktywowanej w 2002 roku innej legendy trójmiejskiej alternatywy, grupy Marilyn Monroe.

Z Maciejem Łyszkiewiczem o jego bogatych planach muzycznych rozmawiał Lesław Dutkowski.


W 2000 roku ogłosiłeś powrót No Limits. Od tego momentu minęło trochę czasu i chciałbym się dowiedzieć, co zespół w tym okresie zrobił? Wiem, że nagraliście jakieś piosenki. Co się z nimi stanie?

Jeżeli chodzi o 2000 rok, kiedy zaczęliśmy przymiarki do pisania nowego materiału, faktycznie minęło trochę czasu. Niestety, jest to trochę też winą tego, że każdy z nas brał udział w różnych innych projektach muzycznych, w moim przypadku był to debiutancki album zespołu Leszcze. Moi koledzy działali jeszcze gdzieś indziej, pojawiali się na przykład na składankach quot;Klubokawiarnia", które ukazały się na rynku w zeszłym roku. Czas mijał i mijał, aż w końcu stwierdziliśmy, że już jest tak późno, iż musimy się zabrać do roboty. Od tej pory zaczęliśmy intensywnie grać próby. Próbowanie dotyczy też nowych ludzi, bo skład będzie diametralnie odbiegał od tego, co było na pierwszych dwóch płytach No Limits.

W takim razie przedstaw muzyków, którzy oprócz ciebie wchodzą obecnie w skład zespołu No Limits.

W skład grupy wchodzą cztery osoby: Marcin Majkowski na bębnach, Elvis, czyli inżynier Woźniak, na gitarze basowej, na gitarze Bromba, słynny człowiek z restauracji "Gringo", i ja na klawiszach Hammonda i elektrycznym pianinie. Pozostałe osoby, które będą występować w zespole, czyli wokaliści i ci, którzy mają nagrywać rozmaite smaki instrumentalne, np. trąbki, saksofony, puzony, będą tylko i wyłącznie pracowali z nami jako muzycy sesyjni. My będziemy decydowali o kształcie muzyki, którą będziemy tworzyć.

No Limits ma na koncie do tej pory dwie płyty - "No Movie Soundtrack" i "The Worst Of No Limits". Zostały one wydane jakiś czas temu i obecnie jest je trudno zdobyć. Istnieje szansa, że zostaną wznowione?

W tej chwili sytuacja wygląda tak, że kilkakrotnie prowadziliśmy rozmowy, między innymi z Pomatonem, w sprawie wydania płyt No Limits w ramach kolekcji "Złotych Przebojów", w której ukazywali się najbardziej popularni polscy wykonawcy powojenni. Na razie te rozmowy zostały zawieszone. W międzyczasie zgłosiło się do nas wydawnictwo, które było zainteresowane wydaniem naszych piosenek z pewnym wokalistą, z którym pracowaliśmy w latach 90. w Trójmieście. Dylemat nasz jest taki, zastanawiamy się, czy lepiej jest, by najpierw pojawiła się płyta, która będzie składanką z dwóch pierwszych albumów, czy też lepiej będzie rozpocząć od wydania nowego materiału, szczególnie, że stylistycznie będzie on odbiegał od tego, co się działo z No Limits na tych dwóch pierwszych płytach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje