Reklama

Reklama

Young Multi dostawał maile z groźbami. Niebezpieczna sytuacja na koncercie

Young Multi zagrał ostatnio koncert w Pyskowicach. W trakcie jego występu na scenę wtargnęli fani, a raper ostro zareagował, zarzucając ochroniarzom bezczynność. Teraz wytłumaczył, że przed koncertem dostawał maile z pogróżkami.

Young Multi zagrał ostatnio koncert w Pyskowicach. W trakcie jego występu na scenę wtargnęli fani, a raper ostro zareagował, zarzucając ochroniarzom bezczynność. Teraz wytłumaczył, że przed koncertem dostawał maile z pogróżkami.
Young Multi zagrał koncert w Pyskowicach /YouTube /materiał zewnętrzny

Podczas koncertu rapera w Pyskowicach na scenę zaczęli wbiegać pojedynczo kolejni fani. W pewnym momencie było ich już naprawdę sporo, a ochrona w żaden sposób nie reagowała. 

Young Multi zareagował na to dość agresywnie. "Ej dobra, czekajcie, bo was jest tu za dużo. A ochrona będzie tak stała i się przyglądała, jak k*rwa ludzie się wpi*rdalają, czy co?! Będziecie stali? Bo ja nie wiem. Ja mam ich k*rwa wyganiać czy wy? Ja ich nie chcę wyganiać, bo to są moi fani, ale zrozumcie, że k*rwa ktoś mógłby wbiec z nożem i mnie zaj*bać na przykład. Wiesz, o co chodzi stary? Musisz stary reagować. Nie może tak być" - mówił do ochrony. 

Reklama

Raper wyjaśnił później, dlaczego zareagował tak nerwowo. "Słuchajcie, ja wam powiem, czemu tak zareagowałem. Dzisiaj przed tym, jak tutaj przyjechałem - często nie mówię o takich rzeczach - dostałem dwa maile anonimowe, że jak tu przyjadę, to nie wyjadę stąd w kawałku. Serio, dostałem dwa takie maile. Staram się podchodzić do takich rzeczy, żeby sobie bani nie haratać, ale trzeba brać takie rzeczy na poważnie. Proszę, nie wbiegajcie teraz" - wytłumaczył. 

Już po koncercie na spokojnie jeszcze raz skomentował sytuację. "Widzę, że zrobiło się głośno na socialach o 'incydencie' z wbijaniem na scenę. Otrzymuję dużo wiadomości od fanów z wczoraj, martwiących się tą sytuacją. Słuchajcie, pomimo wszystko był to jeden z najlepszych koncertów, jakie zrobiłem - publika totalny ogień, pogo, śpiewanie - było totalnie zaje***cie! Pozytywnych rzeczy było tyle, że to one zostaną mi w pamięci" - stwierdził.

Odniósł się też do zachowania ochrony. "Skandowanie 'wypie*dalaj' do ochroniarza było słabe, sam tego nie słyszałem, bo mam na sobie słuchawki wygłuszające jakikolwiek dźwięk, ale jestem ostatni, żeby podsycać takie sytuacje. Ochrona przed koncertem otrzymała jasne informacje o pogróżkach. Zostaliśmy zapewnieni, że aktywność ochrony będzie wzmożona. Ostatecznie jak widać, nie zostało to spełnione. Było parę sytuacji, w których ochrona nie reagowała na moje prośby. Kiedy zobaczyłem, że tylko jeden ochroniarz trzyma barierki, poprosiłem o to, żeby przed mocnym numerem ochrona podeszła i pomogła. Spotkałem się z brakiem reakcji" - napisał.

"Pomimo wszystko na koniec występu poprosiłem o to, żeby ludzie zrobili hałas dla ochrony. Nie chcę, żeby ludzie czuli jakiś negatywny vibe. Było zajebiście i dziękuję za tak liczną obecność" - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL