Reklama

Reklama

Taika Waititi wściekły na twórców "Stranger Things" za wykorzystanie utworu Kate Bush

Odkąd czwarty sezon "Stranger Things" trafił do katalogu Netflixa, prawdziwe odrodzenie przeżywa utwór "Running Up That Hill" autorstwa Kate Bush. Fani produkcji na nowo zakochali się w hicie sprzed lat, który dzięki nim od tygodni króluje na listach przebojów. Co ciekawe, po twórczość brytyjskiej artystki sięgnąć chciał także Taika Waititi, który planował wykorzystać jej piosenki na ścieżce dźwiękowej swojego nowego filmu "Thor: Miłość i grom”. Bracia Duffer go jednak ubiegli. "Uwielbiam ten serial, ale jako ktoś, kto czuje, że ma jej muzykę na własność, jestem potwornie zirytowany!" – stwierdził żartobliwie reżyser.

Odkąd czwarty sezon "Stranger Things" trafił do katalogu Netflixa, prawdziwe odrodzenie przeżywa utwór "Running Up That Hill" autorstwa Kate Bush. Fani produkcji na nowo zakochali się w hicie sprzed lat, który dzięki nim od tygodni króluje na listach przebojów. Co ciekawe, po twórczość brytyjskiej artystki sięgnąć chciał także Taika Waititi, który planował wykorzystać jej piosenki na ścieżce dźwiękowej swojego nowego filmu "Thor: Miłość i grom”. Bracia Duffer go jednak ubiegli. "Uwielbiam ten serial, ale jako ktoś, kto czuje, że ma jej muzykę na własność, jestem potwornie zirytowany!" – stwierdził żartobliwie reżyser.
Taika Waititi mocno przeżył wykorzystanie utworu Kate Bush w "Stranger Things" /Theo Wargo /Getty Images

Serial "Stranger Things" to niewątpliwie jeden z największych hitów Netflixa ostatnich lat. Produkcja, której akcja rozgrywa się w latach 80. ubiegłego wieku, przeniosła widzów w nostalgiczną podróż w czasie, rozbudzając u nich tęsknotę za tamtą dekadą. Dekadą, której wpływ widoczny jest dziś niemal wszędzie - od trendów w modzie, po projekty filmowych plakatów i muzykę.

Dzięki najnowszemu sezonowi "Stranger Things" to właśnie muzyka z tego okresu, a w zasadzie jeden konkretny utwór, przeżywa dziś prawdziwe odrodzenie. Mowa o singlu "Running Up That Hill" autorstwa Kate Bush, który został wydany w 1985 roku. Od momentu, gdy nowa odsłona serialu braci Duffer zadebiutowała na szklanym ekranie, piosenka króluje na listach przebojów, a w globalnym rankingu 50 najczęściej streamowanych utworów w serwisie Spotify zajmuje pierwsze miejsce.

Reklama

Okazuje się, że po twórczość Kate Bush sięgnąć chciał również Taika Waititi, który miał w planach umieszczenie piosenek artystki na ścieżce dźwiękowej swojego nowego filmu "Thor: Miłość i grom". W wywiadzie udzielonym magazynowi "NME" nowozelandzki reżyser opowiedział m.in. o wykorzystaniu w soundtracku produkcji utworów legendarnego zespołu Guns N' Roses. "To był mój prawdziwy triumf, móc umieścić w swoim filmie kawałki jednego ze swoich ulubionych zespołów, którego słuchałem namiętnie jako dzieciak" - zdradził filmowiec. Niestety, w przypadku piosenek Kate Bush, musiał obejść się smakiem.

Taika Waititi wyciął piosenkę Kate Bush ze swojego filmu

Zapytany o to, czy sądzi, że dzięki jego nowej produkcji twórczość Guns N' Roses otrzyma drugie życie, tak, jak miało to miejsce w przypadku piosenki "Running Up That Hill", Waititi odparł: "Pytasz, czy film zrujnuje ich muzykę, tak jak oni zrujnowali Kate Bush? Uwielbiam ten serial, ale jako ktoś, kto czuje, że ma jej muzykę na własność, jestem potwornie zirytowany! Stałem się jednym z tych starych pryków, którzy mówią: 'Te dzieciaki nigdy nie słuchały Kate Bush, usłyszały jeden jej kawałek w serialu! Nie znają Kate Bush, ja ją znam!'" - stwierdził żartobliwie reżyser.

Laureat Oscara postanowił przy okazji rozwiać wątpliwości na temat ewentualnego powstania rozszerzonej, reżyserskiej wersji nowego "Thora". "Oglądałem reżyserskie wersje filmów innych twórców. Są do bani. Z czegoś takiego nigdy nie wynika nic dobrego. Nad reżyserami czasem ktoś musi sprawować kontrolę. Mógłbym powiedzieć: 'Chcesz obejrzeć moją autorską wersję? Trwa zaledwie 4,5 godziny!', ale taki czas trwania filmu nie jest zaletą. W takich produkcjach jest mnóstwo scen, w czasie których widz może zrobić sobie przerwę na herbatę bez wciskania pauzy. A chyba nie o to chodzi" - stwierdził bez ogródek Waititi. Film "Thor: Miłość i grom" trafił na ekrany polskich kin 8 lipca.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL