Reklama

Reklama

Syn Wojciecha Młynarskiego oferuje koncerty domowe dla "majętnych" i "bardzo majętnych"

Jan Emil Młynarski, muzyk, kompozytor, wokalista i multiinstrumentalista, a prywatnie syn zmarłego w 2017 roku Wojciecha Młynarskiego, wystosował na Facebooku oryginalną propozycję. Prześmiewczo skomentowały ją dzieci innych znanych artystów przy okazji dowcipkując z mało oryginalnych pytań, na które stale muszą odpowiadać.

Jan Emil Młynarski, muzyk, kompozytor, wokalista i multiinstrumentalista, a prywatnie syn zmarłego w 2017 roku Wojciecha Młynarskiego, wystosował na Facebooku oryginalną propozycję. Prześmiewczo skomentowały ją dzieci innych znanych artystów przy okazji dowcipkując z mało oryginalnych pytań, na które stale muszą odpowiadać.
Jan Młynarski /Mateusz Jagielski/East News /East News

Syn wybitnego tekściarza nie odcina kuponów od sławy ojca, tylko sam zdobywa uznanie jako wszechstronny muzyk. Współtworzy m.in. zespół Warszawskie Combo Taneczne, znane z repertuaru przedwojennych muzyków warszawskich. Z Marcinem Maseckim założył również Jazz Band Młynarski-Masecki, w którym muzycy połączyli styl międzywojennych orkiestr jazzowych z nowoczesnymi brzmieniami.

Tym razem wyszedł z propozycją skierowaną do bogaczy. "Dla osób majętnych są koncerty domowe, ekskluzywne. Dla bardzo majętnych w ramach spotkania, mogę opowiedzieć czy łatwo, czy trudno jest być synem Wojciecha Młynarskiego oraz skąd w ogóle wziął się pomysł na muzykę" - ogłosił nie bez sarkazmu Jan Emil Młynarski, dodając że nie odpowiada na pytania: "za ile dokładnie taki koncert", bo: "dużo".

Reklama

Swój wpis artysta zilustrował zdjęciem, na którym widać, jak śpiewa, akompaniując sobie na bandżoli przy suto, acz wbrew pozorom nie "na bogato", zastawionym stole (dominują ciasta i ciasteczka).

"Kocham to" - skomentowała wpis kolegi wokalistka folkowa i jazzowa Mary Rumi, czyli Marii Rumińska, córka zmarłego w lutym tego roku jazzmana Zbigniewa Namysłowskiego. "Możemy z Jaculem (puzonistą jazzowym Jackiem Namysłowskim, synem Zbigniewa - red.) być Twemi technicznymi, którzy rozszerzą historię o jednego z muzyków, kolegów - za odpowiednią gratyfikację ofkors. A nie są to tanie rzeczy (pisownia oryginalna, red.)". Po czym dolała oliwy do ognia: "A myślisz, że powinniśmy mówić to, co chcą ludzie usłyszeć, prawdę, czy coś na bieżąco wymyślać?". Jan Emil Młynarski spokojnie wyjaśnił koleżance, że nie skorzysta z tej opcji, bo najlepiej dzielić pieniądze, gdy w zespole jest... jeden człowiek. I że "zapotrzebowanie majętnego kontrahenta nie ma najmniejszego znaczenia".

"Kręci mnie ta opcja dla bardzo majętnych. Chyba się zainspiruję" - stwierdziła z kolei Natalia Niemen, córka Czesława i Małgorzaty Niemenów. Pod tym jej komentarzem Mary Rumi dopisała: "Też sądzę, że to dobry koncept i inspirujący" i zwracając się bezpośrednio do Jacka Namysłowskiego zaproponowała, aby w ich ofercie "znalazły się również (dodatkowo po pytaniu: jak to jest być dzieckiem Z.N.) dwie - zupełnie różne - odpowiedzi na nurtującą fanów Zbigniewa kwestię: Jakim był ojcem?".

Natalia Niemen pociągnęła wątek, ironizując: "Jeżeli Was o podobne rzeczy pytają, to oddycham z ulgą. Dodałabym jeszcze kilka pytań typu: Jaki miał wpływ na Pani gusta muzyczne? Co, by dziś zrobił? A co, by pomyślał? Jakiego papieru toaletowego, by dziś używał? Czy Pani ojciec, gdyby żył w dzisiejszym świecie, napisałby kolejny "Dziwny jest ten świat"? A ja jebut takich. A nie! Nie mogę! Pokornie wszak trzeba respondować, bo piniondz do kieszonki się sypie. Kurła... a gdyby naprawdę w taki układ finansowany wejść?".

Ostatecznie większość internautów pożałowała, że nie są majętni. Niektórzy docenili Jana Emila Młynarskiego za... poczucie humoru. Ten jednak utrzymuje, że jego propozycja jest serio. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL