Reklama

Reklama

Spice Girls: Były mąż Mel B, oskarżany przez nią o przemoc domową, kontratakuje

Z producentem filmowym i telewizyjnym, Stephenem Belafontem wokalistka Spice Girls rozwiodła się w 2017 r. Odeszła od niego, gdyż, według jej relacji, znęcał się nad nią psychicznie, fizycznie i finansowo. Mimo to Belafonte wciąż psuje jej krew. Teraz próbuje storpedować jej działalność społeczną na rzecz przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci.

Z producentem filmowym i telewizyjnym, Stephenem Belafontem wokalistka Spice Girls rozwiodła się w 2017 r. Odeszła od niego, gdyż, według jej relacji, znęcał się nad nią psychicznie, fizycznie i finansowo. Mimo to Belafonte wciąż psuje jej krew. Teraz próbuje storpedować jej działalność społeczną na rzecz przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci.
Mel B znana jest z współtworzenia grupy Spice Girls /Dominique Charriau /Getty Images

Od 2018 r. Mel B jest patronką Women’s Aid, organizacji, której celem jest walka z przemocą domową, ofiarami której są kobiety i dzieci. Stephen Belafonte, rozmawiając z autorką podcastu "Prive Talk With Alexis Texas", przyznał, że skontaktował się z Women's Aid, aby przekonać ich, że Mel B nie zasługuje, aby być patronką tej organizacji.

"Powiedziałem im: 'Melanie, bardzo was okłamuje. Nie wierzcie jej. Mam na to dowody z biura detektywistycznego, zebrane przed naszą rozprawą rozwodową'" - relacjonował w wywiadzie. Dodał jednak, że organizacja odmówiła współpracy z nim.

Reklama

Pracownik Women’s Aid wyjaśnił w rozmowie z dziennikiem "Mirror", jakie podejście organizacja ma do takich sytuacji. 

"Jeśli skontaktuje się z nami domniemany sprawca przemocy domowej, kierujemy go do Respect, krajowej organizacji charytatywnej, która ma doświadczenie w pracy ze sprawcami przemocy domowej" - powiedział.

Women’s Aid ma zaufanie do ofiar, które się do niej zgłaszają i z zasady nie podejmuje głębszego dialogi z ewentualnymi oprawcami.

Belafonte podał jednak konkretny przykład na to, że Mel B nie ma wystarczającego autorytetu, by być patronką organizacji charytatywnej. Przypomniał, że w 2019 r. musiała zapłacić 2 mln funtów byłej niani swojego dziecka, Lorraine Gilles, by ta wycofała z sądu sprawę o zniesławienie. Mel B nazwała ją "prostytutką", co więcej, twierdziła, że Belafonte przymuszał ją, by razem z nim i nianią tworzyła trójkąt miłosny.

Wcześniej były mąż Mel B argumentował, że oskarżenia o znęcanie się to wymyślona narracja, która miała go zmusić do podpisania ugody rozwodowej, a jednocześnie zatuszować uzależnienie piosenkarki od narkotyków i alkoholu.

Mimo tych kontrowersji, w maju tego roku Mel B z rąk księcia Williama otrzymała Order Imperium Brytyjskiego - przede wszystkim za swoją działalność na rzecz ofiar przemocy domowej.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL