Reklama

Sammy Hagar pogodził się przed śmiercią z Eddiem Van Halenem

Były wokalista Van Halen przyznał, że przed śmiercią zakopał topór wojenny z Eddiem Van Halenem. Muzycy trzymali to jednak w tajemnicy, aby uniknąć spekulacji na temat powrotu grupy.

Sammy Hagar i Eddie Van Halen pogodzili się przed śmiercią gitarzysty

Eddie Van Halen zmarł 6 października w wieku 65 lat po długiej walce z rakiem.

Reklama

Na początku XXI wieku u Eddiego Van Halena zdiagnozowano raka języka - część tego organu została mu usunięta po diagnozie. Według serwisu TMZ przez ostatnie pięć lat gitarzysta hardrockowej grupy Van Halen (posłuchaj!), podróżował pomiędzy USA a Niemcami na leczenie w postaci radioterapii.

W 2019 roku u gitarzysty miało dojść do nawrotu choroby, a nowotwór tym razem miał zaatakować gardło. W listopadzie zeszłego roku gwiazdor miał trafić do szpitala.

O śmierci Van Halena w programie Howarda Sterna wypowiedział się też wieloletni wokalista zespołu (1985 - 1996 i 2004 - 2006), Sammy Hagar, który w ostatnich latach był skonfliktowany ze słynnym gitarzystą. Wokalista przyznał, że wokalista pogodził się z muzykiem przed jego śmiercią.

Rockmani zrobili to w sekrecie, aby uniknąć jakichkolwiek spekulacji na temat reaktywacji zespołu.

"Eddie i ja wymieniliśmy SMS-y i od początku tego roku był to prawdziwe 'święto miłości'. Zgodziliśmy się, aby nikomu o tym nie mówić, bo nakręci to plotki o naszej reaktywacji, a każdy z nas wiedział, że do tego nie dojdzie. W dodatku (Eddie - przyp. red.) nie chciał , aby ktoś wiedział o stanie jego zdrowia. Przestał odpisywać mi miesiąc temu i zorientowałem się, że nie jest dobrze. Spróbowałem skontaktować się z nim tydzień przed jego śmiercią i zdałem sobie sprawę, że to kwestia kilku dni. To wszystko jednak stało się za szybko" - mówił.



INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sammy Hagar | Eddie Van Halen | Van Halen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje