Reklama

Rush: Neil Peart nie żyje. Legendarny perkusista miał 67 lat

W wieku 67 lat zmarł Neil Peart, perkusista i tekściarz kanadyjskiej grupy Rush, uznawany za jednego z najlepszych bębniarzy w historii rocka. Muzyk od dłuższego czasu toczył w tajemnicy walkę z nowotworem mózgu.

Neil Peart (Rush) miał 67 lat

Neil Peart zmarł w Santa Monica w Kalifornii w czwartek (7 stycznia). Informację po kilku dniach przekazał rzecznik rodziny, Elliott Mintz.

Reklama

"Prosimy przyjaciół, fanów i media by ze zrozumieniem uszanowały prywatność rodziny w tym ekstremalnie trudnym i bolesnym czasie. Ci, którzy chcą złożyć kondolencje, mogą przekazać datek w imieniu Neila organizacjom walczącym z rakiem" - taki komunikat pojawił się na oficjalnej stronie Rush.

Legendarny perkusisty i tekściarz kanadyjskiej grupy Rush od trzech lat w tajemnicy walczył z glejakiem, agresywnym nowotworem mózgu.

W 2015 r. muzyk ogłosił zakończenie kariery po ukończeniu jubileuszowej trasy R40 Live 40th Anniversary Tour. Od dłuższego czasu zmagał się z chronicznym zapaleniem ścięgien.

Wtedy ogłosił, że wycofuje się, by spędzać więcej czasu z rodziną - swoją drugą żoną, fotografką Carrie Nuttal i ich córką, 11-letnią Olivią.

Wczesne dzieciństwo Neil Peart spędził wraz rodzicami i rodzeństwem na farmie w Hagersville (przedmieście Hamilton). Gdy jako nastolatek zaczął interesować się muzyką, mama i tata zapisali go na lekcje gry na fortepianie, ale te szybko go znudziły. Zupełnie inaczej było z tłuczeniem się po krzesłach i pudłach za pomocą pałeczek do jedzenia "chińszczyzny". Już wtedy w jego stukaniu musiało coś być, bo najpierw dostał od rodziców prawdziwe pałeczki, a potem nieprawdziwą (zabawkową) perkusję i... zaczął chodzić na lekcje bębnienia w Peninsula Conservatory of Music.

Jako 15-latek miał już swoją perkusję. Kolejne trzy lata upłynęły Peartowi pod znakiem współpracy z kilkoma miejscowymi grupami, z których żadna nie osiągnęła nic ważnego. Ów brak sukcesu sprawił, że gdy osiągnął pełnoletność postanowił porzucić Kanadę i osiedlić się w Londynie. Tu również obyło się bez wielkich sukcesów i po 1,5 roku muzyk wrócił do Kanady, gdzie pracował w firmie swojego ojca.

W połowie 1974 r. zgłosił się na casting i dołączył do Geddy'ego Lee (wokal, bas) i Alexa Lifesona (gitara) w grupie Rush. Peart tuż po wydaniu debiutanckiej płyty "Rush" - i na dwa tygodnie przed rozpoczęciem amerykańskiej trasy - zastąpił oryginalnego perkusistę Johna Rutseya.

Oczytany i inteligentny Neil Peart szybko przyjął też funkcję głównego autora tekstów Rush - pisał słowa inspirowane fantasy, science-fiction, mitologią i filozofią (tu spory wpływ miała na niego twórczość amerykańskiej pisarki żydowskiego pochodzenia - Ayn Rand). Jednocześnie Peart cały czas podwyższał swoje umiejętności jako instrumentalista, co sprawiło, że w drugiej połowie lat 70. doszedł do pozycji jednego z najwybitniejszych perkusistów świata. Jego gra nie ograniczała się już wtedy do uwydatniania warstwy rytmicznej poszczególnych tematów, lecz stanowiła integralną część ich linii melodycznych (np. słynne "YYZ").

W 1983 r. został wprowadzony do Modern Drummer Hall of Fame. W 1996 r. razem z pozostałymi muzykami Rush został Oficerem Orderu Kanady (było to pierwsze takie wyróżnienie dla rockowej grupy). Kolejne wyróżnienie na jego koncie to m.in. miejsce w Canadian Songwriter Hall of Fame i Rock and Roll Hall of Fame (2013).

Pod koniec lat 90. w odstępie niespełna 12 miesięcy (10 sierpnia 1997 - 20 lipca 1998 r.) Neil Peart przeżył osobistą tragedię - stracił najpierw córkę - 19-letnią Selenę, a potem żonę - Jacqueline. Pierwsza zginęła w wypadku samochodowym, druga zmarła na raka. Załamany tragediami muzyk, aby zagłuszyć cierpienie, wybrał się w motocyklową podróż przez Amerykę Północną i Środkową (swoje z niej wspomnienia opisał później w książce: "Ghost Rider: Travels on the Healing Road").

W dorobku literackim pozostawił również reportaż ze swojej wcześniejszą podróży po Afryce - "The Masked Rider" oraz kolejne książki. Ostatnia z nich to "Far and Wide: Bring That Horizon to Me!".

Rush to jedna z nielicznych gwiazd rocka, które nigdy nie wystąpiły w Polsce, choć zespół ma u nas wciąż liczne grono fanów. Dodajmy, że Geddy Lee (naprawdę Gary Lee Weinrib) urodził się w rodzinie polskich Żydów, którzy przeżyli pobyt w obozach koncentracyjnych (Auschwitz, Dachau i Bergen-Belsen) podczas II wojny światowej.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Rush | Neil Peart | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje