Reklama

Reklama

​Reni Jusis - jak koncertowało się 20 lat temu

Reni Jusis jest w trakcie trasy koncertowej, która promuje jej najnowszy album. Na rozmaitych polskich scenach występuje już od 20 lat. Jak radziła sobie podróżując po Polsce w czasach przed internetem? Gdzie są najlepsze pierogi, wiedziała z notatek robionych w atlasie samochodowym.

Reni Jusis promuje obecnie nową płytę

Jak wspomina Reni Jusis, koncerty w latach 90. były głównie otwarte, organizowane przez miasta, dla bardzo szerokiej publiczności, która nie do końca, jej zdaniem, była skupiona. Występowanie przed dosyć przypadkowymi ludźmi nie dawało pełnej satysfakcji artystom.

"Pamiętam, że jedną z pierwszych piosenkarek, która odmówiła grania tego typu koncertów, była Ania Maria Jopek. Jej menedżer zadecydował, że będzie grała tylko na zamkniętych, biletowanych imprezach. Wtedy to było bardzo odważne posunięcie, bo takich koncertów było dużo mniej" - mówi PAP Life Jusis.

Reklama

"Dzisiaj ta publiczność, która przychodzi, która płaci za kulturę, jest bardzo wyrobiona, wymagająca i możemy sobie pozwolić na eksperymenty muzyczne, sztukę na wyższym poziomie. Mimo że dzisiaj jest tak ogromna liczba festiwali i tras koncertowych, bilety świetnie się sprzedają. Bardzo mnie cieszy, że tak doceniana jest dzisiaj muzyka i sztuka w ogóle" - stwierdza autorka przebojów "Zakręcona" i "Kiedyś cię znajdę".

20 lat temu muzycy musieli też sobie radzić bez internetu. "Woziliśmy np. ze sobą na trasę atlas samochodowy i robiliśmy w nim notatki, gdzie coś dobrego można zjeść. Te zapiski, najczęściej na żółtych kartkach przyklejonych do mapy, były na wagę złota. Pamiętam, jak kiedyś odziedziczyliśmy świetnie opracowaną mapę po jakimś zespole jazzowym - korzystaliśmy z tego samego busa. Bardzo ułatwiło nam to życie w trasie" - zdradza ciekawostkę.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL