Reklama

Radio Zet bez piosenek Michaela Jacksona. Pomnik Króla Popu usunięty ["Leaving Neverland"]

Rozgłośnie z całego świata zaczynają usuwać ze swoich playlist piosenki Michaela Jacksona po emisji budzącego gorące dyskusje dokumentu "Leaving Neverland", w którym opowiedziano o nadużyciach seksualnych Króla Popu. W Polsce na taki krok zdecydowało się Radio Zet.

Michael Jackson na niespełna cztery miesiące przed śmiercią - Londyn, 6 marca 2009 r.

Z całego świata nadchodzą informacje, że kierując się reakcjami słuchaczy usuwają piosenki Michaela Jacksona ze swoich playlist. Tak stało się w m.in. Nowej Zelandii i Kanadzie.

Reklama

Podobną decyzję podjęto w BBC, choć tam dementowali informację, że chodzi o bojkot.

"Nie blokujemy żadnych piosenek ani artystów, a Michael Jackson, jak każdy inny artysta, może pojawić się w BBC Radio. Decyzje dotyczące tego, co gramy w różnych stacjach zawsze podejmowane są z myślą o odpowiednich odbiorcach i kontekście" - odpowiadał rzecznik BBC.

Serwis Wirtualnemedia.pl podaje, że Radio Zet od minionego poniedziałku nie emituje utworów Króla Popu.

"Z dużą powagą podeszliśmy do informacji zawartych w filmie dokumentalnym 'Leaving Neverland' dotyczących Michaela Jacksona. Uważnie obserwujemy sytuację w USA od strony prawnej, niemniej zdecydowaliśmy o usunięciu utworów tego artysty z playlisty Radia ZET do czasu wyjaśnienia sprawy - wyjaśniła.

Pozostałe duże grupy radiowe na razie przyglądają się sprawie (Agora, ZPR Media; RMF FM "nie komentuje"), lub deklarują, że nie będą rezygnować z piosenek Jacksona (Polskie Radio).

Tymczasem kolejnym efektem dokumentu "Leaving Neverland" jest usunięcie pomnika nieżyjącego wokalisty z National Football Museum w Manchesterze, która była tam eksponowana od 2014 r. To właśnie efekt brytyjskiej premiery "Leaving Neverland".

Przypomnijmy, że dokument Dana Reeda miał premierę 25 stycznia na festiwalu Sundance.

Kontrowersyjny film "Leaving Neverland" opowiada o nadużyciach seksualnych Michaela Jacksona wobec dwóch chłopców - Wade'a RobsonaJamesa Safechucka. Dziś obaj bohaterowie produkcji mają po około 30 lat i zdradzili, czego wobec nich dopuścił się gwiazdor.

"'Leaving Neverland' kreśli portret trwałego wyzysku i oszustwa, dokumentując siłę celebryty, która pozwoliła uznanej postaci przeniknąć życie dzieci zafascynowanych gwiazdorem i ich rodziców" - czytamy w opisie dokumentu.

James Safechuck był dziecięcym aktorem z Simi Valley w stanie Kalifornia. W 1986 roku, jako ośmiolatek, dostał rolę w reklamie Pepsi, której gwiazdą był Jackson. Chłopiec ujął muzyka, który w ciągu kolejnych miesięcy stał się bliskim przyjacielem jego rodziny.

Wade Robson był natomiast członkiem dziecięcego zespołu tańca z Brisbane w Australii. W 1987 roku - w wieku 5 lat - wygrał konkurs taneczny, w którym główną nagrodą było spotkanie z Jacksonem podczas jego koncertu w Brisbane. W 1990 roku Joy, matka Robsona, nawiązała ponownie kontakt z gwiazdorem, który zaprosił całą jej rodzinę na weekend do rezydencji, gdzie narodziła się między nimi przyjaźń.

4-godzinny dokument podzielony jest na dwie części. Pierwsza dotyczy głównie oskarżeń ze strony Robinsona i Safechucka, druga natomiast skupia się na procesie, który został wytoczony Jacksonowi.

Za nami już premiera w amerykańskim i brytyjskim HBO. W Polsce film będzie dostępny od 8 marca w HBO GO. Emisję na antenie HBO zaplanowano w kwietniu.

Robson i Safechuk w BBC powtórzyli swoje oskarżenia, mówiąc, że Michael Jackson molestował ich "setki razy".

"Wiele kluczowych wspomnień z tego okresu jest związanych z odwiedzinami chłopców w posiadłości Neverland Ranch, która znajduje się na północ od Santa Barbara. Obaj mężczyźni przyznają, że pełna zabawek, kolejek górskich i egzotycznych zwierząt rezydencja, gdzie zawsze było pełno słodyczy i fast foodów, była kwintesencją dziecięcych marzeń. Od samego początku Jackson powtarzał chłopcom, że ich seksualne kontakty muszą pozostać tajemnicą. Robson wspomina, że wierzył Jacksonowi, który powiedział mu, że gdyby ich sekret wyszedł na jaw, to obaj 'spędziliby w więzieniu resztę swojego życia'" - czytamy w informacji prasowej o "Leaving Neverland".

Produkcja dokładnie opisuje relacje między wokalistą a chłopcami. Dziennikarze wspomnieli m.in. o fikcyjnym ślubie z Jamesem Safechuckiem, kiedy ten miał dziewięć lat. Gwiazdor podarował dziecku pierścionek i jako symbol ich "wiecznej miłości". Jackson miał też zamontowane alarmy, gdy do jego posiadłości zbliżali się ludzie, dzięki którym ofiary mogły zdążyć się ubrać.

Ponadto wokalista straszył obu chłopców więzieniem, gdyby chcieli ujawnić prawdę. Dlatego też, Robson bronił gwiazdora podczas procesu w 2005 roku.

"Nie możemy zmienić tego, co się z nami stało. I nie możemy nic zrobić z Michaelem" - mówił po pokazie Robson i dodał, że nie otrzymali z Safechuckiem żadnego wynagrodzenia.

Bliscy Jacksona jeszcze przed premierą dyskredytowali pracę reżysera.

"Michael zawsze nadstawiał drugi policzek i my też to robiliśmy, kiedy ludzie atakowali członków naszej rodziny - tak robią Jacksonowie. Ale nie możemy stać z boku, gdy trwa publiczny lincz. Michaela nie ma tutaj i nie może się bronić. Wtedy te zarzuty nie zostałyby postawione" - komentowali dla Associated Press członkowie rodziny.

W oświadczeniu zwrócona została również uwaga na fakt, że w głośnym procesie z 2005 roku, kiedy o molestowanie Jacksona oskarżył 13-letni Galvin Arvizo, Wade Robson zeznawał na korzyść wokalisty, natomiast Safechuck odmówił składania wyjaśnień.


INTERIA.PL/Wirtualnemedia

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michael Jackson | radio zet | pomniki | Leaving Neverland

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje