Reklama

Reklama

Producent wyznaje: "Solo do 'Comfortably Numb' powstało za pierwszym podejściem"

Bob Ezrin, producent nagrań Pink Floyd wyznał, że solo wieńczące piosenkę "Comfortably Numb", które w niej umieszczono, powstało za pierwszym podejściem.

Bob Ezrin, producent nagrań Pink Floyd wyznał, że solo wieńczące piosenkę "Comfortably Numb", które w niej umieszczono, powstało za pierwszym podejściem.
David Gilmour (Pink Floyd) w 2015 roku /Neil Lupin/Redferns /Getty Images

David Gilmour później miał wielokrotnie próbować zagrać je lepiej, ale żadna z kolejnych wersji nie dorównała oryginałowi. 

"To było tak potężne, gdy usłyszałem i zobaczyłem, jak to zagrał. Dosłownie wywołało to łzy w moich oczach - i od tamtej pory robiło to wiele razy" - wyznał Bob Ezrin w rozmowie z "Total Guitar". Dodał też, że prawdopodobnie jest to "najlepsze solo wszech czasów". Pomimo faktu, że brał udział w nagrywaniu krążka i nie powinien specjalnie ekscytować się własną pracą, to "na ten moment wciąż jest [to] dla mnie jedno z najbardziej emocjonalnych momentów w całej muzyce", stwierdził.

Reklama

Siłą tej solówki jest, zdaniem Ezrina, fakt, że nagrano je w przypływie pierwotnej weny. "To zawsze był ten pierwszy moment inspiracji, który tworzył magię" - sądzi producent.

Ezrin nie szczędził też miłych słów Davidowi Gilmourowi, którego uważa za jednego z najlepszych, niezwykle instynktownych muzyków.

"Ma wrodzoną muzykalność, której źródłem jest blues. Jest niesamowicie liryczny i melodyjny, a wszystkie jego struktury melodyczne są zbudowane na bluesowym fundamencie - i to sprawia, że słychać w nich duszę" - zauważa.

"Ma majestatyczny ton, a to wynika z połączenia jego powolnego vibrato i naprawdę precyzyjnych chwytów oraz tego, jak mocno trzyma struny, dzięki czemu nuty wybrzmiewają długo. Dodajmy do tego niesamowity instynkt, który podpowiada, co gdzie zadziała, a otrzymamy jednego z najwspanialszych gitarzystów wszech czasów" - komplementuje Gilmoura Ezrin.

"Dla mnie najważniejszą cechą Davida Gilmoura jest to, że można mu dać ukulele i wzmacniacz Pignose, a on i tak sprawi, że będzie brzmiał majestatycznie, pięknie i porywająco" - sądzi producent. Przez całe lata kariery współpracował z wieloma artystami, ale nikogo nie wspomina tak ciepło, jak Gilmoura. "David Gilmour jest moim ulubionym z nich wszystkich i jestem pewien, że nie jestem w tym osamotniony" - dodał.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL