Reklama

Reklama

Pink ostro do zwolenników zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych: Nie słuchajcie mojej muzyki!

Decyzja Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w sprawie zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych podzieliła amerykańskie społeczeństwo. Potępić kontrowersyjne orzeczenie postanowiło jak dotąd wiele gwiazd - m.in. Lizzo, Olivia Rodrigo i Hailey Bieber. Teraz głos w tej sprawie zabrała Pink.

Decyzja Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych w sprawie zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych podzieliła amerykańskie społeczeństwo. Potępić kontrowersyjne orzeczenie postanowiło jak dotąd wiele gwiazd - m.in. Lizzo, Olivia Rodrigo i Hailey Bieber. Teraz głos w tej sprawie zabrała Pink.
Pink jednoznacznie wypowiedziała się na temat zaostrzenia przepisów aborcyjnych /Steve Jennings/WireImage /Getty Images

Artystka w ostrych słowach zaapelowała do osób, które sprzeciwiają się powszechnemu dostępowi do aborcji, by nie słuchały jej utworów. Apel ów skierowała także do homofobów i rasistów. "W imię waszego Boga błagam: nigdy więcej, k***a, nie słuchajcie mojej muzyki. Rozumiemy się?" - napisała dobitnie gwiazda na Twitterze.

Cała Ameryka żyje obecnie kontrowersyjną decyzją Sądu Najwyższego, który 24 czerwca uchylił przełomowy wyrok w sprawie Roe vs. Wade z 1973 roku. Wyrok ów poskutkował tym, iż uznano aborcję za legalną przez cały okres ciąży. Sąd uznał wówczas, że możliwość przeprowadzenia zabiegu wynika z gwarantowanych przez 14. poprawkę do konstytucji praw do prywatności i wolności. Poszczególne stany otrzymały jednocześnie możliwość wprowadzenia własnych regulacji ograniczających dokonywanie aborcji w drugim i trzecim trymestrze ciąży. Pozwoliła ona władzom najbardziej konserwatywnych stanów omijać obowiązujące prawo.

Reklama

Walka o zaostrzenie przepisów antyaborcyjnych dwa lata temu wkroczyła na decydujący etap. Przeciwnicy dostępu do aborcji uzyskali wtedy większość w Sądzie Najwyższym, czego rezultatem było uchwalenie - m.in. w Missisipi - regulacji jawnie sprzecznych z wyrokiem w sprawie Roe vs. Wade. To właśnie one stały się podstawą kontrowersyjnej decyzji, która zszokowała obywateli USA. O planach tych mówiło się już maju - do mediów wyciekł wtedy szkic decyzji sądu, która wywołała głośny sprzeciw ogromnej części amerykańskiego społeczeństwa. Mimo to, po niespełna pięciu dekadach prawo z 1973 roku przestało obowiązywać.

Skomentować kontrowersyjne zarządzenie postanowiło wiele znanych postaci ze świata show-biznesu. Swoje zaniepokojenie skutkami decyzji sądu wyraziły m.in. Tiffany Haddish, Rita Moreno, Hailey Bieber i Olivia Rodrigo. Ta ostatnia poruszyła ten temat podczas swojego niedawnego występu na festiwalu Glastonbury.

"Jestem zdruzgotana i przerażona. Tyle kobiet i dziewcząt umrze z tego powodu" - mówiła ze sceny Rodrigo. Lizzo z kolei w reakcji na powszechnie krytykowane orzeczenie postanowiła przekazać pół miliona dolarów organizacjom charytatywnym pomagającym w dostępie do aborcji. "Najważniejsze jest teraz działanie. Organizacje, takie jak Planned Parenthood i Abortion Funds będą potrzebować funduszy, aby świadczyć usługi osobom najbardziej poszkodowanym przez ten zakaz" - napisała artystka w poście zamieszczonym w mediach społecznościowych.

Swoje zdanie na temat zaostrzenia przepisów antyaborcyjnych wyraziła teraz Pink. W opublikowanym na Twitterze wpisie gwiazda w ostrych słowach zaapelowała do zwolenników zakazu aborcji, a także do osób o rasistowskich i homofobicznych poglądach, by zrezygnowali ze słuchania jej utworów.

"Postawmy sprawę jasno: Jeśli uważacie, że miejsce rządu jest w kobiecej macicy lub w małżeństwie osób homoseksualnych, jeśli waszym zdaniem rasizm jest w porządku - w imię waszego Boga błagam: nigdy więcej, k***a, nie słuchajcie mojej muzyki. Rozumiemy się?" - napisała bez ogródek Pink.

W odpowiedzi na zaczepkę jednego z internautów, który orzekł, że publikujący za nią posty agent "najpewniej miał udar", artystka zapewniła, że to ona jest autorką gniewnego wpisu. "Ja jestem moim agentem. Wszystko ze mną w porządku" - odparła wokalistka, która w lipcu 2019 r. wystąpiła na PGE Narodowym w Warszawie.

W następnym tweecie gwiazda wyjaśniła, że jej silne emocje wynikają z niemożności poradzenia sobie z ogromem zła, które obserwuje w swoim kraju i na świecie. "Myślę, że nasze nerwy nie wytrzymują już tego, co się dzieje. Tylu lat rasizmu, mizoginii, homofobii, masowych strzelanin, wojen, ignorancji władz, a od pewnego czasu jeszcze pandemii. Ale będziemy trzymać się razem. Dobro zwycięży" - podkreśliła Pink.

W kolejnym wpisie wokalistka odpowiedziała kilku złośliwym internautom, którzy zasugerowali, że apel ten był zbędny, gdyż nikt i tak nie słucha już jej piosenek. "Do wszystkich smutnych, starych, białych facetów, którzy dopytują, czy jeszcze w ogóle tworzę muzykę: Zdaję sobie sprawę, że nie jesteście na bieżąco, więc spytajcie swoich dzieci. Ale zaraz, zaraz... Nie możecie. Bo was nienawidzą" - skwitowała artystka.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL