Reklama

Reklama

Norbi wyśmiany po koncercie w Alwerni. Wokalista zabrał głos

Sieć obiegło nagranie z występu Norbiego podczas Święta Gminy Alwernia, kiedy to podczas jego występu pod sceną znalazło się siedem osób. Wokalista i prezenter TVP zdecydował się skomentować całą sytuację.

Sieć obiegło nagranie z występu Norbiego podczas Święta Gminy Alwernia, kiedy to podczas jego występu pod sceną znalazło się siedem osób. Wokalista i prezenter TVP zdecydował się skomentować całą sytuację.
Internauci zakpili z koncertu Norbiego w Alwerni. Ten odpowiedział /Jan Bogacz/TVP /East News

Nagranie z Norbim śpiewającym do niemal pustej przestrzeni udostępniono na Portalu Ziemi Chrzanowskiej. Wyświetlono je ponad 70 tys. razy.

Widzimy na nim, jak Norbi i jego hypemanka, wykonują utwór "Rozkołysz się" i zapraszają wszystkich do podejścia pod scenę. "Zapraszamy, zapraszamy" - krzyczy wokalista i prezenter TVP, jednak nikt nie kwapił się, aby posłuchać jego prośbę.

Operator zaprezentował też bawiących się pod sceną. Było to siedem osób, w tym troje małych dzieci, które nie były szczególnie zainteresowane tym, co robi Norbi.

Reklama

Tego samego dnia w Alwerni wystąpił również gwiazdor disco polo Mateusz Mijal. Tak wyglądał jego koncert.

Internauci kpią z Norbiego. "Całe szczęście, że są barierki"

Pod materiałem wideo zaroiło się od prześmiewczych komentarzy.  "Szału nie ma", "Ale tłumy", "Tłumy walą drzwiami i oknami i między barierkami", "Pod sceną trzy staruszki, dzień jak co dzień w 'Kole Fortuny'", "Kameralny występ", "Zaraz się fanki pozabijają przy tych barierkach", "Sold Out".

Pojawiły się komentarze broniące Norbiego, że publiczność pojawiła się później oraz że wystąpił zbyt wcześnie.

Norbi komentuje żarty z jego koncertu. "Jestem zawodowcem"

Wokalista odniósł się do tego, co wydarzyło się w Alwerni. W rozmowie z NaTemat przyznał, że nie był to klasyczny koncert.

"Na tę imprezę nie byłem zaproszony jako wykonawca, ale prowadzący. Jednak zawsze przy takich okazjach wystąpię z kilkoma kawałkami. I tak też było tym razem. Organizator poprosił mnie, czy również bym nie zaśpiewał, więc zagrałem cztery piosenki, zapowiedziałem gwiazdę wieczoru, czyli Mateusza Mijala i pojechałem dalej. A sam filmik nie był zmanipulowany - tak po prostu wyglądało. Nie musiałem występować, ale jako 'bezobciachowiec' zrobiłem to, bo to lubię i nie ma w tym większej filozofii" - stwierdził.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL