Reklama

Nie żyje Tony Costanza. Były perkusista Machine Head miał 52 lata

We wtorek, 4 sierpnia, zmarł Tony Costanza, pierwszy perkusista amerykańskiej grupy Machine Head.

Przyczyna śmierci muzyka urodzonego w Las Vegas nie została ujawniona. Wiadomo jedynie, że Tony Constanza zmarł we śnie.

Reklama

"Bardzo smutna wiadomość. Tony był w różny sposób zaangażowany w powstanie połowy utworów z (debiutanckiej płyty Machine Head) 'Burn My Eyes', i przez te wszystkie lata pozostawaliśmy w przyjaźni" - napisał Rob Flynn, frontman kalifornijskiego Machine Head, w którym od 2019 roku udziela się Wacław "Vogg" Kiełtyka, gitarzysta krośnieńskiego Decapitated.

"To straszne! Tony był uroczym i utalentowanym człowiekiem" - to z kolei słowa Kirka Windsteina, grającego na gitarze wokalisty nowoorleańskiego Crowbar.

Tony Costanza był oryginalnym perkusistą Machine Head, do których dołączył w roku 1991 i z przerwami występował w szeregach zespołu przez następne trzy lata, zanim jego miejsce zajął Chris Kantos. Na pierwszych koncertach grupy z Oakland to właśnie Costanza zasiadał za perkusją w Machine Head.

Poza wspomnianym udziałem w przygotowaniu sporej części utworów na debiut Machine Head z 1994 roku (na którym ostatecznie nie zagrał), możemy go usłyszeć na pierwszej demówce formacji z roku 1993 oraz w teledysku do kompozycji "Fuck It All" z tejże, która na "Burn My Eyes" nosi tytuł "Block".

W latach 1999-2001 Costanza był perkusistą nowojorskiej grupy Crisis, a na początku lat dwutysięcznych zarejestrował z Crowbar album "Sonic Excess In Its Purest Form" (2001 r.).

Tony Costanza miał 52 lata.

Zobacz wideoklip "Fuck It All" Machine Head z zamierzchłych czasów z udziałem Tony’ego Costanzy:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Machine Head | Crowbar | nie żyje | Tony Costanza

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje