Reklama

Muzyczne debiuty roku

W kończącym się 2004 roku krajowy rynek muzyczny zdominowany został przez weteranów sceny - najpopularniejszym wykonawcą okazał się Krzysztof Krawczyk, który karierę zaczynał jeszcze w latach 60. Jednak pojawiło się kilku godnych uwagi debiutantów. Również na świecie na szersze wody wypłynęło paru młodych wykonawców, którzy mają spore szanse na osiągnięcie w 2005 roku naprawdę dużego sukcesu.

Poniżej przedstawiamy kilku młodych artystów, o których było głośno w mijającym roku.

Reklama

Polska

W Polsce pojawiło się wreszcie kilku młodych wykonawców, którzy umiejętnie podążają za światowymi trendami w muzyce, dodając do nich własnego "sznytu". Dzięki nim termin "ambitny pop" w krajowym wydaniu nie jest już tylko pustym hasłem, a co ważne płyty z taką muzyką sprzedają się nieźle.

Na pewno do tej kategorii wykonawców należy zaliczyć Anię Dąbrowską, Monikę Brodkę oraz grupę Dr. No.

Co ciekawe, za każdym z tych wykonawców stoi stacja telewizyjna: Dąbrowska i Brodka to przecież laureatki "Idola", natomiast wokalistka Dr. No, Karolina Kozak, to prezenterka stacji MTV. Zresztą artystka w rozmowie z INTERIA.PL przyznała, że bez wsparcia swojego pracodawcy ciężko byłoby grupie wypłynąć na szersze wody.

Cieszyć może to, że protekcja w wymienionych wyżej przypadkach nie jest robiona na siłę. Debiutanckie płyty Dąbrowskiej ("Samotność o zmierzchu"), Brodki ("Album") i Dr. No ("Almost Done") zawierają interesujący i ambitny materiał. I co ważne, jest on również przebojowy.

O ile ci wykonawcy umiejętnie włączyli się w modne trendy, to na pewno o grupie Skalpel można śmiało napisać, że je wyznacza. Pochodzący z Wrocławia duet DJ-ów wydał debiutancki album ("Dusty Tales") w barwach Ninja Tune, jednej z najważniejszych wytwórni na świecie. W dużej mierze dzięki Marcinowi Cichemu i Igorowi Pudło świat odkrył polski jazz, a płyty analogowe z serii "Polish Jazz" stały się obowiązkową pozycją w kolekcji każdego szanującego się DJ-a.

Nad Wisłą pojawił się również zespół, który należy zaliczyć do opadającej już na Zachodzie fali "nowej rockowej rewolucji". Mowa tu o Bratach z Rakemna, którzy zadebiutowali w 2004 roku albumem "Fusy precz". Gitarowy, surowy zgiełk i wpadające w ucho melodie, przyprawione psychodelią i sentymentem do lat 60. i 70. - taka mieszanka podbiła serca zwłaszcza brytyjskiej publiczności (The Strokes, The Libertines). Ciekawe, czy Bratom uda się ta sztuka w Polsce?

Nową twarzą w gitarowym nurcie jest grupa Zalef, dowodzona przez Krzysztofa Zalewskiego, zwycięzcę drugiej edycji "Idola". Na "Pistolecie" trudno raczej znaleźć odniesienia do "new rock revival" - Zalefowi zdecydowanie bliżej do klasyków heavy metalu i dlatego nie zrobił póki co wielkiej kariery.

Hip hop wciąż uznawany jest przez media za muzykę podziemną, chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że tak nie jest. Muzyka ta stała się do tego stopnia popularna, że powstało nawet pojęcie "hip hopolo". Określa się nim wykonawców lansujących się na popularności muzyki rap, a prezentujących najwyżej mierny poziom artystyczny.

Nową twarzą na krajowej scenie hiphopowej okazał się skład Jeden Osiem L. Co prawda jej debiutancka płyta "Wideoteka" ukazała się jeszcze w listopadzie 2003 roku, ale o grupie głośno zrobiło się podczas mijającego roku. Album dotarł "pod strzechy", osiągając status Złotej płyty i przyczyniając się do zbudowania silnej pozycji krajowego hip hopu również na listach przebojów.

Świat

Franz Ferdinand

Szkocka grupa, dowodzona przez wokalistę Aleksa Kapranosa, na początku roku wydała swą pierwszą płytę, zatytułowaną po prostu "Franz Ferdinand". Szybko na Wyspach Brytyjskich zaczęło się szaleństwo wokół kwartetu. Kolejne single lądowały w czołówce list przebojów, bo muzycy "załapali" się na rosnącą popularność nowej fali gitarowego rocka.

Docenili ich także krytycy. Szkoci zdobyli nagrodę Mercury, otrzymali też m.in. nominacje do nagród Shortlist i miesięcznika "Q" (w czterech kategoriach). W 2005 roku ma się ukazać druga płyta Franza, nad którą muzycy pracują z uznanym producentem Danem Nakamurą (m.in. Gorillaz).

Joss Stone

Niespełna 18-letnia angielska soulowa wokalistka, której głos porównuje się do Janis Joplin i Arethy Franklin. W Polsce w mijającym roku ukazały się aż dwie jej płyty - "The Soul Sessions", zawierająca głównie interpretacje soulowych klasyków i autorską "Mind, Body & Soul".

W samych superlatywach na jej temat wypowiadały się muzyczne tuzy - Tom Jones, Mick Jagger. Z tym drugim angielska wokalistka bez kompleksów współpracowała przy ścieżce dźwiękowej do nowej wersji filmu "Alfie".

O-Zone

Trójka chłopaków z Mołdawii zawojowała dyskoteki w całej Europie. Sprawił to utwór "Dragostea Din Tei", pochodzący z płyty "Disco-Zone", który w lecie nucili chyba wszyscy. Kiczowate stroje, takież teledyski, muzyka i teksty - słuchaczom to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie!

O-Zone po przeprowadzce z Mołdawii do sąsiedzkiej Rumunii, błyskawicznie zdobyli popularność, stając się gwiazdą tamtejszej sceny dance. Za sprawą przeboju "Dragostea Din Tei" podbili także Europę, sprzedając kilka milionów egzemplarzy płyty.

Pytanie, czy za rok ktokolwiek będzie o nich pamiętać, gdy zostanie odkryta nowa gwiazda dyskotek, która wylansuje kolejny letni przebój.

Velvet Revolver

Odpowiedź na milczenie (chyba już wieczne...) Guns N'Roses i zarazem odrodzenie energetycznego rock'n'rolla. Za debiutancką płytę "Contraband" odpowiadają ludzie, których wprawdzie nie można zaliczyć do debiutantów w muzycznym biznesie, ale wiele osób uznało Velvet Revolver "debiutem roku".

Przypomnijmy - album nagrali byli członkowie Gunsów: Slash, Duff McKagan i Matt Sorum, wsparci przez Scotta Weilanda, byłego wokalistę Stone Temple Pilots, i drugiego gitarzystę Dave'a Kushnera (niegdyś w Suicidal Tendencies i Infectious Grooves). "Contraband" przez długie tygodnie utrzymywał się szczycie rockowej listy "Billboardu", a i w Polsce cieszył się sporym powodzeniem.

Maroon5

Za single "Harder To Breathe", "This Loved" i "She Will Be Loved", pochodzące z pierwszej płyty "Songs About Jane", piątkę amerykańskich chłopaków pokochały miliony nastolatków na całym świecie. Młode dziewczyny szczególnie wzdychały do przystojnego Adama Levine'a, śpiewającego gitarzysty i lidera Maroon5, mając nadzieję, że to któraś z nich zajmie miejsce tajemniczej Jane z tytułu płyty. Jak się bowiem okazało, Jane to imię byłej sympatii Adama.

Album "Songs About Jane" w Stanach Zjednoczonych ukazał się co prawda jeszcze w połowie 2002 roku, jednak dopiero po dwóch latach grupa trafiła do szerokiego grona słuchaczy. W muzycznych podsumowaniach najlepszych i najlepiej sprzedających się płyt mijającego roku, debiut Maroon5 z reguły znajduje się w czołówce.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: rynek muzyczny | sceny | wody | Artysta | muzyka | muzyczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama