Reklama

Reklama

Mick Jagger i Keith Richards padli sobie w ramiona na scenie

Jednocześnie byli swoimi najlepszymi przyjaciółmi, a także największymi wrogami. Relacja między Mickiem Jaggerem i Keithem Richardsem przez całe dekady była niezwykle burzliwa. W miarę upływu lat muzycy The Rolling Stones nieco spokornieli, o czym mogli przekonać się uczestnicy koncertu w Londynie.

Jednocześnie byli swoimi najlepszymi przyjaciółmi, a także największymi wrogami. Relacja między Mickiem Jaggerem i Keithem Richardsem przez całe dekady była niezwykle burzliwa. W miarę upływu lat muzycy The Rolling Stones nieco spokornieli, o czym mogli przekonać się uczestnicy koncertu w Londynie.
Z pierwszego składu The Rolling Stones nadal występują tylko Richards i Jagger /Andrew Powell / Contributor /Getty Images

Podczas sobotniego koncertu w Hyde Parku The Rolling Stones zagrali mieszankę największych przebojów i nieco rzadziej wykonywanych utworów. Wśród nich były m.in. "Can You Hear Me Knocking" czy uchodzący za klasyk trasy na 60-lecie "Out of Time".

Na koniec wydarzenia kilkadziesiąt tysięcy fanów mogło westchnąć z powodu rozczulającej chwili. Mick Jagger i Keith Richards przytulili się na scenie. To naprawdę bardzo rzadki widok, zwłaszcza, że przez wiele lat mówiło się o ich "biznesowym dealu" dotyczącym występowania w The Rolling Stones. Plotki głosiły, że po przyjaźni, która łączyła ich lata temu nie ma już śladu, a jedynym co ich łączy jest znak The Rolling Stones i pieniądze, które na nim zarabiają.

Reklama

Internauci zachwycili się zdjęciem, które udostępniano w social mediach. Do tego stopnia, że dalej przekazał je nawet Bernard Fowler, czyli chórzysta grupy z ponad 30-letnim stażem w zespole z dopiskiem: "To właśnie mam na myśli!".

Zdjęcie prędko obiegło grupy fanów na Facebooku, także polskiego fanklubu "The Rolling Stones Polish Fan Club", który w tym roku planuje zorganizować huczne obchody 60-lecia grupy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL