Reklama

Reklama

Marian Lichtman znów o Andrzeju Kosmali. "Całe życie bał się Trubadurów"

Marian Lichtman udzielił kolejnego wywiadu, w którym zaatakował Andrzeja Kosmalę. Członek Trubadurów ponownie oskarżył menedżera Krzysztofa Krawczyka o zazdrość i odcinanie wokalisty od byłych kolegów.

Marian Lichtman udzielił kolejnego wywiadu, w którym zaatakował Andrzeja Kosmalę. Członek Trubadurów ponownie oskarżył menedżera Krzysztofa Krawczyka o zazdrość i odcinanie wokalisty od byłych kolegów.
Marian Lichtman znów wypowiedział się na temat Andrzeja Kosmali /Maciej Cyran/Studio69 /Agencja FORUM

Muzyk Trubadurów ponownie zdecydował się skrytykować Andrzeja Kosmalę. Tym razem zrobił to podczas wywiadu dla Pudelka.

"Całe życie bał się zespołu Trubadurzy, że Krzysztof coś może z nami zrobić" - mówił.  "Powiem szczerze. Gdyby nie było Trubadurów, to nie byłoby Krzysztofa Krawczyka. Wtedy nie było pana Andrzeja Kosmali" - kontynuował.

Spór po śmierci Krzysztofa Krawczyka. Co jest powodem?

Konflikt pomiędzy Marianem Lichtmanem, a Andrzejem Kosmalą rozpoczął się w okolicy pogrzebu słynnego polskiego wokalisty (10 kwietnia).

Po śmierci gwiazdora muzyk miał m.in. pretensje o to, że nie został powiadomiony o śmierci przyjaciela. Problemem dla rodziny okazało się też to, o czym opowiada w mediach.  Do spięcia między stronami doszło na pogrzebie (Lichtman miał usłyszeć, aby "zjeżdżał").

Reklama

"Od kilku miesięcy, z naciskiem na ostatnie dni, wydzwania po redakcjach z ofertą wywiadów. Na pogrzebie rozpychał się, by kamera i aparaty fotograficzne jego ujmowały. W ten sposób leczy swoje kompleksy" - stwierdził. "Nie lansujcie się poprzez deptanie grobu Wielkiego Artysty!" - pisał na Facebooku Kosmala.

Sam Lichtman w rozmowie z "Faktem" stwierdził, że nie widział niczego złego w swoim zachowaniu, ma moralne prawo wypowiada się o swoim przyjacielu, a na cmentarzu nie rozpychał się tylko pomagał dojść do trumny Krzysztofowi Krawczykowi jr.

"Pan Kosmala cały czas pałał nienawiścią do zespołu Trubadurzy. Zawsze zazdrościł nam rodzinnej atmosfery, bał się zbliżenia Krzysztofa z nami. Nie wiedziałem jednak, że ta antypatia przeniesie się na kościół czy na cmentarz. Trubadurzy mieli zaśpiewać na pogrzebie, co Andrzej Kosmala potwierdził, ale później się wykręcał i to nie doszło do skutku" - opowiadał.

W cały spór włączyła się Ewa Krawczyk, która zaapelowała do Lichtmana, aby ten dał spokój jej rodzinie. Zapewniała również, że ma uregulowane wszystkie sprawy z Krzysztofem Krawczykiem juniorem.

"Droga Ewo, bardzo się cieszę, że zabrałaś głos w sprawie rozliczenia się z Krzysztofem Juniorem Krawczykiem. Wierzę, że będzie to, rzetelne, sprawiedliwe, rodzinne rozliczenie" - odpowiadał krótko.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL