Reklama

Reklama

Maneskin zagrali w Rzymie. Mimo protestów lekarzy

Sześć lat temu Maneskin grali na handlowej rzymskiej ulicy via del Corso, a pieniądze wrzucano im do futerału gitary. W sobotę wystąpili kilkaset metrów dalej, na terenie antycznego stadionu Circus Maximus. Nie obyło się bez protestów. Wszytko z powodu wzrostu zakażeń koronawirusem we Włoszech.

Sześć lat temu Maneskin grali na handlowej rzymskiej ulicy via del Corso, a pieniądze wrzucano im do futerału gitary. W sobotę wystąpili kilkaset metrów dalej, na terenie antycznego stadionu Circus Maximus. Nie obyło się bez protestów. Wszytko z powodu wzrostu zakażeń koronawirusem we Włoszech.
Maneskin przed występem w Rzymie, ramach trasy koncertowej, odwiedzili też Polskę /Ewelina Eris Wójcik /INTERIA.PL

Choć wcześniej Damiano David, Victoria De Angelis, Thomas Raggi i Ethan Torchio - zwycięzcy konkursu Eurowizji 2021 - byli gośćmi tak prestiżowych imprez, jak festiwal Coachella w Kalifornii i poprzedzili występ grupy The Rolling Stones w Las Vegas, to ich koncert w rodzinnym Rzymie z udziałem 70 tysięcy osób uznano za najważniejszy w ich piorunująco szybkiej światowej karierze. Zespół Maneskin wrócił bowiem tam, gdzie wszystko się zaczęło.

Koncert na murawie Circus Maximus poprzedziły liczne dyskusje po apelu grupy lekarzy, którzy uznali, że imprezę należy odwołać z powodu kolejnej fali zakażeń koronawirusem - obecnie rejestruje się po około 100 tysięcy przypadków dziennie. Władze Rzymu wykluczyły jednak możliwość odwołania wyprzedanego do ostatniego biletu koncertu i rekomendowały wraz z Ministerstwem Zdrowia maseczki. Mieli je niektórzy widzowie, którzy w nadzwyczaj upalny dzień zajmowali miejsca już od popołudnia.

Reklama

Zespół Maneskin zaczął od piosenki "Zitti e Buoni", która rozpoczęła jego bajeczną, jak podkreślają włoskie media, karierę. To ten utwór dał im zwycięstwo na festiwalu w San Remo, a następnie na Eurowizji. Potem w niesłychanym tempie podbili globalny rynek muzyczny, a tę historię opowiedzieli swoimi kolejnymi hitami. W ciągu dwóch godzin zabrzmiały między innymi "In nome del padre", "Mamma Mia", "Chosen" czy pełna emocji "Coraline" oraz "If I Can Dream" ze ścieżki dźwiękowej filmu "Elvis".

Wśród widzów była Angelina Jolie z córką, kręcąca właśnie film w stolicy Włoch. Byli też rodzice i rodzeństwo muzyków. Tak, jak niedawno na festiwalu Coachella, Damiano z przyjaciółmi wulgarnie pozdrowił Władimira Putina oraz tych, "którzy się z tym nie zgadzają".

Mocne brzmienie Maneskin w samym centrum Rzymu słychać było w wielu dzielnicach. Wystarczyło tylko usiąść na tarasie.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL