Reklama

Reklama

Majka Jeżowska dostaje groźby. Poszło o słowa na temat Nowego Sącza

Majka Jeżowska uczestniczyła ostatnio w konferencji Campus Polska. Podczas swojego wystąpienia wypowiedziała się niezbyt pochlebnie o Nowym Sączu - mieście, z którego pochodzi.

Majka Jeżowska uczestniczyła ostatnio w konferencji Campus Polska. Podczas swojego wystąpienia wypowiedziała się niezbyt pochlebnie o Nowym Sączu - mieście, z którego pochodzi.
Majka Jeżowska pojawiła się na Campus Polska /Adam Jankowski /Reporter

Podczas tegorocznej edycji Campus Polska Majka Jeżowska wzięła udział w panelu "Jak być bajglem na talerzu pełnym cebularzy - czyli jak dbać o inkluzywności i różnorodność w przestrzeni publicznej".

Wokalistka apelowała, że należy jak najwcześniej uczyć dzieci, że świat i ludzie są różnorodni, ale to, że ktoś jest inny, nie oznacza, że jest lepszy lub gorszy. Przyznała, że w Polsce istnieje tendencja do zamykania się na inne kultury. Jako przykład podała Nowy Sącz, czyli miasto, z którego pochodzi i jak przyznała, z którego szybko uciekła. 

Reklama

"Ja pochodzę z małego... nie no, obrażą się, więc dużego miasta o nazwie Nowy Sącz, które jest zagłębiem kościelno-zaściankowym i tam myślenie jest zupełnie inne. Nic dziwnego, że uciekłam stamtąd zaraz po maturze" - powiedziała. "Patrzę na was i myślę, że my jesteśmy tutaj w swoim gronie, ale jak nauczyć małe dziecko, które jest nasiąknięte zachowaniem rodziców i dziadków, którzy wygadują w domu codziennie rzeczy niegodne człowieka o drugim człowieku" - dodała.

Postanowiła też nagrać piosenkę, która uczyłabym dzieci tolerancji, ponieważ uważa, że takie wartości powinny być przekazywane już w przedszkolu, najlepiej poprzez zabawę. 

Jej słowa oburzyły internautów do tego stopnia, że... zaczęli wysyłać piosenkarce groźby. "Jak można tak mówić o rodzinnym mieście i wyśmiewać ludzi z powodu wiary i tradycji? Właśnie tacy ludzie niestety ciągną do Warszawy tworząc tam specyficzny 'klimat'", "Majka Jeżowska chce jeździć po przedszkolach i żłobkach i nauczać nasze dzieci o "inności" nie mają słuchać rodziców ,dziadków tylko nowoczesnej celebrytki nieźle jej się we łbie pomieszało" - to tylko przykłady opinii, które pojawiały się na Twitterze (pisownia oryginalna).

Jeżowska szybko odpowiedziała na zarzuty w wywiadzie dla Gazety Wyborczej. "Moją wypowiedź wyrwały z kontekstu i zacytowały prawicowe media, sugerując, że szydzę z mojego rodzinnego miasta? Z radością i ze wzruszeniem wracam do tamtych czasów i z przyjemnością je wspominam. Wychowywałam się w rodzinie katolickiej i w katolickim duchu, a to oznacza, że od dzieciństwa byłam uczona wartości, które do dziś są dla mnie ważne" - mówiła. 

"Wartości katolickie i humanitarne. Uczciwość, empatia, dzielenie się miłością, dostrzeganie i tolerowanie różnorodności, pomaganie słabszym, zwłaszcza dzieciom. To były dla mnie ważne sprawy już wtedy i do dzisiaj takie pozostają" - dodała.

Wytłumaczyła również, o co chodziło jej w wypowiedzi podczas panelu Campus Polska. "To, co dzieje się dziś w moich rodzinnych stronach, napawa mnie przerażeniem i jest dla mnie niepojęte. Jest mi bardzo przykro, że na Podhalu czy Podkarpaciu, ale też w innych regionach Polski, stworzono strefy wolne od LGBT, a jednocześnie śpiewa się 'Bogurodzicę' na posiedzeniach lokalnych władz. W gruncie rzeczy nie krytykuję przecież mieszkańców i mieszkanek tamtych stron, wiem, że są wśród nich wspaniali, tolerancyjni, szlachetni i pomocni ludzie. Krytykuję raczej polityków, którzy kreują i nakręcają podziały między ludźmi. Podziały, które dziś osiągają poziom iście przerażający" - wyjaśniła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL