Maciej Silski: Eurowizja nie dla mnie
W finale krajowych eliminacji konkursu Eurowizji znalazło się dwóch uczestników ostatniej edycji "Idola" - jego zwycięzca Maciej Silski i finalista Sławek Uniatowski. Ten pierwszy zgłosił utwór "Za karę", jednak start w Eurowizji traktuje wyłącznie jako promocję swojej muzyki. - To nie jest festiwal dla mnie - powiedział Silski w rozmowie z INTERIA.PL.

Piosenka "Za karę" to dzieło Silskiego (tekst) i cenionego muzyka sesyjnego Michała Grymuzy (muzyka). Ten drugi ostatnio pracował m.in. z Andrzejem "Piaskiem" Piasecznym i grupą Mafia, a wcześniej pomagał Kasi Kowalskiej, Natalii Kukulskiej, Hani Stach i Armii.
- Piosenka została nagrana w Woobie Doobie Studio, u Wojtka Olszaka. Nie jest utwór, który będzie stanowił o płycie - opowiada nam Maciek.
- Płyta ma się pojawić na jesieni, materiał cały czas przygotowywany, wybierany. Na pewno nie ucieknę od rockowego grania, chciałbym się skupić na polskich tekstach - mówi.
Jeśli chodzi o udział w Eurowizji, to wokalista podkreśla, że zależy mu przede wszystkim na promowaniu swojego utworu.
- Eurowizja to nie festiwal dla mnie, ale pod względem promocyjnym nie będę się brzydził żadnej medialnej historii. Nie sądzę, bym wygrał, bo specyfika festiwalu jest taka jaka jest.
- Wiemy, jakie piosenki tam wygrywają, dlatego nie mam specjalnej wiary w to, żeby pojechał do Aten - śmieje się zwycięzca "Idola".