Reklama

Reklama

Krystyna Giżowska przez kilka miesięcy ukrywała śmierć męża. Kim był Wojciech Olejnik?

Po 22 latach przerwy na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu zaśpiewa Krystyna Giżowska. Jak się okazuje, 68-letnia wokalistka ponad siedem miesięcy temu pożegnała swojego męża. Do tej pory nie opowiadała o swojej tragedii.

Po 22 latach przerwy na Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu zaśpiewa Krystyna Giżowska. Jak się okazuje, 68-letnia wokalistka ponad siedem miesięcy temu pożegnała swojego męża. Do tej pory nie opowiadała o swojej tragedii.
Krystyna Giżowska będzie jedną z gwiazd Festiwalu w Opolu 2022 /AKPA

Przypomnijmy, że ubiegłoroczny festiwal w Opolu odbył się w dniach 3-6 września 2021. W tym roku organizatorzy postanowili przywrócić termin przed wakacjami - 17-21 czerwca.

Festiwal rozpocznie się w piątek koncertem "Od Opola do Opola. Wielkie Gwiazdy! Legendarne Przeboje". To przegląd muzycznych wydarzeń minionego roku. Jedną z gwiazd będzie Krystyna Giżowska, która ma na koncie takie piosenki, jak "Nie było ciebie tyle lat", "Złote obrączki" czy "Przeżyłam z tobą tyle lat".

"Super Express" podaje, że 68-letnia wokalistka kilka miesięcy temu przeżyła osobistą tragedię - 1 listopada 2021 r. zmarł jej mąż Wojciech Olejnik, muzyk, autor piosenek, realizator dźwięku. Miał 74 lata. Był menedżerem m.in. swojej żony i grupy Nurt. Jego piosenki wykonywali m.in. Krystyna Giżowska, Jan Wojdak, Danuta Balcer i grupa Wawele.

Reklama

"Przez całe lata uczymy się nawzajem życia ze sobą. Być tak długo ze sobą, bo ponad 37 lat to jest również wyczyn. Naszego małżeństwa również nie omijają różne problemy, ale staramy się stawiać im czoła razem" - mówiła piosenkarka w tabloidzie w marcu, choć Wojciech Olejnik zmarł kilka miesięcy wcześniej.

"Długo o tym nie mówiłam, bo wydawało mi się, że to jest moją dość prywatną sprawą. Oczywiście w branży wiele osób wiedziało o śmierci Wojtka" - teraz zdradza Krystyna Giżowska w "Super Expressie".

"Przede wszystkim praca pozwala mi nie myśleć o tym, że męża nie ma już przy mnie. Mam chyba jakieś chody tam na górze, bo po odejściu Wojtka zjawił się człowiek, który zajął się moją karierą i koncertami. Wszystko tak ruszyło do przodu, że nie mogę się załamywać. Musiałam się zebrać. Nie mam czasu specjalnie rozpamiętywać swojego życia, chociaż czasem patrzę na nasze wspólne zdjęcie, które stoi w pokoju i rozmawiam z mężem, normalnie - tak jakby był obok" - dodaje.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL