Reklama

Kolejne kłopoty Donalda Trumpa. Tym razem podpadł Aerosmith

Kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych zraził do siebie kolejne gwiazdy muzyki. Tym razem wykorzystania utworu w kampanii nie życzy sobie zespół Aerosmith. To już trzeci taki przypadek odkąd Trump rozpoczął walkę o najważniejsze stanowisko w USA.

Donald Trump używa piosenek bez pozwolenie ich autorów, czym doprowadza ich do furii

Stevenowi Tylerowi miało nie podobać się, że ktoś używa utworu "Dream On" Aerosmith w ramach swojej kampanii politycznej bez jego zezwolenia. Prawnicy wokalisty zagrozili Trumpowi procesem, jeżeli w dalszym ciągu będzie wykorzystywał piosenkę.

Reklama

W oficjalnym piśmie prawnicy zastrzegli, że Donald Trump nie ma prawa używać tego ani żadnego innego utworu grupy, gdyż Steven Tyler i inni członkowie zespołu nie chcą być kojarzeni z jego kampanią prezydencką.

Adwokat Tylera, Dina LaPolt, przyznała, że październikowe pismo to drugie ostrzeżenie dla Trumpa. Pierwszy raz ze sztabem kandydata próbowano załatwić sprawę jeszcze w sierpniu. Bezskutecznie.

Co ciekawe, Steven Tyler jest nie jest przeciwnikiem Republikanów. W sierpniu 2015 roku on oraz perkusista Aerosmith, Joey Kramer, byli gośćmi Trumpa w trakcie debaty Partii Republikańskiej w Cleveland.

Prawnicy Tylera i grupy podkreślają, że w całym zamieszaniu nie chodzi o poglądy polityczne, a zwyczajne naruszenie praw autorskich zespołu.

Sztab kandydata w żaden sposób nie odniósł się do zarzutów Aerosmith.

Zobacz klip "Dream On":

Warto wspomnieć, że Trump po raz trzeci wykorzystał czyjąś piosenkę bez zgody. Kandydat na prezydenta pierwszy zgrzyt zaliczył już na starcie kampanii wyborczej. Wykorzystał on bowiem piosenkę Neila Younga "Rockin' in the Free World" bez zgody autora.

Na taką sytuację szybko zareagował menedżer gwiazdora:

"Donald Trump nie był uprawniony do użycia 'Rockin' In the Free World' w trakcie ogłoszenia swojego startu w wyborach. Neil Young w wyścigu o fotel prezydenta USA popiera kandydaturę Berniego Sendersa" - mogliśmy przeczytać w oświadczeniu.

Wtedy sztab kandydata na prezydenta szybko interweniował:

"Donald Trump jest wielkim fanem Neila Younga. Dlatego też uszanujemy wolę artysty i nie będziemy w przyszłości korzystać z jego piosenek" - można było przeczytać w komunikacie.

Zobacz klip "'Rockin' In the Free World":

W wrześniu kontrowersyjny kandydat doprowadził do furii muzyków R.E.M., wykorzystując bez ich zgody piosenkę "It's the End of the World as We Know It (And I Feel Fine)".

Basista grupy, Mike Mills, nazwał miliardera pomarańczowym klaunem, a także opublikował oficjalne stanowisko zespołu.

"Nie zezwalamy na używanie naszej muzyki w trakcie politycznych wydarzeń, a także domagamy się, aby kandydaci uszanowali naszą prośbę. Pamiętajmy, o jak wielką stawkę toczy się gra. Media i obywatele powinni skupić się na szerszym obrazie rzeczywistości i nie dawać się odciągnąć od palących problemów i kampanii prezydenckiej" - możemy przeczytać na oficjalnej stronie R.E.M.

Nieco ostrzej odpowiedział Trumpowi lider grupy, Michael Stipe:

"Pier...ol się atencyjny, głodny władzy, mały człowieczku. Nie używaj naszej muzyki i mojego głosu na potrzeby swojej idiotycznej kampanii" - podsumował artysta.

Wygląda więc na to, że muzycy nie mają ochoty pośrednio uczestniczyć w kampanii Trumpa.

Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych odbędą się 8 listopada 2016 roku. O nominację z ramienia Republikanów walczą również Jeb Bush i Marco Rubio. U Demokratów walka toczy się między Hillary Clinton, Bernie Sandersem i Marintem O’Malleyem.

Zobacz klip "It's the End of the World as We Know It (And I Feel Fine)":

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Donald Trump | Aerosmith | R.E.M. | Neil Young

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje