Reklama

John Lennon nie śpiewa w nowej piosence Beatlesów? "Straszne plotki"

Wydanie przez Beatlesów utworu "Now and Then" było nieco zaskakujące. Do tego stopnia, że wielu zaczęło sugerować, że rozwój sztucznej inteligencji pomógł "stworzyć" głos Johna Lennona. Takie plotki denerwują Ringo Starra, który odpowiada niedowiarkom w nowym wywiadzie.

Wydanie przez Beatlesów utworu "Now and Then" było nieco zaskakujące. Do tego stopnia, że wielu zaczęło sugerować, że rozwój sztucznej inteligencji pomógł "stworzyć" głos Johna Lennona. Takie plotki denerwują Ringo Starra, który odpowiada niedowiarkom w nowym wywiadzie.
Ringo Starr przyrzeka, że w "Now and Then" słyszymy głos Johna Lennona /RB/Bauer-Griffin/GC Images /Getty Images

Początkiem listopada ukazała się nowa, ostatnia piosenka The Beatles. "Now and Then" to utwór nagrany jeszcze pod koniec lat 70. przez Johna Lennona. Beatlesi pracowali nad nim w latach 90., ale porzucili projekt. Prawie 30 lat później Paul McCartney i Ringo Starr zdecydowali się popracować nad piosenką, która dzięki nowoczesnej technologii i sztucznej inteligencji mogła wybrzmieć tak, jakby tego chcieli.

Reklama

W sieci od razu po ogłoszeniu tego niespodziewanego projektu pojawiło się wiele opinii na temat utworu, który miałby być technologicznie spreparowany. Ringo Starr zapewniał wtedy jednak, że w "Now and Then" słyszymy tylko oryginalne - głos Lennona, McCartneya i jego - podobnie jest z instrumentarium. 

"Now and Then" dało Beatlesom rekord najdłuższej różnicy między ostatnim przebojem. Dotychczasowy rekord należał do Kate Bush i wynosił 44 lata - tyle minęło między wprowadzeniem na szczyt singli "Wuthering Heights" "Running Up That Hill". Wygląda na to, że utwór, który stał się pierwszym numerem 1. Beatlesów w Wielkiej Brytanii od 54 lat nadal budzi sporo kontrowersji.  

W nowym wywiadzie poirytowany Ringo Starr zdecydował się bronić piosenki. "Krążyły straszne plotki, że to nie John, że to sztuczna inteligencja, jakikolwiek stek bzdur ludzie mówili" - przypomina perkusista. Przyznaje od razu, że nigdy nie oszukałby fanów. "Paul i ja nie zrobilibyśmy tego. To piękna piosenka i miły sposób na ostateczne zamknięcie tych drzwi" - dodaje w rozmowie z AARP.org. 

Starr dodał także, że pracując nad piosenką "czuł, że John Lennon powrócił".

Niedowiarkowie mogą uwierzyć na słowo - taśma Lennona od początku lat 2000. krążyła w sieci i mogliśmy na niej usłyszeć identyczny wokal i fragmenty tekstu, co w końcowej wersji piosenki. Jedyną różnicą była stanowczo niższa jakość, która za sprawą technologii została poprawiona.

Reedycje "Red" i "Blue" już dostępne. Co nowego na składankach The Beatles?

Kompilacje The Beatles z lat 1962-1966 ("The Red Album") i 1967-1970 ("The Blue Album") to jedne z najpopularniejszych składanek w dorobku brytyjskiego zespołu. 

Odkąd 50 lat temu pojawiły się ich pierwotne wersje, wydawnictwa te wprowadzały w muzykę The Beatles kolejne pokolenia słuchaczy. Nowa edycja ukazała się pod szyldem "2023 Edition" i jest nieco bardziej rozszerzona, ponadto wszystkie utwory zmiksowano w prawdziwym stereo i Dolby Atmos. 

Na składance, która zaczyna się pierwszym hitem Beatlesów, "Love Me Do", końcowym utworem jest wydane kilkanaście dni temu "Now and Then" ogłoszone jako ostatnia piosenka The Beatles. Dzięki temu zabiegowi obie przekrojowe kompilacje stały się kompletne.

"Red" wzbogaciło się o 12 dodatkowych utworów. Wśród nich znajdziemy m.in. jedne z najwcześniejszych piosenek George’a Harrisona, jak również covery hitów r&b i rock’n’rollowych w wykonaniu The Beatles, które miały ogromny wpływ na twórczość zespołu. 

"Blue" to z kolei 9 nowych utworów, w tym "Blackbird", "Glass Onion" oraz nowa, ostatnia piosenka The Beatles - "Now and Then".

Miksy stereo wykorzystano w wydaniach: cyfrowym, w streamingu, w wersjach 2CD oraz 180-gramowych 3LP obu kolekcji, 180-gramowym 6LP na czarnych winylach w slipcasie, limitowanej, ekskluzywnej edycji Beatles Store wydanej na kolorowych winylach (3LP czerwone dla "Red" i 3LP niebieskie w przypadku "Blue"), 4CD slipcase oraz 6LP red/blue slipcase. Miksy Dolby Atmos wykorzystano natomiast w wersjach cyfrowych i w streamingu.

Składanki "1962-1966" i "1967-1970" ukazały się pierwotnie w 1973 roku, bardzo krótko po rozpadzie The Beatles. Stały się krążkami esencjonalnymi, które pozwalały młodym fanom wkroczyć w świat Czwórki z Liverpoolu, a ich twórczość poznać w najróżniejszych barwach. Na nowym wydawnictwie, szczególnie na "Red", niemal wszystkie utwory, pierwotnie nagrane w mono, są zaprezentowane w nowym miksie stereo. 

Wybrane pozycje korzystają z miksów z ostatnich lat - czyli specjalnych reedycji na pięćdziesięciolecie poszczególnych krążków, np. "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" (2017), "The Beatles" - nazywane zwyczajowo "White Album" (2018), "Abbey Road" (2019), "Let It Be" (2021) i "Revolver" (2022). Nowe miksy stereo pojawiły się także na "The Beatles 1" (2015). 

Wszystkie utwory, które nie znalazły się również na tych wydaniach, zostały na nowo zmiksowane w stereo i/lub Dolby Atmos przez Gilesa Martina i Sama Okella w Abbey Road Studios, którzy wspomagali się technologią de-mixingu używaną przez nowozelandzką firmę WingNut Films. Oba zestawy wzbogacono o nowe eseje autorstwa dziennikarza Johna Harrisa.

Czytaj też:

Ostatnia piosenka The Beatles. Poruszające pożegnanie

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Paul McCartney | Ringo Starr | beatles | john lennon | George Harrison
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy