Reklama

Reklama

Jacek Szymkiewicz nie żyje. Kiedy pogrzeb Budynia z Pogodno?

Śmierć Jacka Szymkiewicza, lepiej znanego jako Budyń, lidera m.in. zespołu Pogodno oraz Babu Król, poruszyła wszystkie osoby zgromadzone wokół polskiej sceny muzycznej. Ujawniono, kiedy odbędzie się pogrzeb wybitnego twórcy.

Śmierć Jacka Szymkiewicza, lepiej znanego jako Budyń, lidera m.in. zespołu Pogodno oraz Babu Król, poruszyła wszystkie osoby zgromadzone wokół polskiej sceny muzycznej. Ujawniono, kiedy odbędzie się pogrzeb wybitnego twórcy.
Budyń miał 48 lat /Adam Burakowski /Reporter

Jacek Szymkiewicz zmarł 12 kwietnia wieku 48 lat. O śmierci muzyka poinformowała jego żona.

"Dzisiaj w nocy zmarł mój mąż Jacek Szymkiewicz. Chciałabym moc napisać, że to żart, że to nasze wygłupy, ale to jest ten, że to prawda. Nie mam więcej słów i nie wiem jak, i co. no bo jak bez niego" - napisała na Facebooku artysty. Dziennikarz Jacek Nizinkiewicz podał na Twitterze, że muzyk zmarł na zawał.

"Chciałbym uciąć spekulacje, Jacek zmarł z przyczyn naturalnych. Zawał. Miał wiele planów i miał dla kogo żyć" - czytamy. Dzień przed śmiercią, Szymkiewicz poinformował, że założył kolejny zespół, Monofon.

Reklama

Ujawniono szczegóły pogrzebu Jacka Szymkiewicza

Pogrzeb Jacka Szymkiewicza, czyli Budynia, odbędzie się 20 kwietnia o godzinie 12:00 na Cmentarzu Komunalnym Północnym w Warszawie. Następnie przyjaciele i bliscy pożegnają muzyka Pogodno w klubie MokoTuff.

Kim był Jacek "Budyń" Szymkiewicz?

Jacek "Budyń" Szymkiewicz urodził się w sierpniu 1974 roku w Trzebiatowie. 

W 1996 roku założył zespół Pogodno (posłuchaj!), z którym w różnych składach wydał takie przeboje jak "Pani w obuwniczym" (posłuchaj!), "Orkiestra", czy "Uśmiech się" (sprawdź!).

Szymkiewicz nagrał też dwie solowe płyty: "Kilof" i "Baset", brał udział w nagraniach takich projektów jak Babu Król, Nowa Fala Polskiego Dancingu, ostatnio wydał płytę "Ukryte do wiadomości" z zespołem Chango.

Teksty na tej ostatniej w dużej mierzy dotyczyły przemijania.

"Śmierć to twoja koleżanka! Jest naszą kochaną, cudowną pielęgniarką. Czyści wszystko wokół nas jak wataha wilków w lesie, które sprzątają wszystkie zwierzęta, które sobie nie dają rady.  Wydarza się co sekundę. My wszyscy w tym pokoju umarliśmy w  trakcie tej rozmowy o tę rozmowę" - mówił w rozmowie z Radiem UWM FM.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL