Reklama

Henry Grimes nie żyje. Jazzman zmarł po zakażeniu koronawirusem

Henry Grimes, ceniony jazzman, który w przeszłości współpracował m.in. z Bennym Goodmanem i Theloniusem Monkiem, zmarł w wieku 84 w wyniku komplikacji po zakażeniu koronawirusem.

Henry Grimes miał 84 lata

Legendarny multiinstrumentalista Henry Grimes miał okazję współpracować z największymi nazwiskami amerykańskiego jazzu.

Reklama

Amerykańskie media zwracają uwagę na dwa kluczowe fazy kariery Grimes'a. Jeden związany jest z 1957 roku. W tamtym czasie muzyk pracował z największymi gwiazdami jazzu - Sonnym Rollinsem, Don Cherrym, Billym Higginsem i Cecil Taylor.

W latach 60. Grimes zainteresował się muzyką awangardową. Niedługo potem problemy finansowe sprawiły, że jazzman na wiele lat zawiesił karierę (musiał też pozbyć się instrumentu, aby zdobyć pieniądze).

Reaktywacja jego działalności nastąpiła w 2002 roku. Muzyk koncertował i nagrywał aktywnie przez kolejne lata.

W Stanach Zjednoczonych z powodu koronawirusa zmarło już ponad 40 tys. osób, a zakażonych zostało ponad 760 tys. ludzi.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: koronawirus | Henry Grimes | nie żyje

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje