Reklama

Reklama

Fan Taylor Swift wybrał karkołomny sposób na to, by przyciągnąć jej uwagę

Ostatecznie miłośnik talentu artystki przyciągnął uwagę... policji. Został aresztowany po tym, jak rozbił swój samochód o ścianę nowojorskiego apartamentowca, zamieszkałego przez gwiazdę pop, a następnie próbował wyrwać domofon.

Taylor Swift posiada naprawdę spore grono fanów

Taylor Swift to jedna z najważniejszych i najpopularniejszych wokalistek na świecie. Przez kilkanaście lat kariery blond gwiazda nie tylko podbiła listy przebojów, ale stała się jedną z najbardziej wpływowych osób w branży rozrywkowej, influencerką, aktywistką oraz milionerką. Z związku ze swoją działalnością artystka ma sporo fanów, ale potrafi to być... uciążliwe.

Według relacji TMZ, 31-letni Morgan Mank został zatrzymany po tym, jak jadąc pod prąd ulicą, przy której mieszka gwiazda pop, wrzucił wsteczny bieg i skosił hydrant przeciwpożarowy, po czym wbił się w elewację budynku. Policjantom, którzy dokonali aresztowania, miał powiedzieć, że nie ruszy się z tego miejsca, zanim nie porozmawia z piosenkarką.

Reklama

Nie wiadomo, czy gwiazda była wówczas w swoim mieszkaniu. To zresztą nie pierwszy raz, gdy Swift stała się celem ataku psychofana.

Minionego lata inny mężczyzna, 28-letni Patrick Nissen, także próbował wedrzeć się do jej nowojorskiego mieszkania i też został aresztowany. Nissen początkowo został oskarżony o przestępstwo, ale jego prawnik skłonił sąd do zmiany kwalifikacji czynu. Ostatecznie nieproszony gość został skazany za naruszenie porządku publicznego na prace społeczne.

Czy to koniec? Skąd! W 2018 roku Roger Alvarado wspiął się po drabinie, rozbił ręką okno i wszedł do mieszkania gwiazdy, po czym wziął prysznic i zasnął w jej łóżku. W sierpniu 2019 roku przed jej domem w stanie Rhode Island został zaś zatrzymany intruz, który twierdził, że chwilę wcześniej rozmawiał z piosenkarką i właśnie mają brać ślub...


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy