Reklama

Reklama

Edyta Górniak odpowiada Zapendowskiej. "Zbudowałam jej legendę"

Edyta Górniak odpowiedziała na zarzuty Elżbiety Zapendowskiej, które padły podczas niedawnej rozmowy w programie Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego. Gwiazda sądzi, że jest odpowiedzialna za zbudowanie "legendy" Zapendowskiej, która dziś ją krytykuje.

Edyta Górniak odpowiedziała na zarzuty Elżbiety Zapendowskiej, które padły podczas niedawnej rozmowy w programie Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego. Gwiazda sądzi, że jest odpowiedzialna za zbudowanie "legendy" Zapendowskiej, która dziś ją krytykuje.
Edyta Górniak i Elżbieta Zapendowska były jurorkami w programie "Jak oni śpiewają" /Radoslaw NAWROCKI / FORUM /Agencja FORUM

Elżbieta Zapendowska nie gryzie się w język, gdy opowiada o polskim show-biznesie i jego gwiazdach. Była jurorka "Idola" wielokrotnie narażała się wyrażając dość dosadne słowa, które często mogły być dość przykre dla ich adresatów. Niedawno powiedziała w wywiadzie u Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, co sądzi o Edycie Górniak oraz o karierze jej syna, Allana Krupy (posłuchaj!).

"Ma 18 lat i parcie na szkło pewnie. Bardzo chce robić to, co zaczął. Nie wiem, czy go rynek nie zabije, bo są lepsi. Ale też ma 18 lat i wychował się w takich warunkach, w jakich się wychował. Przy takiej matce, która plecie takie bzdury, że pół świata się śmieje" - stwierdziła Zapendowska. "Biedna dziewczyna, która się zapędziła w jakieś samouwielbienie. Wiem, jak ona nie szanowała ludzi. (...) Nie wiem, co jej się w głowie tam stało, pod tą kopułką wydarzyło się tyle rzeczy, których nie da się odkręcić" - dodała.

Reklama

Zarzuciła wokalistce także nieszczerość i brak szacunku dla innych.

"W Opolu pracowała z orkiestrą. Traktowała ich potwornie jak najgorszych pastuchów, którzy grają na złych fujarkach, po czym wychodzi do publiczności, mówi 'wspaniała orkiestra' i się zachwyca" - wspominała Ela Zapendowska.

Edyta Górniak odpowiedziała Elżbiecie Zapendowskiej

W rozmowie z Jastrząb Post wykonawczyni hitu "To nie ja" ustosunkowała się do zarzutów trenerki głosu. Górniak twierdzi, że dziś żałuje opowieści o nauce śpiewania u Zapendowskiej, gdyż nie była to do końca prawda.

Ja zbudowałam jej legendę i to musimy powiedzieć sobie szczerze. Nikt nie znał Eli Zapendowskiej na skalę ogólnopolską, ja wszystkich przekonałam, że to jest osoba, u której się warto uczyć śpiewać i muszę się z tego bardzo szczerze wycofać. Nigdy nie chciałam tego mówić. Mam kilka takich tajemnic, jeśli chodzi o show biznes. Ela mi kiedyś pomogła i ja postanowiłam za tę jedną pomoc też jej pomóc. Moja pomoc polegała na tym, że ja okłamałam całą Polskę, mówiąc, że Ela Zapendowska nauczyła mnie śpiewać. To jest nieprawda. Chciałam jej po prostu pomóc" - wyznała gwiazda..

Piosenkarka sądzi, że zawdzięcza Elżbiecie Zapendowskiej jedynie to, że namówiła jej rodziców do wyprowadzki do stolicy, by rozwijać karierę. Później kobiety miały mieć już ze sobą niewiele wspólnego - oprócz tego, że Górniak załatwiła jej posadę przy musicalu "Metro".

"Ela rozpoznała mój talent. Ona zrobiła wtedy bardzo ważną rzecz, bo przekonała moich rodziców, że warto puścić mnie do Warszawy. Potem dzięki temu przez wiele lat utrzymywałam rodziców. Natomiast ja za to dedykowałam jej moją pierwszą płytę 'Dotyk'. Wtedy żył jeszcze mój śp. menadżer Wiktor. Ja chciałam Eli pomóc. Poprosiłam go, żeby on dał jej pracę przy 'Metrze'. Żeby ona robiła rozśpiewki z fortepianem. Mimo że mieliśmy nauczycieli, to przekonałam Wiktora. Więc on ją ściągnął z Opola do Warszawy, dał jej mieszkanie, za które płacił, dał jej pracę - zarabiała i miała pełną opiekę mojego menadżera, a ja wszystkich przekonywałam, że to Ela mnie nauczyła śpiewać. To jest nieprawda. Wszystkie programy, do których poszła Ela Zapendowska jako mój coach i mój nauczyciel, były oparte na tej legendzie, którą sama zbudowałam. Zbudowałam w taki sposób kilka osób, ale większość z nich wykorzystała szansę pozytywnie" - wspomina po latach.

Wokalistka dziwi się, dlaczego trenerka głosu uparła się akurat na nią i krytykuje poczynania jej i syna Allana. 

"To, że Ela, mając tyle lat i żyjąc tyle na świecie - rozumiem różne etapy, rozumiem jej zwątpienie, rozumiem, że może być nieszczęśliwa, niespełniona, zła, może potrzebuje uwagi. Ale nigdy nie dałam jej powodu, żeby mówiła cokolwiek złego publicznie przeciwko mojej osobie, albo przeciwko mojemu jedynemu synowi. Ja nie biorę sobie tych słów do serca i Allan też nie. Dlatego, że z całym szacunkiem, to nie jest dla mnie autorytet, jeśli chodzi o uwagi techniczno-wokalne. Ale postanowiłam po 15 latach jej atakowania powiedzieć wam prawdę" - zakończyła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL