Reklama

Reklama

Ciąg dalszy konfliktu Taylor Swift z Damonem Albarnem? Muzyk wini dziennikarza

Nie milkną echa spięcia pomiędzy Damonem Albarnem a Taylor Swift. Założyciel Blur i Gorillaz stwierdził, że Swift nie pisze własnych piosenek. Ta ostro odpowiedziała mu na Twitterze. W jej obronie stanęli również jej współpracownicy. Jak zareagował prowodyr całego zamieszania?

Damon Albarn twierdzi, że nie obraził Swift, a całe zamieszanie wzieło się z winy dziennikarza

Wszystko zaczęło się od słów Damona Albarna w "Los Angeles Times".

Prowadzący rozmowę dziennikarz zasugerował, że Taylor Swift (posłuchaj!) jest bardzo dobrą songwriterką. Albarn zwrócił uwagę, że wokalistka nie piszę swoich tekstów, ale szybko został poprawiony, że jest ona współautorką.

"To się nie liczy. Wiem, czym jest wspólne pisanie. To bardzo różni się od pisania. Nie krytykuje nikogo, ale mówię tylko, że jest różnica między byciem autorem piosenek a byciem autorem piosenek, który je współtworzy" - odpowiedział Albarn, który uznał, że prawdziwą autorką i kompozytorką jest Billie Eilish (posłuchaj!) ze swoim bratem.

Reklama

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Swift skomentowała sprawę na Twitterze.

"Byłam twoją fanką do czasu, kiedy zobaczyłam ten wywiad. Piszę WSZYSTKIE moje piosenki. Twoja opinia jest całkowicie błędna i szkodliwa. Nie musisz lubić moich piosenek, ale to naprawdę popierdo****, że próbujesz zdyskredytować moje pisanie. Wow" - napisała i dodała, że dla jasności, tweeta również napisała sama.

Albarn na Twitterze odpowiedział, że według niego winę ponoszą dziennikarze.

"Całkowicie się z tobą zgadzam. Rozmawiałem o pisaniu piosenek i cała dyskusja została zredukowana do clickbaitu. Szczerze i bezwarunkowo cię przepraszam. Ostatnią rzeczą, jaką chciałbym zrobić, to zdyskredytować twoje pisanie. Mam nadzieję, że rozumiesz" - stwierdził.

Muzycy bronią Taylor Swift

To nie wyciszyło jednak natychmiastowo zamieszania. Głos zabrał wielokrotnie współpracujący ze Swift, Jacka Antonoff (Bleachers). "Nigdy nie spotkałem Damona Albarna, nigdy nie był w moim studiu, ale widocznie wie lepiej od nas, jak Taylor pisze piosenki. Jeśli tam byłeś... spoko...masz prawo się odzywać... jeśli nie to może się zamknij?" - czytamy.

Głos zabrał też Aaron Dessner (The National), który pracował z Swift przy płytach "folklore" i "evermore".

"Nie wiem dlaczego Damon próbuje dyskredytować znakomitą Taylor Swift, ale jako ktoś, kto jest z jej otoczenia... twoje komentarze nie mogę być bardziej oddalone od prawdy. Nie masz kompletnie racji jeśli chodzi o jej pisanie" - stwierdził.

Głos zabrali m.in. też artyści niezwiązani ze żadną ze stron - The Anchoress, Self Esteem, The Subways. Wszyscy stanęli po stronie Swift.

Damon Albarn broni się po raz drugi. Tym razem na koncercie

Albarn zdecydował po kolejnej fali krytyki zabrać głos ponownie. Tym razem zrobił to na koncercie w Los Angeles. Nie wymienił nazwiska Swift, jednak utwór "Song 2" zadedykował dziennikarzowi "Los Angeles Times", który "rzucił go w otłchłań mediów społecznościowych".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy