Reklama

Barry Gibb o swoich braciach: Miałem więcej szczęścia

W drugiej połowie grudnia tego roku do sieci trafił dokument dotyczący kariery zespołu Bee Gees pt. "The Bee Gees: How Can You Mend a Broken Heart". Z tej okazji jedyny z żyjących braci Gibb – Barry opowiedział o losie swojej rodziny.

Barry Gibb opowiedział o osobistych tragediach

"The Bee Gees: How Can You Mend a Broken Heart" opowiada historię legendarnego zespołu, który skomponował ponad tysiąc piosenek. Wśród nich było dwadzieścia utworów, które dotarły na pierwsze miejsca list przebojów. 

Reklama

Oprócz kariery braterskiego trio, film Marshalla pokazuje również ewolucję muzyki na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci od momentu założenia Bee Gees.

"Podobnie jak wielu fanów na całym świecie, kochałem muzykę grupy Bee Gees przez całe swoje życie. Trwająca dwa lata praca nad odkrywaniem ich niesamowitych instynktów twórczych, humoru, lojalności i pełnej skarbów muzyki, była wspaniałą przygodą" - powiedział Frank Marshall.

Grupa swoją działalność zakończyła po śmierci Maurice'a Gibba (12 stycznia 2003 roku). Przebywając w domu muzyk upadł bez wyraźnej przyczyny. Wezwane pogotowie stwierdziło, że powodem kłopotów jest zatkanie się jelit i zabrało muzyka do szpitala, gdzie trafił na stół operacyjny. W czasie zabiegu przeszedł zawał serca. Miał 53 lata.

Barry Gibb w rozmowie z "The Irish Times" przyznał, że nie miał okazji porozmawiać z bratem przed jego nagłym odejściem. Muzyk dodał, że również z pozostałymi braćmi nie pożegnał się tak, jakby tego chciał.

W 1988 roku zmarł Andy Gibb. Przyczyną było zapalenie mięśnia sercowego. Wokalista miał zaledwie 30 lat. Gwiazdora do problemów zdrowotnych doprowadziły m.in. narkotyki, od których uzależnił się w trakcie kariery.

W trakcie wywiadu Barry przyznał, że podczas swojej ostatniej rozmowy z bratem próbował nim wstrząsnąć, liczył bowiem, że ich wzajemna miłość doprowadzi do otrząśnięcia się Andy'ego. Tak się jednak nie stało.

"Moi bracia musieli radzić sobie z własnymi demonami, a ja ożeniłem się z kobietą, która na to nie pozwoliła. Mógłbym przynieść narkotyki do domu, ale skończyłyby w toalecie. Nigdy nie zgodziła się, abym poszedł w złym kierunku. Miałem szczęście" - zdradził Gibb, który Lindą Gray jest od 1970 roku.

Równie wielką tragedią dla Barry’ego była śmierć ostatniego z jego braci Robina. Ten zmarł w 2012 roku. Muzyk najpierw walczył z nowotworem, następnie zachorował na poważne zapalenie płuc.

Gibb do dziś nie wie, dlaczego chory na raka brat ukrywał przed nim chorobę. Według niego, jednym z powodów mogły być coraz gorsze relacje w gwiazdorskiej rodzinie.

"Przez całe życie musiałem radzić sobie ze śmiercią. Nie chodzi tylko o braci, ale też o moją matkę i ojca. Nauczyłem się wtedy, że życie po prostu toczy się dalej, a ty też musisz przeć do przodu"- przyznał.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Barry Gibb | Bee Gees

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje