Reklama

Reklama

Adele ma nowe hobby. Chodzi o... podnoszenie ciężarów!

Miliony fanów na całym świecie wreszcie doczekały się jej nowej płyty. Zatytułowany "30" album miał premierę 19 listopada i niewątpliwie będzie takim samym hitem jak zapowiadający go singel "Easy on Me". W wywiadach udzielanych przy okazji promocji płyty piosenkarka zdradza wiele zaskakujących faktów na swój temat. W jednym z nich wyjawiła, że zaczęła regularnie podnosić ciężary.

Muzyka nie jest jedynym hobby Adele

Ćwiczenia fizyczne to jedna z tych rzeczy, które stoją za spektakularną metamorfozą Adele. Jak wyjaśniła w wywiadach, zaczęła trenować, żeby odreagować stres związany z rozpadem jej małżeństwa. To ona podjęła decyzję o rozstaniu z Simonem Koneckim i przez dłuższy czas nie była pewna, czy dobrze zrobiła. Miała także ogromne wyrzuty sumienia wobec byłego męża i 9-letniego syna Angelo.

W ostatnim wywiadzie dla magazynu "The Face" zwierzyła się, że dzięki ćwiczeniom czuje się silniejsza nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Zniknęły również jej dolegliwości związane z kręgosłupem, z którymi borykała się od 15. roku życia. 

Reklama

"Jestem teraz bardziej zwinna, mogę więcej rzeczy zrobić, wzmocniłam swój kręgosłup" - powiedziała. Z kręgosłupem problemy miała od dawna. "Pierwszy raz wypadł mi dysk, gdy miałam 15 lat. Leżałam chora w łóżku, kichnęłam, a mój piąty dysk wyleciał. Później stało się to z szóstym. A po porodzie mój kręgosłup był wręcz bezużyteczny" - zdradziła artystka. Wyjawiła też, że bóle pleców pojawiały się zawsze wtedy, gdy była zestresowana.

To się zmieniło, gdy zaczęła regularnie odwiedzać siłownię. Początkowo Adele robiła tam ćwiczenia, które pozwoliły jej schudnąć, ale z czasem zaczęła wykonywać bardziej siłowe treningi. I - jak się okazało - teraz najbardziej lubi właśnie machanie sztangą oraz podnoszenie ciężarów. 

"Lubię czuć się silna. Uwielbiam to. Podnoszę ciężary i jestem zadowolona, bo poprawiłam wynik w stosunku do tego, co robiłam kilka tygodni temu. Kiedy czuję, że mam na barkach ciężar świata - przynajmniej mojego świata - mogę sobie z tym poradzić trochę lepiej, bo zwiększam wagę na sztandze o 5 kilogramów. To dla mnie metafora przetrwania" - wyznała.

Wyznała, że dzięki ćwiczeniom jest zdecydowanie bardziej szczęśliwa. "Nie tylko z powodu utraty wagi, ale też z powodu zwiększenia samoakceptacji. Wymyśliłam takie powiedzenie: 'Kiedyś płakałam, a teraz się pocę'. To naprawdę mnie uratowało" - powiedziała. 

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Adele

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje