Reklama

Reklama

Ada Szulc: Jak dziś wygląda i co robi finalistka pierwszego "X Factora"?

Czesław Mozil aż płakał po jej występach, Basia Trzetrzelewska nie mogła się doczekać płyty, a Kuba Wojewódzki zrobił wszystko, żeby wziąć ją pod swoje skrzydła. Co dziś słychać u Ady Szulc, finalistki pierwszej polskiej edycji programu "X Factor"?

Ada Szulc, Kuba Wojewódzki i Michał Szpak w programie "X Factor" w 2011 r.

Ada Szulc popularność zdobyła w pierwszej edycji "X Factora". Podczas castingów przed jury w składzie: Kuba Wojewódzki, Maja Sablewska i Czesław Mozil, wykonała wielki przebój grupy Queen "The Show Must Go On" (sprawdź!), przekonując cały skład sędziowski.

Zanim zaczęła śpiewać, zdążyła zripostować Kubie Wojewódzkiemu, który po tym, jak usłyszał, że Szulc studiuje farmację, poprosił ją o pomoc w wykupieniu pewnej recepty. "Nawet domyślam się na co" - odparła, a sala wybuchła śmiechem.

Reklama

Mimo docinek, Wojewódzki nie krył, że jest zachwycony talentem Szulc. Podkreślał to też na niemal każdym etapie. Co więcej, juror przejął grupę wokalistów w wieku 16-24, do której należała dziewczyna. Faworyci dziennikarza (oprócz wokalistki był to Michał Szpak) dotarli aż do ścisłego finału, gdzie jednak musieli uznać wyższość Gienka Loski.

Po zakończeniu programu wokalistka zakończyła współpracę ze swoim pierwszym zespołem o nazwie Chilltoy i rozpoczęła karierę solową. Jej pierwszy singel - "Big Love" - promował film o tym samym tytule z Aleksandrą HamkałoAntonim Pawlickim w rolach głównych.

W 2013 roku Szulc nawiązała współpracę z DJ-em Adamusem, z którym wspólnie nagrała płytę "1000 miejsc" (sprawdź!). Inspiracją dla stworzenia albumu było powiedzenie "1000 places to see before we die" (1000 miejsc, które musisz zobaczyć, zanim umrzesz). Twórcy wybrali intrygujące miejsca na powstawanie teledysków (m.in. Kuba, Tokio, Islandia).

Utwory z płyty nieźle prezentowały się na listach przebojów, jednak współpraca na linii Szulc - Adamus nie była kontynuowana. Wokalistka zdecydowała się reaktywować projekt Chilltoy pod nazwą Helolove.

"Pomimo, że rozeszliśmy się w różnych kierunkach, świat udowodnił, że pewnych przyjaźni nie da się zastąpić. Znów chcemy być razem i grać swoją muzykę. Nazywamy ją Helolove. Jesteśmy przyjaciółmi od wielu lat. Wychowywaliśmy się razem i wzajemnie kształtowaliśmy swoje życie - poglądy, fascynacje, gusta... Helolove stał się więc wypadkową naszych osobowości i tego, co nas na obecną chwilę w życiu spotyka i inspiruje" - zapowiadała Szulc ze znajomymi.

W sierpniu 2014 r. wokalistka doznała poważnych obrażeń, gdy uciekając przed agresywnym psem, wpadła pod samochód. Blizna na jej twarzy utrzymywała się jeszcze wiele miesięcy po tym zdarzeniu.

O Helolove przez moment zrobiło się głośniej w 2017 r., gdy zespół zgłosił swoją propozycję do krajowych preselekcji do Eurowizji, jednak ich piosenka "Hide & Seek" nie została uwzględniona w finałowym zestawieniu.

Blisko 32-letnia wokalistka wycofała się z show-biznesu, ale za to robi karierę w branży IT. Szulc pracuje obecnie w krakowskiej firmie zajmującej się m.in. przygotowywaniem aplikacji mobilnych dla banków, w której zajmuje się rekrutacją programistów.

Czy Szulc żałuje pojawienia się w "X Factorze"?

- Na pewno teraz pewne kwestie rozegrałabym inaczej, ale wtedy nie wiedziałam tego, co wiem teraz. Niczego nie żałuję, bo punkt, w którym jestem, to wypadkowa wielu sytuacji i wyborów, jakie podjęłam. Dużo pracy i walki o marzenia już za mną, ale przede mną jeszcze więcej. "X Factor" to dobry start, ale sami budujemy nasze sukcesy, a bez wytrwałości i konsekwencji nie osiągniemy swoich celów - mówiła w rozmowie z Interią w 2013 r.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ada Szulc | The X Factor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje