Reklama

Tajemnica śmierci Philipa Taylora Kremera. Ciało znaleziono po czterech latach

20 lat temu, 12 lutego 1995 roku po raz ostatni znak życia dał Philip Taylor Kramer, basista amerykańskiej grupy Iron Butterfly z lat 70. Jego ciało znaleziono ponad cztery lata później, a wokół śmierci narosło wiele tajemnic.

Grająca psychodelicznego rocka grupa Iron Butterfly przeszła do historii za sprawą trwającego ponad 17 minut utworu "In-A-Gadda-Da-Vida" z 1968 roku. Tak samo zatytułowana płyta jako pierwsza w USA otrzymała status platyny (w 1976 r.). Do tej pory na całym świecie rozeszło się ponad 30 mln egzemplarzy tego albumu.

Reklama

Tytuł "In-A-Gadda-Da-Vida" to efekt mocno podlewanej tanim winem sesji nagraniowej zakończonej późno nad ranem. Pijany lider Doug Ingle próbował powiedzieć zdanie "In the Garden of Eden", co przy plączącym się języku dało "In-A-Gadda-Da-Vida".

Na początku lat 70. grupa po raz pierwszy zawiesiła działalność po odejściu organisty i wokalisty Douga Ingle'a i grającego na basie Lee Dormana. W 1974 r. zespół Iron Butterfly powrócił w składzie: Ron Bushy (perkusja), Eric Braunn (gitara, wokal), Philip Taylor Kramer (bas, klawisze, wokal) i Howard Reitzes (klawisze, wokal). Ten ostatni po krótkim czasie został zastąpiony przez Billa DeMartinesa.

W 1975 r. formacja wydała aż dwie płyty studyjne, które do tej pory pozostają ostatnimi w dorobku: "Scorching Beauty" i "Sun and Steel". Na każdej z nich Philip Taylor Kramer zaśpiewał jako główny wokalista w dwóch utworach: odpowiednio "High on a Mountain Top" i "Pearly Gates" (w duecie z Jonem Andersonem z Yes) oraz "Lightnin'" i "I'm Right I'm Wrong". Oba albumy jednak kompletnie przepadły na listach przebojów.

Zniechęcony brakiem sukcesów Kramer odszedł z zespołu w 1977 r., który w kolejnych latach przechodził wielokrotne zmiany składu. Obecnie tworzą go Ron Bushy, gitarzysta Mike Pinera (po raz pierwszy w zespole pojawił się w 1969 r.) i Doug Ingle Jr. (organy, wokal), syn współzałożyciela Iron Butterfly.

Sam Kramer występy w Iron Butterfly wspominał niechętnie. "To było jak pytanie Pete'a Besta o to, jak się czuje będąc Beatlesem" - takie porównanie pojawiło się w tekście "The Washington Post" o Kramerze.

25-letni rockman po zawieszeniu instrumentu na kołku ukończył szkołę wieczorową w zakresie inżynierii kosmicznej i pracował nad systemami naprowadzania rakiet. W późniejszym okresie związał się także z branżą komputerową, gdzie prowadził prace między innymi nad programami komunikacyjnymi szybszymi od światła. Kramer miał mówić najbliższym, że to kwestia czasu, kiedy z gratulacjami do niego przyleci ówczesny prezydent Bill Clinton. Na początku lat 90. razem z Randym Jacksonem (bratem Króla Popu, Michaela) założył spółkę Total Multimedia Inc., ale interesy nie szły dobrze.

12 lutego 1995 r., Taylor Kramer pojechał na lotnisko w Los Angeles by odebrać partnera biznesowego z którym się ostatecznie nie spotkał. Po godzinie czekania ruszył autostradą 101. Po drodze wykonał 17 połączeń z telefonu komórkowego do członków rodziny, przyjaciół i wspólników.

"Do zobaczenia po drugiej stronie" - usłyszał perkusista Iron Butterfly Ron Bushy. "Ktoś przyłożył mu pistolet do głowy, bo dokonał przełomowego odkrycia w tej nowej technologii" - przekonywał potem Bushy, który wierzy w to, że za zaginięciem przyjaciela stoją tajemnicze siły związane z tajnymi służbami USA lub innego państwa.

"911, czy mogę w czymś pomóc?"

"Tak. Mówi Philip Taylor Kramer"

"Aha. Tu numer 911. Czy mogę panu pomóc?"

"Tak, możesz. Zamierzam się zabić..."

Tak wyglądała ostatnia zarejestrowana rozmowa Philipa Taylora Kramera z alarmowym numerem 911 do której doszło 12 lutego 1995 roku prawie w samo południe. To zarazem ostatni kontakt z żyjącym Kramerem. Mimo szeroko zakrojonych poszukiwań nie natrafiano na żaden ślad.

"Nie mieliśmy motywu, dowodu, niczego" - mówił po latach prywatny detektyw i były policjant Chuck Carter wynajęty przez współpracowników Kramera. Nigdy więcej nie użyto kart kredytowych ani telefonu zaginionego.

Zwolennicy spiskowych teorii mieli ogromne pole do popisu - poza tropami związanymi z "przełomowym odkryciem" i działaniem tajnych służb w grę wchodzić mieli m.in. kosmici (jedna z organizacji powiązała zniknięcie Kramera z równie tajemniczym zaginięciem Richeya Edwardsa z Manic Street Preachers, do którego doszło 1 lutego 1995 roku w pobliżu okrytego niesławą mostu na rzece Severn, jednego z ulubionych miejsc samobójców w Wielkiej Brytanii). Inni wskazywali, że Kramer miał upozorować zaginięcie, by w ten sposób ochronić swoją rodzinę przed "tajemniczymi siłami", którym miało zależeć, by jego odkrycie nie wyszło na jaw.

29 maja 1999 roku na dnie wąwozu w Malibu odkryto samochód, w którym znaleziono szkielet mężczyzny. Na podstawie dokumentacji dentystycznej zidentyfikowano go jako Philipa Taylora Kramera, a jako przyczynę śmierci uznano samobójstwo, choć z tymi doniesieniami do dziś nie chcą zgodzić się najbliżsi rockmana.

"Czy Philip Taylor Kramer sam się zabił czy został uciszony na zawsze w związku ze swoim monumentalnym odkryciem, które mogło zdyskredytować dorobek życiowy wielu wpływowych ludzi?" - stawia pytanie "Skeptic Magazine" w swojej publikacji na temat tajemniczego zaginięcia.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Iron Butterfly

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje