Reklama

Alice Cooper krytykuje Roberta Planta

Wokalista Alice Cooper skarcił Roberta Planta za zdecydowaną odmowę powrotu w szeregi Led Zeppelin i wyśmiewa ostatnie dokonania solisty.

Przypomnijmy, że Led Zeppelin zakończyli działalność w 1980 roku po tragicznej śmierci perkusisty Johna Bonhama.

Reklama

W 2007 roku zespół postanowił się reaktywować na jeden koncert w Londynie. Johna Bonhama za bębnami zastąpił syn zmarłego muzyka, Jason, a występ zreformowanych Led Zeppelin okazał się wielkim sukcesem. Pomimo kuszących propozycji, muzycy nie zdecydowali się na kolejny wspólny koncert pod szyldem Led Zeppelin.

Tajemnicą poliszynela jest, że niechętny występom z Led Zeppelin był wokalista Robert Plant, który wolał skoncentrować się na karierze solowej.

Frontman zespołu przyznał w jednym z wywiadów, że jest zmęczony graniem muzyki hardrockowej. Plant występuje obecnie z zespołem Band Of Joy, z którym wydał znakomicie przyjęty album zatytułowany nazwą projektu (przeczytaj recenzję).

Inne zdanie na temat kariery Roberta Planta ma wokalista Alice Cooper, który namawia kolegę z branży do powrotu na scenę w barwach Led Zeppelin.

"Przecież oni na niego czekają. Dlaczego jest mu tak trudno zmienić zdanie?" - zastanawia się w rozmowie z amerykańskimi mediami.

"Jimmy Page tego chce. John Paul Jones tego chce. I mają syna Bonhama, który jest zabójczym perkusistą. Jedyne, czego im brakuje, to Robert Plant" - kontynuuje wokalista.

"A co w tym czasie robi Robert Plant? Gra muzykę folk! Cóż on wyrabia?" - dziwi się Alice Cooper.

Zobacz Led Zeppelin wykonujących "Stairway To Heaven" podczas koncertu w Londynie w 2007 roku:

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: koncert | Robert Plant | robert | plant | wokalista | Alice Cooper | Led Zeppelin

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje