Reklama

Tatiana Okupnik "Blizna". Powiew wiatru (recenzja)

Tatiana elektroniczna wypada bardzo przyzwoicie. Choć to raczej dla sierot po Reni Jusis, niż dla entuzjastów Brodki.

Talent wokalny tej akurat wokalistki trudno kwestionować. Na pewno był za duży na ręce Pawła Rurak-Sokala z Blue Cafe, ale i sam Lenny White raczej go maskował niż eksponował. Po trudnostrawnym eklektyzmie, polskiej Anastacii oraz wycofaniu się na bezpieczne pozycje retro, czas na próbę ognia. Nowa konwencja, polskie teksty i album, który - mimo tego, że jest trzeci w solowej dyskografii - sama zainteresowana nazywa właściwym debiutem.

Reklama

Tu nie może być mowy o polaryzowaniu odbiorców jak w wypadku Chylińskiej. Triumfuje powściągliwy profesjonalizm. Okupnik śpiewa bezbłędnie, choć próżno trudno tu szukać witalności nagrań np. Moloko, jak się wydaje jednego z punktów odniesienia. Producent Michał Przytuła czerpie z house'u, techno czy disco. Mięciutki bas i szklisty, ejtisowy syntezator w "Rejsie", oniryczna, miarowa pulsacja "Koni mechanicznych" czy obfitujące w ciekawe przejścia, fajnie wykorzystujące hi-haty "Trupy" robią wrażenie.

Przytuła nie oferuje kompozycji korespondujących z trendami tak dobrze jak to, co słyszymy u Brodki czy Makowieckiego, za to lista jego inspiracji nie jest aż tak ewidentna. Ważne, że wokalistka czuła się komfortowo, czego najlepszym dowodem najlepszy na krążku "Kosmos" - silny czujną aranżacją, świetnie zrywający się w refrenie, ale też zdumiewający chemią.

Album jest w porządku, trochę do klubu, trochę na sofę, nosi parę znamion polskiej muzyki radiowej, a mimo wszystko nadaje się do słuchania ciągiem, sprzyja powrotom. Najbardziej szkodzi mu liryczne zacięcie. Sporo propozycji wywołuje na parkiet, a teksty pisane ma tak, jakby miały zawojować festiwal piosenki aktorskiej. To całe "nakręcanie zardzewiałego czasu", "liście zbierane w gęstej mgle", "zachłannie chwytam was jak oddech tonący" naznacza grzech nieumiarkowania. Odbija się to poetycką czkawką, by nie powiedzieć, że jest nadmuchane i nieadekwatne. Dlatego tak lubię "Ratuj mnie" - cały ten brytyjski klimat związany z tym jak chodzi bas, rozłożeniem syntetycznych akcentów to jedno, ale w śpiewie nie ma smutku, w tekstach wylewających się wierzchem uczuć. "Powiew wiatru w letni dzień" w zupełności wystarczy.

Tatiana Okupnik "Blizna", Warner Music Polska

6/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: blizna | Tatiana Okupnik | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje