Reklama

Reklama

Sokół "Nic": Osiedlowy dyplomata z dziadkiem na banknotach [RECENZJA]

Są raperzy na scenie, których niewielka aktywność, bez kontrowersji pod młodocianą gawiedź, wywołuje zamieszanie u smutnych gajerów z korpo, dobrych chłopaczyn z ośki i hip-hopowców z linijkami w rękach i włosami wystającymi spod full capa. Jeszcze mocniej nakręca pełnoprawny album - zapowiadany głośnymi singlami, z pomysłem i w modnej ostatnio stylistyce. Skazany na sukces. Nic, które jest czymś.

Są raperzy na scenie, których niewielka aktywność, bez kontrowersji pod młodocianą gawiedź, wywołuje zamieszanie u smutnych gajerów z korpo, dobrych chłopaczyn z ośki i hip-hopowców z linijkami w rękach i włosami wystającymi spod full capa. Jeszcze mocniej nakręca pełnoprawny album - zapowiadany głośnymi singlami, z pomysłem i w modnej ostatnio stylistyce. Skazany na sukces. Nic, które jest czymś.
Okładka płyty "Nic" /materiały prasowe

Sokół nie przeżywa drugiej młodości - ciągle robi swoje i działa na własnych zasadach. Bo może, chociażby z wyczekiwaną latami solówką, która ziściła się dopiero niecałe trzy lata temu. Peak wydaje się nie mieć końca, nadszedł czas na "Nic". Drugie solo, które już po pierwszym odsłuchu wydaje się atrakcyjniejsze od debiutu.

"Nic" oferuje większą spójność brzmienia i uśmiech w stronę syntetycznego popu, ale podobnie jak poprzednik oferuje też tonę refleksji ("Tłum w kolejce grzecznie czeka do tych obrotowych drzwi / Choć po bokach ściany nie ma i za drzwiami nie ma nic / Te granice to tylko kreda na chodnikach, mówię ci / Zmyje zaraz je ulewa, starczą dwa deszczowe dni") i obserwacji podanych w charakterystyczny dla Sokoła sposób ("Przecież tu dziś, jak kończy się film, napisy przykrywa trailer" w "Wkraczając w pustkę", wow). Niby w tych tekstach nie ma nic nowego, ale serio, czy to takie ważne? Formuła sprawdzona, jest niepodrabialny, oryginalny styl.

Reklama

Jak pamiętacie przechwałki Onara, kto i za co go chwali, to czym one są przy "Cześć"? No właśnie, argumentacja gospodarza nie do podważenia, nawet jeśli ten trochę puszcza w stronę słuchacza oczko i ironizuje, a sama lista ksywek i nazwisk mogłaby się nie kończyć. Rym do rymu? Też, ale robić to w taki sposób tylko Sokół potrafi. Proszę, kolejny przykład: "A na koniec zwitkę zawija i nie masz na cierpa / A bolta nie wezwiesz, bo padła bateria" z "Batoników" albo "Dobrze nawijam, to nie żadna sztuczka / Na luzie Kaczyńskiego j*** tu na wnuczka" z tytułowego numeru. Klasa.

Świetnie wypadają też ci, którzy urozmaicają zwrotki rapera. Są Fasolki (sic!), paradoks na trackliście, sztuka na kawałku. Albo Fred - trochę jak w tej scenie w "Kilerze", bo na końcu coś i tak z wami zrobił, a wystarczyło mu do tego tylko dopowiedzieć kilka kwestii w "Afterze". Już dawno zaproszeni raperzy tak dobrze się nie zgrali z bossem - QueboPezet, illuminati in flagranti, wpadli w dresach na "Na cały świat" i dostarczyli jedne ze swoich najlepszych zwrotek w ostatnim czasie.

Niedawno inni weterani - FiszEmade - zabrali słuchaczy na najntisową wycieczkę. Wojtek Sokół poszedł inną drogą i postawił na synthowe brzmienia przywodzące na myśl jeszcze wcześniejszy okres. I o ile taki zabieg nie jest żadnym novum na polskiej scenie, od wczesnych produkcji OskaraSteeza, po ostanie "dokonanie" Safula, to jednak "Nic" wydaje się materiałem, który realnie może stanąć w szranki z pierwszym "Art Brutem".

"Plastikowy tulipan" i "52Hz" Du:ita czy "After" Sampler Orchestra od razu przywołują zbuntowanych gwiazdorów sprzed czterech dekad. Jeszcze mocniej, ale w bardziej hip-hopowej konwencji, uderza "Wkraczając w pustkę", gdzie Steez i Maciej Janicki jadą bez trzymanki (oczywiście na trzeźwo) z "Dwa serca, dwa smutki" Bajmu. Ale żeby uszu nie pieściły tylko synthwave'y i cała ta duchologiczna otoczka, są też akcenty w innym klimacie, które idealnie rozdzielają rodzime starocie. Przecież takie "Cześć" to mokry sen wszystkich fanów No Limit Recods, tylko bardziej dopracowany. Albo "Burza" Lanka - quasi wiksiarstwo z grodu Kraka z niekonwencjonalnym podziałem perkusyjnym.

Celowo nie wspomniałem o wodzirejach z "Burzy", bo wszystko o tym już napisano i powiedziano. Kontrast między umiejętnościami Sokoła a ziomkami mocno razi i chyba za bardzo sobie wzięli do serca wers z "Na cały świat" - "Ty byś chciał, żebym brzmiał jak w WWO i ZIP Skład". Mógłbym też ponarzekać na atakującego autotunem Szpaka, który pasuje tu jak pięść do nosa. Ale czy ma to ostatecznie wielkie znaczenie? Po co psuć obraz tak dobrej płyty? "Nic" to renowacja pomnika legendy, jeden z najważniejszych materiałów roku i momenty, które za kilka lat będą tak ikonicznie, jak "Każdy ponad każdym". Obowiązkowo.

Sokół "Nic", Prosto

8/10

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL