Reklama

Recenzja Avril Lavigne "Head Above Water": Kleszczom śmierć!

Płyty są o różnych rzeczach. O miłości, śmierci, ciemnej stronie księżyca i tak dalej. Ta jest o walce z boreliozą. Serio.

Avril Lavigne na okładce płyty "Head Above Water"

Bo i zupełnie nie ma się z czego śmiać, szczególnie kiedy media donoszą, że w związku z szybszym startem wiosny, kleszcze zaczynają nam w Polsce obradzać. Nie ma się z czego śmiać, bo borelioza poważna sprawa, nie tylko w odniesieniu do naszych czworonogów. Powoduje zapalenia stawów, skóry, nerwów, czy wreszcie bezpośrednio już zagrażające życiu zapalenie mięśnia sercowego.

Reklama

Sympatycznej Kanadyjce nieprzyjemna boreliotyczna diagnoza zdarzyła się w 2014 roku, niedługo po ukończeniu trzydziestego roku życia. Płyta "Head Above Water" jest inspirowana walką o zdrowie, którą Avril toczy od tego czasu i, wedle własnych słów artystki, ma na celu podnosić świadomość tej paskudnej choroby i zagrożeń z nią związanych. Polska to może nie Kanada, ale lasów (jeszcze) ci u nas dostatek, więc temat jest wyjątkowo ważki.

Bez bicia przyznaję, że dorobek Lavigne (a to już jej szósta płyta) śledziłem raczej przygodnie i może dopiero "Head Above Water" uświadomiła mi jak daleko za sobą wokalistka zostawiła jurne i durne czasy młodości, kiedy z wielkim medialnym koncernem za plecami udawała, że jest niezależną punkową rozrabiarą, która umawiała się ze wzgardzonym przez szkolną piękność, skater boyem. A potem chodziła samotnie po mieście wyśpiewując smętną balladkę, którą potem zsamplowała Rihanna i - ostatnio - we własnej wersji nagrała Doda.

Sprawdź tekst i tłumaczenie utworu "Head Above Water" w serwisie Teksciory.pl!

Avril nie podpisała kontraktu na debiut dlatego, że szła w ślady Jello Biafry albo Henry'ego Rollinsa, tylko dlatego że (co gdzieś nam mogło umknąć) była zawsze naprawdę porządną wokalistką z całkiem imponującymi warunkami. Na "Head Above Water" bliżej niż kiedykolwiek jej do diwy pełną gębą. I choć pseudo-zbuntowana żyłka w niej jeszcze nie pękła, czego dowodem wyśpiewany w towarzystwie Nicki Minaj hymn "Dumb Blonde", to nowe nagranie stoi głównie kilkoma powłóczystymi i przestrzennymi balladami, czerpiącymi z tradycji amerykańskiego popu, ale i country.

Sprawdź tekst utworu "Dumb Blonde" w serwisie Teksciory.pl!

I faktycznie, egzekucja jest tu na najwyższym poziomie, głos Avril brzmi może nawet mocniej, niż kiedykolwiek. Problem jest gdzie indziej. Problem jest z zawartością. Bo wszystkie numery na "Head Above Water" zlewają się w jedną długą sonatę wypełnioną łkaniem, deklaracjami walki, litanią nieszczęść i prób, przez które hiobowo artystka przejść musiała. Tylko, że Hiob miał trąd i siedział w gnoju skrobiąc ropę skorupą, a Avril ma boreliozę i siedzi na dolarach komponując kolejne nie za dobre numery.

Sprawdź tekst utworu "Tell Me It's Over" w serwisie Teksciory.pl!

Owszem, zdarzają się przyjemne momenty. Szczególnie kiedy Lavigne przedzierzga się w mniej zmanierowaną wersję Lany del Rey i czaruje klimatami retro (doo-wopowe "Crush" i "Tell Me It's Over"). Ale w ogólnym rozrachunku przerośnięty zagrzybiony pazur zbyt często drży nam na przycisku "next", żeby "Head Above Water" nie uznać za coś co albo wejdzie nam do głowy szybko i jeszcze szybciej wyjdzie, albo co potniemy sobie sumiennie na kawałeczki i będziemy wracać do jakichś 10-20 procent zawartości. Pewnie wystarczy, żeby utrzymać głowę nad ciemnymi wodami muzycznego show businessu. Z pewnością nie wystarczy, żeby uznać tę płytę za coś szczególnie udanego. Avril, nie pij tej wody!

Avril Lavigne "Head Above Water", Warner Music Poland

5/10


Dowiedz się więcej na temat: Avril Lavigne | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje