Reklama

Nie przeminęło z deszczem

Donguralesko "Zaklinacz deszczu", Szpadyzor

Nawet jeżeli "Zaklinacz deszczu" równie często męczy co wciąga, jest to bardzo porządnie wykonane zadanie domowe z paroma efektami specjalnymi.

Reklama

Jest zaledwie paru takich raperów, którym "pokolenie Neostrady" nie jest w stanie dopluć do sznurówek. W wypadku Ostrego, Mesa czy Donguralesko, można narzekać na potrzebę schlebiania mniej bystrej części publiczności, gust, bądź za duże tempo pracy, bo przecież nie na umiejętności. Te są bowiem niepodważalne.

Mimo to laurki nie będzie. Jest "Zaklinacz deszczu" płytą ewidentnie słabszą od plemiennego "Totemu Leśnych Ludzi", choćby przez to, że odcina od swojego poprzednika kupony w dość oczywisty sposób. Na szczęście zeszłoroczna, etniczno-filozoficzna esencja dobrze znosi rozwadnianie, czego najlepszym dowodem bardzo udane "Wszystko jest stanem umysłu" czy spaprane dopiero refrenem, przynoszące za to niepokojące, świeże flow "Jestem dziki". Tak czy siak, Gural jest najlepszy, gdy wyznacza sobie ramy, w ramach których ma się poruszać. Dlatego tak dobrze się słucha konsekwentnie nawiniętego kawałka "Polski Wallstreet". Tęsknota za konceptem i tak pozostaje.

Wydaje się też, że poznański raper, podobnie jak niegdyś Tede, do cna wyeksploatował już podkłady Matheo. Dziadzior ma styl zza oceanu, producent zupełnie amerykańskie brzmienie, i połączenie jest naturalne, tyle tylko, że uczucie pt. "gdzieś to już słyszałem" jest za silne. Chyba została już wykorzystana cała pula sposobów na ujarzmienie tej muzyki. Oczywiście hit zawsze będzie hitem (vide "Szpadymelodia"), a plejada gości (Kasta, Wdowa, Brahu, Fokus i wyjątkowo tu dobry, pewny VNM) umie ożywić atmosferę. Dobrze jednak, iż Matheo odciążył utalentowany Donatan. Dzięki temu dostaliśmy chociażby fantastycznie przyjęty singel "Brudna introdukcja".

Któryś młody MC ma ochotę Gurala wygryźć? To niech posłucha "pohukującej" instrumentalizacji głoskowej we wspomnianej "Szpadymelodii". Albo emocji "Dnia, w którym zatrzymała się ziemia". Niech ogarnie metafory sięgające od Suworowa, przez Asimova do Albigensów. I prześledzi te wersy "Didżej płytami szur-szura, morze owacji / w ręku trzymam sure Shure'a, mistrz celebracji / Podgryza szczur szczura w rapowej nacji / Pogonię ich jak Stuhr Stuhra w "Mistyfikacji" / Rządzi purpura u nas na stacji / Mówi Gural Rumburak, pan afirmacji / Płonie gruda, pachnie kurkuma tu na kolacji / Robimy bunt w murach, robimy boom w furach". W wasze uszy jeden raz.

7/10

Czytaj recenzje płytowe na stronach INTERIA.PL!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: DonGURALesko | recenzja | hip-hop | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje