Reklama

Reklama

Doda "Aquaria": tańcząc ze łzami w oczach [RECENZJA]

Doda znana dotąd w pop-rockowym repertuarze tym razem zdecydowała się zawędrować w inne rejony. Stopy poniosły ją na dość nieodkryty ląd, czyli wprost w objęcia muzyki tanecznej. Udało się?

Doda znana dotąd w pop-rockowym repertuarze tym razem zdecydowała się zawędrować w inne rejony. Stopy poniosły ją na dość nieodkryty ląd, czyli wprost w objęcia muzyki tanecznej. Udało się?
"Aquaria" jest czwartym albumem w repertuarze Dody /materiały prasowe /materiały prasowe

Doda jest obecna w polskim show-biznesie od 20 lat. Jak sama mówi, nie jest skandalistką, choć ta łatka, przyszyta do niej na początku kariery, wciąż jest gdzieś obecna. Dotąd zwykle w rockowym albo popowym repertuarze, zawsze z zadziorną barwą. Aż do 2019 roku, gdy wydała album nazwany po prostu "Dorota", na którym śpiewała zachowane w dość balladowej i bezpiecznej formie ulubione piosenki zmarłej babci. "Aquaria" jest nową ścieżką w jej karierze. 

Radio jest zdominowane przez basujące, naładowane automatami perkusyjnymi kompozycje, które często suną przez uszy niczym samochody na autostradzie. Doda mówiła jednak, że nie wybrała tego stylu z powodu popularności gatunku, a dlatego, że chciała wytańczyć wszystkie złe emocje, które w sobie skumulowała. Do współpracy zatrudniła cenionych hit-makerów, m.in. duet Hotel Torino, bryską, Marissę czy Lanberry. Swój nowy materiał oddała więc w ręce młodych, choć posiadających na koncie wiele sukcesów muzyków i producentów. 

Reklama

- Cała moja płyta jest bardzo taneczna, ale niekoniecznie dla ludzi, którzy gustują w muzyce dance, bo przecież ja się z niej nie wywodzę. Przez całe życie najbardziej lubiłam muzykę rockową. Więc stworzenie przez taką osobę jak ja muzyki tanecznej, która przebije się do mojego serca, więc i do osoby, która gustuje w zupełnie innej muzie... No to jest chyba ten sukces - powiedziała mi Doda przy okazji premiery albumu. I coś w tym jest, bo nie trzeba być stałym bywalcem klubów, by już od pierwszego "Fake Love" i kolejnego "Don't Wanna Hide" wpaść w taneczny trans.

Single wybrane do promocji "Aquarii" rzeczywiście są najjaśniejszymi punktami albumu. Nie są to piosenki odkrywcze, ale zawierające ten magiczny składnik, który nie pozwala wyrzucić ich z głowy. Należy Dodę pochwalić za to, że jej kolejny artystyczny krok był naprawdę stanowczy - postanowiła sobie stworzyć coś całkiem innego od tego, z czego była znana wcześniej i do samego końca trzymała się tej wizji. Mogliśmy przecież oczekiwać kolejnego pop-rockowego krążka, który odhaczałby pewne znane z przeszłości elementy jej twórczości. 

Doda "Aquaria": tańcząc ze łzami w oczach [RECENZJA]

Duża w tym rola twórców, którzy wyprodukowali świeży album. Piosenki potraktowane są z czułością, przez co mamy styczność z naprawdę chcianą - przede wszystkim przez samą artystkę - pociechą. Z drugiej strony Doda nadal ma kawał głosu, któremu jednak zbyt często na "Aquarii" nie daje wystarczająco wybrzmieć. Produkcja, którą chwalę za poruszające do tańca rytmy, momentami wybija dźwięki ponad słyszany głos Dody. Rozumiem pomysł na ten hipnotyzujący sposób śpiewu, który ma wprawiać słuchaczy w czasem niepokojący trans, ale mimo wszystko tutaj jej barwa czasem wydaje się być płaska.

Patrząc inaczej - dla osób nielubiących repertuaru Dody, piosenki z nowej płyty mogą być szansą, by "pomylić" ją z inną, nawet zachodnią artystką. A "Melodia Ta" jest jedną z najlepszych piosenek w repertuarze Dody.

"Aquaria" jest utrzymana w tanecznej scenerii, ale w tym unoszącym się mglistym mroku kroki na parkiecie są przemyślane. Doda albumem oddziela grubą kreską trudny czas w swoim życiu, ale zamiast użalać się nad sobą z oczami pełnymi łez, wstępuje w czerwone buty. I tańczy. W nowoczesnym rytmie i na nowych zasadach.

Na płycie znajduje się kilka dodatkowych utworów - m.in. angielskich wersji piosenek, a także tych, które nazbierały się w formie singli przez ostatnie lata. Choć zabieg ten skierowany jest do fanów, kolekcjonerów jej twórczości, to nie do końca jestem przekonany, czy w ocenie całego albumu ma sens. "Pewnie już wiesz" to jedyna ballada na płycie, ale obok "Do It Like I Want", "Bez Ciebie chcę żyć wiecznie", "Tylko ty i ja" oraz "Wodospadów" także plasuje się w czołówce najciekawszych utworów na "Aquarii".

Wolę Dodę w tej nowej, tanecznej odsłonie niż po raz kolejny w znanym już rockowym anturażu, który nie może niczym zaskoczyć - "Aquaria" nie jest albumem wybitnym, ale owszem - potrafi to zrobić.

Doda "Aquaria", Universal Music Polska

6/10

Zobacz też:

Everything But The Girl powraca! Pierwszy album od ponad 20 lat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy