Reklama

Childish Gambino "3.15.20": Zbyt duża presja? [RECENZJA]

Czwartym albumem długogrającym Donald Glover oddala się od wielkości, która wybrzmiewa z jego poprzedniej płyty, "Awaken, My Love!" z 2016 roku. A poziom przekombinowania momentami podnosi się niebezpiecznie wysoko.

Okładka "3.15.20" Childish Gambino

Donald Glover zapowiadał jakiś czas temu, że zrezygnuje z podpisywania swojej muzyki pseudonimem Childish Gambino. Zdaje się, że toczyły się w nim rozterki dotyczące jego muzycznej przyszłości. Wciśnięcie muzyki między kolejne role aktorskie czy tworzenie własnego serialu z pewnością nie było łatwe. Wielka miłość jednak wygrała, nie jestem jedynie pewna, czy nowy album nie jest staraniem na siłę. 

Reklama

"3.15.20" ma dobre, nawet świetne momenty. Jednym z najlepszych jest "42.26", znany już od dawna jako "Feels Like Summer". Włączanie delikatnej nostalgii zawsze wychodziło muzyce Gambino na dobre. Lżejsze motywy kontrastują na albumie z cięższymi tematami, takimi jak wątek przemocy poruszony w "47.48".

"3.15.20" od samego początku daje znać, że osadzony jest mocno w teraźniejszości. Gambino śpiewa o algorytmach, sztucznej inteligencji. Numer "Algorhythm" jakkolwiek na starcie wciągający, z czasem niestety dość mocno się rozjeżdża.

Siłą poprzedniego albumu było m.in. mocne osadzenie w R&B. Numery nie były skomplikowane, często wykończone wybornymi chórkami, zahaczające o gospel, przez co robiły wrażenie. Nowy album również czerpie z R&B, jednak w znacznie mniejszym stopniu. Niektórym kawałkom dobrze zrobiłoby choćby delikatne cięcie tu czy tam. Nie wiem, czy potrzebuję tych wszystkich przesterów i eksperymentów, by utrzymać uwagę przy numerach Gambino. Rozumiem chęć zabawy dźwiękiem, ale przy tym albumie zastosowanie wyjętej z architektury maksymy "mniej znaczy więcej" mogłoby pomóc. 

Gambino nadal w imponujący sposób łączy w swoich numerach rozmaite inspiracje. Słychać tu future soul, hip hop no i przede wszystkim dużo funku. Niektóre wokalizy brzmią jak kontrolowane improwizacje, numery są lekkie, a linie melodyczne niewymuszone, więc płyną dość gładko. To wszystko jednak z czasem zaczyna się rozmywać, a siła przekazu Gambino już nie jest tak mocna, jak przy "Awaken, My Love!". Może to wina presji - po wcześniejszych wydawnictwach i świetnym singlu "This Is America" spodziewano się po Gloverze pełnego celnych i ostrych refleksji, przebojowego albumu wypełnionego nowoczesnymi protest songami. Wyszło łagodniej, a muzycznie - bez przełomu.

Childish Gambino - "3.15.20", Sony Music Polska

6/10

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Childish Gambino | recenzja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje