Reklama

bambi "in real life": newschool w rapie ma się dobrze [RECENZJA]

Wrzucona w ręce Young Leosi, 19-letnia bambi wydaje swój debiut "in real life". Po takim roku, jaki Michalina ma za sobą, pełnoprawny krążek był tylko kwestią czasu. Mimo obaw jakie miałem, czy uda jej się stworzyć album na równym wysokim poziomie, bambi dowozi to bez zastrzeżeń.

Wrzucona w ręce Young Leosi, 19-letnia bambi wydaje swój debiut "in real life". Po takim roku, jaki Michalina ma za sobą, pełnoprawny krążek był tylko kwestią czasu. Mimo obaw jakie miałem, czy uda jej się stworzyć album na równym wysokim poziomie, bambi dowozi to bez zastrzeżeń.
Bambi wydała debiutancki album "in real life" /Piętka Mieszko /AKPA

"in real life" jest dowodem na to, że da się wymieszać imprezowe kawałki z tymi zmuszającymi do refleksji. Na tym albumie skrajności jest mnóstwo, natomiast jest w tym wszystkim zachowana autentyczność i styl bambi. Brakowało mi na polskiej scenie rapowej właśnie takich artystów. Wyrażanie emocji w piosenkach nie jest niczym nadzwyczajnym, ale umiejętność wyrażania całej palety emocji, które odczuwamy, to już wyższa półka.

Takim oto sposobem album śmiało można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich zawiera w sobie utwory takie jak "NIE OTWIERAJ DRZWI" z Young Leosią, "DANCE DANCE" z Florym czy "DINA AYADA" z Waimą. W luźny sposób przedstawiają imprezowe życie Michaliny. Pokazują lekkość, jaką bambi ma do opisywania takich rzeczy. Co ważne, dobrze odnajduje się na tego typu bitach, co daje nam naprawdę sporo dobrych melanżowych kawałków.

Reklama

Druga część to już głęboki rap opisujący trudności życia samej bambi, jak i całego jej pokolenia. "TO DLA TYCH OSIEDLI" przedstawia problemy osób nieheteroseksualnych czy z depresją. "ZA DUŻO W SZYJĘ" poddaje wprost pod krytykę przedmiotowe traktowanie kobiet. "TIMELAPSE" natomiast ukazuje drugą stronę imprez, która nie bywa już taka kolorowa.

Bambi jednak zachowuje tę równowagę pomiędzy poszczególnymi utworami. Nie jest to ani tak ciężki gatunkowo krążek jak "Rewolucja Romantyczna" Bedoesa, ani tak luźny jak "Hulanki" Young Leosi. Jest w tym wszystkim wyważony, a to najlepsze co mogła zrobić. Szczególnie patrząc na to, że jest to pierwsza długogrająca pozycja w jej dyskografii i to nagrana w wieku 20 lat.

Jak na debiut, bambi naprawdę zabrała się z motyką na słońce. Ścieżka, którą wybrała, była ryzykowna, ale to ryzyko jej się opłaciło. Bardzo spójny ze sobą debiut, ze skitami, wydany spod niezależnej wytwórni Young Leosi to była jedna wielka niewiadoma. Czas pokaże, jak “in real life" zapisze się na kartach historii polskiego rapu, natomiast jest to kolejny przykład dominacji hip-hopu w polskim mainstreamie. I tak znajdzie się wielu zwolenników starej szkoły, którzy będą krytykować i deprecjonować bambi i jej twórczość. Natomiast nie możemy jej niczego odbierać. Newschool w polskim rapie ma się dobrze i nic nie zapowiada, by prędko miało to się zmienić.

bambi "in real life", Baila Ella Records

9/10

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: recenzja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama