Reklama

The Voice Of Poland

Reklama

"The Voice of Poland": widzowie krytykują trenerów. Zarzucają im brak kultury

3 września wystartowała kolejna edycja "The Voice of Poland". Program od początku cieszy się dużą popularnością wśród widzów, jednak ci zarzucają trenerom nieodpowiednie zachowanie w trakcie występów uczestników.

3 września wystartowała kolejna edycja "The Voice of Poland". Program od początku cieszy się dużą popularnością wśród widzów, jednak ci zarzucają trenerom nieodpowiednie zachowanie w trakcie występów uczestników.
Tomson i Baron zasiadają w fotelu trenerskim "The Voice of Poland" /Dariusz Gałązka /AKPA

Mimo pojawiających się tradycyjnie plotek w składzie trenerskim "The Voice of Poland" pozostali nazywana "panią profesor" Justyna SteczkowskaTomson z Baronem z grupy Afromental oraz Marek Piekarczyk, wieloletni wokalista TSA, legendy polskiego heavy metalu. Do zespołu trenerskiego dołączyła natomiast Małgorzata Uściłowska, czyli Lanberry (posłuchaj!). To kolejna próba odmłodzenia składu jury i przyciągnięcia młodszych widzów przed telewizory. Zastąpiła ona Sylwię Grzeszczak.

Reklama

Jednym z uczestników pierwszych przesłuchań był Martin Rybczyński, który zaśpiewał przebój Stinga "Englishman In New York" (posłuchaj!). Pojawienie się uczestnika wywołało spore zamieszanie, a jego występ zachwycił wszystkich trenerów, którzy obrócili swoje fotele. Wokalista a capella wykonał też fragment "Karcmareckę" (po góralsku) i "Ring of Fire" Johnny'ego Casha.

"Chciałbym mieć takiego syna" - wyznał Marek Piekarczyk. "Ale jesteś niesamowity" - mówiła zachwycona Justyna Steczkowska. "Pogoda ducha, pasja do śpiewania, poczucie humoru, szczerość, przystojny - ciacho przecież" - podsumował występ Martina Baron. 29-latek trafił do drużyny Tomsona i Barona. Wzruszony Martin nie krył łez, które pomógł mu otrzeć Tomson.

Zachwyceni byli też widzowie. "Niesamowita osobowość, wrażliwość, otwartość, serdeczność, poczucie humoru, uśmiech od ucha do ucha, sympatyczność to jego cechy, którymi otwiera wszystkie 'zamknięte drzwi'", "Bardzo przystojny chłopak, ładny I utalentowany, myślę że jak chłopaki nad nim popracują to wydobędą z niego dużo więcej i będzie gotów wystąpić w finale", "Lekkość w przekazie. To sprawia, że jest wyjątkowy. Bez wysiłku popłynął, bez fajerwerków, a brzmiało to rewelacyjnie" - komentowali, podkreślając, że wokalista na pewno trafi do finału.

Jednak to właśnie podczas tego występu internauci zwrócili uwagę na nieodpowiednie zachowanie trenerów. Największe zastrzeżenia mieli do duet Tomson-Baron. "Tomson i Baron dalej gadają przez cały występ w ogóle niepotrzebne rzeczy, a montażyści nie wyciszają ich w montażu", "W zagranicznych edycjach jakoś potrafią wyciszyć jurorów, zresztą tam mam wrażenie jest większa kultura, bo jurorzy mrugają do siebie, ewentualnie szepczą, ale nikt nie gada co trzy sekundy" - krytykowali. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL