Reklama

"X Factor": Dylematy jurorów

Izabela Mytnik i Klaudia Szafrańska nie wystąpią w odcinkach na żywo, mimo że błyszczały na castingach. A kto w takim razie przeszedł dalej?

Siódmy odcinek drugiej edycji "X Factor" trzymał w napięciu - jurorzy musieli zmierzyć się z nie lada dylematami przy wyborze finalistów: Klaudia Szafrańska czy Ewelina Lisowska, Izabela Mytnik czy Joanna Kwaśnik, De Facto czy Che Donne, Paweł Binkiewicz czy Thomas Grotto...

Reklama

Ostatecznie w odcinkach na żywo, które rozpoczną się 21 kwietnia, zobaczymy:

Grupa wiekowa 16-24 (pod opieką Tatiany Okupnik): Anna "Bajka:" Antonik, Ewelina Lisowska, Dawid Podsiadło, Grupa 25+ (Kuba Wojewódzki): Joanna Kwaśnik, Marcin "Buka" Spenner, Paweł "Biba" Binkiewicz, Zespoły wokalne (Czesław Mozil): Soul City, The Chance i De Facto.

W tzw. domach jurorów Tatianie Okupnik doradzała jej przyjaciółka - wokalistka i nauczycielka śpiewu Verona Chard, Czesław Mozil zaprosił Ewą Farną, a Kuba Wojewódzki Leszka Możdżera. Zwłaszcza ten ostatni wzbudził autentyczny entuzjazm u uczestników drugiej edycji "X Factor".

Zadaniem jurorów i ich doradców było wybranie wokalistów, którzy będą występowali w odcinkach na żywo. W tym celu musieli wyeliminować dwóch spośród pięciu wykonawców w każdej grupie.

U Tatiany Okupnik:

Anna Antonik, pierwsza zaprezentowana w sobotni wieczór finalistka show, zaśpiewała "Warwick Avenue" Duffy. "To było naprawdę interesujące" - oznajmiła Verona Chard. "Jedynym jej problemem jest brak pewności sibie" - dodała Tatiana Okupnik.

Z kolei Klaudia Szafrańska zmierzyła się z "Everybody Hurts" R.E.M., ale nie był to dla niej dobry wybór, widać też było, że przegrała z tremą. "Klaudia ma piękną barwę, ma coś wyjątkowego w głosie, ale z drugiej strony każdą piosenkę będzie śpiewać tak samo" - komentowała Tatiana Okupnik.

Bożena Mazur, druga z dziewczyn, której nie udało się przejść dalej, wykonała utwór "Ain't Nobody" amerykańskiej królowej funku Chaka Khan, jednak Tatiana Okupnik zarzuciła jej brak emocji i z tego powodu nie wzięła jej do odcinków na żywo.

Dziewczyna z gwiazdką, czyli Ewelina Lisowska znów porwała się na przebój Christiny Aguilery - wcześniej śpiewała "Hurt", teraz wykonała "Beautiful". "Wielki głos w tak małym ciele, to wspaniałe" - zachwalała Verona Chard.

Ostatni w kolejce Dawid Podsiadło zaprezentował jurorkom "Shape Of My Heart" Stinga. Słuchające go przyjaciółki niemal podskoczyły, gdy Podsiadło zakończył swój występ. "Dawid ma coś aksamitnego w głosie, śpiewa tak delikatnie" - zauważyła Tatiana Okupnik i nie miała wątpliwości, że powinien być częścią jej drużyny.

U Czesława Mozila:

"Somebody That I Used To Know", czyli największy jak na razie przebój 2012 roku, wykonali w domu Czesława Mozila członkowie Soul City; przy tak małej liczbie zespołów grupa ta od początku należała do faworytów.

Dziewczyny z Okey zaśpiewały "Survivor" Destiny's Child, ale nie udało im się zrobić wrażenia na Ewie Farnej, a i Czesław Mozil nie wpadł w euforię. Che Donne wykonały natomiast popularny utwór "Sway" i choć wypadły lepiej niż Okey, nie były na tyle dobre, by przejść do odcinków na żywo.

The Chance, czyli trzy wokalistki, z których zrobiono zespół na castingach, zmierzyły się z "Natural Woman". Dziewczynom udało się zgrać, pojawiła się chemia, choć Ewa Farna zauważyła u nich braki charyzmy.

Świetnie w swoim towarzystwie czują się panowie z De Facto, którzy na potrzeby przeboju "Sweet Dreams" przygotowali nawet specjalną choreografię. "Co to było?" - Czesław Mozil nie wierzył, że stworzył boysband (to właśnie Czesław uformował tę grupę podczas castingów). "Nagle z tego robi cyrk" - kręcił głową juror, ale puścił ich dalej.

U Kuby Wojewódzkiego:

"Kiedy mam wyjść i zaśpiewać, to ogarnia mnie strach" - powiedziała przed swoim występem Izabela Mytnik, która wybrała kompozycję "True Colors" Cyndi Lauper. "Pozbyć się kogoś takiego jest zbrodnią" - komentował Kuba Wojewódzki, po czym... pożegnał wokalistkę.

"Dzisiejszy występ poddałaś już na samym początku" - tłumaczył później juror.

Marcin Spenner wykonał przebój "Iris" Goo Goo Dolls. Kuba Wojewódzki oznajmił, ze Marcin jest jego faworytem, dlatego nie był wielkim zaskoczeniem fakt, że Spenner przeszedł dalej.

Włoski rodzynek w "X Factor", Thomas Grotto, umalował się i energicznie wyśpiewał "Let Me Entertain You" Robbiego Williamsa. "Ja widzę w nim performera, on czuje scenę" - ocenił Wojewódzki. Thomas bardzo przeżył swoje odpadnięcie z "X Factor": popłakał się i wyszedł.

"Być taką Adele... chciałabym bardzo" - rozmarzyła się Joanna Kwaśnik i przystąpiła do wykonywania przeboju Alicii Keys - "If I Ain't Got You". Popis wokalistki zaimponował Leszkowi Możdżerowi. "Ona wie, czego chce. Zaśpiewała tak, jakby była czarna" - powiedział pianista.

O ograniczenie scenicznej ekspresji poprosili oceniający Pawła Binkiewicza i wyszło to "Bibie" na dobre. Jego interpretacja "Maybe Tomorrow" Stereophonics była jednym z najlepszych występów odcinka i bez dwóch zdań umieściła Pawła w gronie faworytów programu.

Kiedy Kuba przekazał "Bibie" dobre wieści ten ucieszył się tak bardzo, że... zrzucił Wojewódzkiego z kanapy.

Przypomnijmy, że zwycięzca "X Factor" wygra kontrakt płytowy i 100 tysięcy złotych.

Czytaj także:

"X Factor": Top 10 występów castingowych

"X Factor": Dlaczego Tatiana płacze?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje