Reklama

Taylor Swift: Bo serce nie sługa...

Tylko na stronach Interii możecie przeczytać fragmenty książki "Taylor Swift" - taka jak ty!" Chasa Newkey-Burdena, która w środę, 4 lutego, trafiła do polskich księgarń.

Trudno uwierzyć, że ta 25-letnia dziewczyna z małej miejscowości Reading w Pensylwanii ma już na koncie kilka nagród Grammy i ponad 20 milionów sprzedanych płyt, a to dopiero początek jej kariery!

Reklama

W wieku 10 lat zaczęła pisać piosenki, które wykonywała na lokalnych festiwalach. Rodzice planowali co prawda inną przyszłość dla młodej Swift. Liczyli, że ich córka odziedziczy świetnie prosperującą rodzinną firmę The Swift Group, zajmującą się doradztwem inwestycyjnym. Bankowość nie była jej jednak pisana.

Książka opowiada historię Taylor Swift, zwykłej nastolatki, która dzięki swojemu niezwykłemu talentowi i determinacji wspięła się na sam szczyt. Tak jak w tekstach jej piosenek, jest tu opowieść o jej prywatnym życiu, dorastaniu, związkach z facetami i tym jak radzić sobie z tak ogromnym sukcesem.

Publikacja zawiera kilkadziesiąt zdjęć Taylor Swift wykonanych na przestrzeni lat oraz specjalną niespodziankę dla polskich fanów - informuje wydawca.

Poniżej publikujemy fragmenty tej biografii, opowiadające o związkach młodej wokalistki z Joe Jonasem, Jakiem Gyllenhaalem i Harrym Stylesem, a także o konflikcie Taylor z Katy Perry.

-----

Fragment rozdziału 4 - Fearless:

Joe Jonas był jedną trzecią zespołu The Jonas Brothers. W latach 2005-2013 trio osiągnęło ogromny sukces komercyjny. Dzięki związaniu się z Disney Channel wykreowali swój nieskazitelny wizerunek, troskliwie pielęgnowany przez menedżerów. Częściowo z powodu wymogów tego wizerunku, w którym trzej bracia mieli wydawać się fankom nie tylko wolni, ale wręcz dziewiczy, związek Joe z Taylor był tak skomplikowany i z góry skazany na niepowodzenie.

Poznali się latem 2008 i bardzo szybko prasa zaczęła spekulować, czy są parą. Ponieważ obydwoje dość często udzielali wywiadów, padały pytania. Ich pierwsze publiczne, zagadkowo podobne, oświadczenia dotyczące tej kwestii zrobiły wrażenie pieczołowicie skoordynowanych.

Taylor powiedziała MTV News: "Jest wspaniałym facetem i każda dziewczyna chciałaby się z nim spotykać". Z kolei Jonas, zapytany o to, czy spotyka się z Taylor, odparł: "Jest wspaniałą dziewczyną i każdy chłopak chciałby się z nią spotykać".

Poza tym Taylor wcześniej przyznała, że chce spotykać się z kimś ze świata show-biznesu, najlepiej z jakimś celebrytą, który rozumiałby ciążącą na niej presję. Widziała zalety bycia z kimś "kto rozumie to, co robisz i rozumie, że bardziej cię nie ma, niż jesteś". Jonas, który stał się sławny, będąc jeszcze nastolatkiem,doskonale pasował do tego obrazka. Fakt, że był przystojny, tylko dodawał mu powabu.

Zauważono ich wymykających się razem na lody w pobliżu domu Taylor, a potem doniesiono, że Jonas wchodził tylnym wejściem na jeden z jej koncertów. Radiowa DJ-ka, Mishelle Rivera powiedziała prasie, że zauważyła Jonasa, który usiłował zachować incognito. Opowiadała: "Próbował się ukryć w tłumie, nosił w baseballówkę i luźny dres, żeby upodobnić się do innych". Opisywała, jak Jonas wkradł się za kulisy, żeby być z Taylor po koncercie, ale twierdzi, że się schował, zdając sobie sprawę, iż został rozpoznany. "To oczywiste, że nie chciał, by ludzie się dowiedzieli, iż był tam, aby spotkać się z Taylor".

Taylor zderzyła się z dziwnym paradoksem: chciała spotykać się z kimś sławnym, kto potrafi zrozumieć presję celebryty, z drugiej strony to właśnie sława Jonasa powodowała, że musieli swój związek ukrywać przed światem - Taylor nie radziła sobie z tym zbyt dobrze. "Kiedy ktoś nie może pokazywać się ze mną publicznie, to mamy problem" - powiedziała później.

To chodzenie na paluszkach i tajemnice kłóciły się z wychowaniem dziewczyny, którą uczono, że zawsze powinna być uczciwa. Wpajano jej, że dopóki jest się w życiu uczciwym, nie ma się czego bać.

Obojgu zależało na zaprezentowaniu opinii publicznej przyzwoitego wizerunku, ale to Jonas był pod silniejszą presją: każdy jego krok musiał być wykonany w nieskazitelnym stylu. Nosił "sygnet czystości" znany jako "pierścień obietnicy". Razem z braćmi był ucieleśnieniem nastoletniej abstynencji, a ich sygnety były tak samo symbolem ich wizerunku jak żółta bransoletka Lance'a Armstronga. Jednak dla Taylor nie była to cnota, a ograniczenie, które sława Jonasa nakładała na ich codzienne, wspólne życie.

Niezależnie od wszystkiego, Jonas miał niewątpliwy wpływ na jej twórczość. Powszechnie uważa się, że piosenka "Love Story" mówiła o ich związku. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom Taylor, że nie chce pisać piosenek "o byciu w trasie, mieszkaniu w hotelach i tęsknocie za rodziną i przyjaciółmi" lub, innymi słowy, o byciu gwiazdą pop, a o tym właśnie opowiada "Love Story". Pisząc tę piosenkę, Taylor zaprzeczyła samej sobie z okresu, kiedy miała 14-15 lat. Wtedy, słysząc utwór tego typu na płytach innych artystów, mówiła: "O rany, nie, ten sobie odpuśćmy".

Patrząc na ich związek z pewnej perspektywy, Taylor połączyła fakty. "Spotykałam się z chłopakiem, który nie był popularnym wyborem" - stwierdza. "Jego sytuacja była nieco skomplikowana, ale nie dbałam o to. Gdy napisałam zakończenie piosenki, czułam, że jest to zakończenie, o jakim marzy każda dziewczyna. To zakończenie, którego ja też chcę. Pragniesz mieć faceta, który nie dba o to, co myślą czy mówią inni".

Jakiś czas później chodziły słuchy, że powodem ich rozstania był fakt, że Jonas widywał się z kimś innym - aktorką, Camillą Bell. "Byli razem od miesięcy" - opowiadała prasie Taylor. "I dlatego zerwaliśmy".

Kiedy wiadomość o ich rozstaniu się rozprzestrzeniła, Taylor przeszła skrócony kurs o tym, jak szybko plotki o celebrytach zaczynają żyć własnym życiem. Jedna z nich głosiła, że artystka zaszła w ciążę. Pogłoska ta była o tyle niebezpieczna, iż mogła zagrozić publicznym wizerunkom obojga zainteresowanych. Taylor zdawała sobie sprawę, że musi zdecydowanie zareagować. "Przeczytałam gdzieś bardzo ciekawą plotkę na mój temat, twierdzącą, że jestem w ciąży, co byłoby najbardziej nieprawdopodobnym wydarzeniem na ziemi" - mówiła. "Wierzcie mi - to niemożliwe".

Gdy uporała się z tym pomówieniem, za chwilę pojawiło się kolejne. Jednak tym razem nie Taylor była ofiarą. Miała w tym swój udział. Historia o tym, jak Jonas zakończył ich związek, była skrojona na pierwsze strony gazet. Było w niej wszystko: zakochana dziewczyna, którą zraniono i zimny drań w dramatycznej scenerii. Wszystko zaczęło się od opowieści Taylor, w jaki sposób się rozstali. "Zerwał ze mną przez telefon" - opowiadała. "Spojrzałam na czas trwania połączenia - jakieś 27 sekund. To chyba rekord".

Fragment rozdziału 6 - Speak Now:

(...) Związek Taylor z Jakiem Gyllenhaalem był dla niej nie lada przeżyciem, a ich rozstanie zainspirowało kilka jej najbardziej znanych piosenek. (...) Gyllenhaal był nominowany do Oscara i zdobył nagrodę BAFTA. Dużo mówi się nie tylko o jego sukcesach aktorskich, lecz także o jego urodzie i życiu uczuciowym. Gyllenhaal spotykał się z Kirsten Dunst i Reece Witherspoon. Magazyn "People" umieścił go na liście 50 najładniejszych ludzi w 2006 i w tym samym roku na liście najbardziej seksownych kawalerów. Również środowiska gejowskie okrzyknęły go jednym z najbardziej pożądanych mężczyzn.

Gyllenhaal rozstał się z Witherspoon 10 miesięcy przed poznaniem Taylor. Gdy Taylor wpadła na niego za kulisami SNL, dobrze znała jego historię. Magazyn "People" cytował niewiarygodnie ostrożne źródło, które twierdziło, że: "Ta dwójka bardzo uważała na to, żeby nie sprawiać wrażenia zbyt sobie bliskich, kiedy chodzili razem za kulisy". Źródło ciągnęło: "Trudno było powiedzieć, czy są razem".

Była między nimi znaczna różnica wieku: Jake jest o 10 lat starszy. Zarówno to, jak i odmienny charakter ich sławy, stały się dla nich problemem, gdy znajomość przerodziła się w coś więcej. Po spotkaniu w studio telewizyjnym widziano ich razem na Brooklynie, niedaleko domu jego siostry, Maggie. Potem wstąpili do restauracji Al Di La, gdzie dołączyła do nich Emma Stone. Ludzie zaczęli gadać i niebawem zadawano już Taylor pytania dotyczące tych pogłosek.

Kiedy pojawiła się w programie The Ellen DeGeneres Show, gospodyni programu zapytała ją o to, jak bardzo optymistycznie myśli o swoim życiu uczuciowym. "Zawsze optymistycznie myślę o miłości" - odpowiedziała Taylor. "Tak, zawsze, czasem". Ellen była w bardzo figlarnym nastroju i dorzuciła: "Zwłaszcza, jeśli Twoim chłopakiem jest Jake Gyllenhaal, bo jest bardzo przystojny".

Później, w listopadzie, parę widziano razem w luksusowym zajeździe Post Ranch Inn w Big Sur w Kalifornii. Według świadków Taylor "śmiała się ze wszystkiego, co Jake mówił", kiedy jedli razem lody i mrożony jogurt. Taylor zamówiła jogurt z kolorową posypką, a Gyllenhaal - z płatkami szwajcarskiej

czekolady. Taylor wspięła się na palce i porównywała swój wzrost do Jake'a. Świadkowie opowiadali, że para dużo się śmiała, była szczęśliwa i towarzyska. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Aktorka Gwyneth Paltrow, żona frontmana Coldplay, Chrisa Martina znała ich oboje. W wywiadzie dla "USA Today" powiedziała, że wydała kolację dla młodych w Londynie. Wszystko się dobrze układało. Byli w sobie tak zakochani, że podobno Taylor w ostatnim momencie zmieniła swoje plany na Święto Dziękczynienia i postanowiła spędzić je z Gyllenhaalami, a nie Swiftami. Poznała jego rodzinę podczas festiwalu w Nowym Jorku - a to już oznaczało, że związek był poważny.

Wizyta wydawała się udana, a siostra Jake'a, Maggie, powiedziała "US Weekly", że: "wszystko poszło świetnie". Potem pojawiły się znane już zdjęcia pary popijającej latte z syropem klonowym w Gorilla Coffee na Brooklynie - uosobienie kochających jesień młodych Amerykanów.

Później, kiedy polecieli do Nashville, widziano ich na romantycznych spacerach, zatrzymujących się na kolejne kawy i późne śniadania. Pośród kafejek, do których zaglądała uzależniona od kofeiny para, były Frothy Monkey, Crema i Fido26. Ich związek najwyraźniej rozkwitał na wielu płaszczyznach - jeśli wierzyć dowodom fotograficznym, to para była na kofeinowym haju.

Tak jak w przypadku swoich poprzednich związków, na przykład z Jonasem, Taylor była powściągliwa, gdy prasa zadawała pytania. Kiedy MTV zapytała ją, czy spotyka się z Gyllenhaalem, odparła: "Dużo piszę o moim życiu osobistym, ale nie mówię o nim".

Jednak w prasie co chwila pojawiały się nowe źródła informacji. Ktoś powiedział w "US Weekly", że "Talor jest zauroczona Gyllenhaalem i uwielbia, że jest taki miły i uczuciowy. Jake lubi w Taylor to, że jest słodka, skromna i swobodnie się przy niej czuje".

Kiedy zabrał ją na weekend do Anglii, gdzie organizował przyjęcia promujące jego najnowszy film, wyglądało to poważnie. Niektóre media informowały, że wydał 100 tysięcy funtów na prywatny odrzutowiec po to, by mogli spędzić wspólnie 48 godzin w jego luksusowym apartamencie w hotelu The Dorchester, mieszczącym się przy snobistycznej londyńskiej ulicy, Park Lane. Wydawało się, że związek staje się coraz intensywniejszy. Niektórzy nawet zastanawiali się czy wkrótce wezmą ślub. Wszystko działo się bardzo szybko.

Kiedy Taylor obchodziła swoje 21. urodziny, odbierano sprzeczne sygnały dotyczące jej związku z hollywoodzkim przystojniakiem. Niektóre nowe doniesienia mówiły o tym, że wyasygnował 11 tysięcy dolarów na gitarę retro firmy Gretsch dla niej. Inne, że kupił jej złotą bransoletkę z diamentami za 100 tysięcy funtów. Lista rzekomych prezentów obejmowała młynek i ekspres do kawy, uzupełnione ziarnami kawy kona. Taka szczodrość, jeśli wierzyć doniesieniom, sugerowała stały związek i nadzieję obu stron na długą, wspólną przyszłość.

Jednak kiedy Talor przyjmowała 70 wybranych gości na swoim przyjęciu urodzinowym, Gyllenhaal nie znalazł się wśród zaproszonych. O ile zobowiązania zawodowe mogły tłumaczyć jego nieobecność, to jednak znaczącym faktem było to, że Taylor spędziła Boże Narodzenie ze swoją rodziną, a nie porzuciła ich dla Jake'a, jak w przypadku Święta Dziękczynienia. Niebawem stało się jasne, że para się rozstała.

Kolejne źródło powiedziało w "US Weekly": "Jake stwierdził, że to nie jest to i źle się czuje z zainteresowaniem mediów. Powiedział też, że odczuwał różnicę wieku. Taylor jest bardzo przykro. Mówiliśmy jej, żeby się nie spieszyła, ale nie słuchała".

Romans z Harrym Stylesem i konflikt z Katy Perry - czytaj na następnej stronie!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Taylor Swift

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje