Reklama

Pozytywne Wibracje: Festiwal spełnionych marzeń

Angie Stone rozkochała się w Polsce. Jej występ podczas drugiego dnia Białystok Pozytywne Wibracje Festival był wspaniałą muzyczną ucztą, a sama artystka zachwycała się miejscem, w którym występowała oraz polską publicznością.

- Jeśli to tylko będzie możliwe, to chciałabym tu znów przyjechać i właśnie w Polsce nagrać swoje koncertowe DVD i płytę - powiedziała ze sceny Angie.

Reklama

Sobotnia (21 lipca) część festiwalu rozpoczęła się od energetycznych brzmień projektu Eskaubei & Funky Flow. Ktoś mógłby powiedzieć, że hip hop nie bardzo pasuje do profilu tego festiwalu, ale w tym przypadku bardzo by się mylił. Inteligentne teksty w połączeniu z grającymi na żywo muzykami pokazały, że polski hip hop nie musi być nudny i monotonny i może trafić również do tych, którzy na co dzień go unikają.

- Byłem na tym festiwalu rok temu. Wspaniale się tutaj czuję. Oczywiście byłem gotowy przyjechać tutaj znów, ale nie wiedziałem, że tym razem nie będę stał pod sceną tylko na niej. To się nazywa spełnianie swoich marzeń - cieszy się Eskaubei.

Wiele osób czekało na koncert Ani Rusowicz. Odtworzyć klimat lat 70. w studiu w obecnych czasach to nic trudnego. Ci, którzy widzieli wokalistkę po raz pierwszy na żywo nie mogli wyjść z podziwu, że artystka wraz z zespołem z ogromną naturalnością odtwarza muzyczną atmosferę tamtych czasów, a jej charakterystyczne brzmienie głosu, to nie efekt studyjnej inżynierii, a naturalny dar. Muzyczna podróż w przeszłość bardzo spodobała się publiczności, która wyśmienicie bawiła się słuchając "Za daleko mieszkasz miły" i innych przebojów Ani i jej mamy. Swoją wizytę w Białymstoku Ania Rusowicz zapamięta również z tego powodu, że to właśnie tu odebrała z rąk Stanisława Trzcińskiego, dyrektora artystycznego festiwalu, Złotą Płytę za album "Mój big-bit".

Słońce już schowało się za Pałacem Branickich kiedy na scenie pojawił się Omar. Charyzmatyczny wokalista i muzyk, który swoim ciepłym soulowym głosem szybko wprowadził na dziedziniec pałacu wibrujący i jednocześnie romantyczny nastrój. I o ile wszyscy mogli się spodziewać, że skoro artysta ma na koncie duety z Angie Stone, to wokalistka pojawi się na scenie, to ogromną niespodzianką była piosenka "Kiss It Right", którą z Omarem wykonała Natalia Przybysz (Natu, Sistars).

- Nigdy nie wiesz kiedy spełnią się twoje marzenia - powiedziała po występie wzruszona Natalia.

Finałem był oczywiście koncert samej Angie Stone. Trwający blisko dwie godziny występ na pewno na długo zapadnie w pamięci publiczności. Usłyszeliśmy oczywiście przeboje takie jak "My Life Story", "Brotha" (w wersji albumowej, jak i tej remiksowej) czy też zagrany w postaci różnych wariacji "Wish I Didn't Miss You". Nie zabrakło również najnowszego singla "Do What You Gotta Do" zapowiadającego planowany na wrzesień nowy album artystki. W duecie z Omarem wokalistka zaśpiewała klasyk "The Makings Of You".

Publiczność długo nie chciała pozwolić Angie zejść ze sceny. Zauroczona tym faktem piosenkarka zaprosiła publiczność do klubu "Metro" na jam session. Ci, którym udało się dostać do klubu byli świadkami dodatkowego minikoncertu z udziałem m.in. Angie Stone, Omara i Natalii Przybysz. Zabawa trwała do samego rana.

Konrad Sikora, Białystok

Podaruj mi trochę słońca - czytaj także relację z pierwszego dnia Pozytywne Wibracje Festival!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje