Reklama

Reklama

Piękna aktorka mieszka w nawiedzonym domu?

Amerykański wokalista ze stajni Disneya Joe Jonas współczuje Olivii Wilde, która mieszka w jego dawnej posiadłości. 21-letni piosenkarz uważa, że ten dom jest nawiedzony.

Olivia Wilde stwiedziła w jednym z wywiadów, że w jej nowej, kalifornijskiej rezydencji dzieją się niepokojące rzeczy i że posiadłość należała kiedyś do gwiazdy zespołu Jonas Brothers. Wszyscy wzięli wypowiedź aktorki za żart.

Wokalista zupełnie poważnie przyznaje jednak, że opuszczając ten dom, zdawał sobie sprawę, że jest z nim coś nie tak.

"Nigdy tak naprawdę nie wierzyłem w duchy, dopóki tam nie zamieszkałem" - opowiada Joe Jonas.

"Pewnej nocy mój znajomy siedział w domu, podczas gdy ja byłem w trasie koncertowej. O czwartej nad ranem do drzwi zaczęła dobijać się policja. Funkcjonariusze odebrali z tego domu telefon; ktoś powtarzał do słuchawki: pomóż mi, pomóż mi, pomóż mi. Tylko że tam w ogóle nie było linii telefonicznej!" - wspomina wokalista.

Reklama

"Innej nocy, też o czwartej, usłyszałem trzask przewracanych rzeczy. Pomyślałem, że to mój współlokator wraca z urodzinowej imprezy. Następnego ranka idę do jego pokoju, a tam nikogo nie ma. Nic nie zostało skradzione, więc nie było to również włamanie" - zauważa Jonas.

Wierzycie w te opowieści gwiazdy Disneya? A może sami macie podobne doświadczenia? Czekamy na Wasze komentarze!

Oglądaj teledyski gwiazd na stronach INTERIA.PL!

Zobacz najnowsze galerie zdjęć

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje