Reklama

Muzycy o Euro 2012: Nie dmuchamy balonu

Euro 2012 emocjonują się wszyscy. Także gwiazdy polskiej sceny muzycznej, choć wiele z nich przyznało w rozmowie z INTERIA.PL, że piłka nożna ich nie interesuje.

Jak się okazuje, wielu muzyków to zagorzali kibice piłkarscy. Jednym z nich jest Krzysztof 'Grabaż' Grabowski z grupy Strachy Na Lachy, który w rozmowie z INTERIA.PL pokusił się o fachową ocenę szans reprezentacji Polski w turnieju.

Reklama

- Wydaje mi się, że jest lepiej, niż przed poprzednimi Mistrzostwami Europy czy Mundialem. Nikt z nas nie mówi, że zdobędzie puchar. Mówimy o wyjściu z grupy i zdajemy sobie sprawę, że to będzie bardzo trudne zadanie. Nie dmuchamy tego balonu. Zresztą nikt się nie da na to nabrać. Sami wiemy najlepiej, jakich mamy piłkarzy i jakie mamy możliwości. Tym razem oczekiwania nie są przedmuchane. Wiem to, bo na co dzień śledzę wydarzenia związane z kadrą. To dobre, bo przedmuchany balon sam pęka, zanim jeszcze wyfrunie w górę - komentuje Grabaż.

- Piłka nożna to jest sport. Dlatego bywa ciekawa i fascynująca, wielbią ją miliony, bo potrafi być nieprzewidywalna. Patrząc na reprezentację i prezentowany przez nią futbol, szacuję nasze szanse opierając się na pewnym niedopowiedzianym marginesie. Bardzo często o sukcesie decyduje dyspozycja dnia, lepsze nastawienie. Poza tym myślę, że każdy z naszych grupowych przeciwników ucieszył się, że wylosował Polskę. A na takiej zasadzie nasze zespoły klubowe bardzo często odnosiły sukcesy w pucharach europejskich. Zespoły zagraniczne, przystępujące do rywalizację z naszymi drużynami klubowymi, często kładły na to lachę. Stopień ich motywacji nie był najwyższy. I to jest szansa, której ja upatruję. Piłkarze będą mieli świetny dzień, kibice rykną z siłą tysięcy gardeł, polskim piłkarzom urosną skrzydła i będą gryźć trawę. Robert Lewandowski dojdzie do jakiejś sytuacji i strzeli gola, a później postawimy na polu karnym tzw. autobus i dowieziemy 1:0. A zwycięstwo w pierwszym meczu z Grecją pozwala realnie myśleć o przejściu do dalszej fazy - twierdzi lider Strachów Na Lachy.

Robert Gawliński z Wilków przekonuje, że w przeciwieństwie do Mistrzostw Świata poziom podczas w Mistrzostw Europy jest wyrównany i bardzo wysoki.

- Mistrzostwa Europy zawsze były o wiele trudniejsze, przede wszystkim dla drużyn powiedziałbym średnich. Takich, jak nasza. Czyli takich drużyn, które mogą zdobyć się na jeden zryw i pokonać na przykład Hiszpanię, ale za chwile wpada na kolejnego mocnego rywala i tym jednym zrywem nie może sobie wypracować wyjścia z grupy. W Mistrzostwach Świata zdarzają się mecze ze słabszymi drużynami, które dają handicap i możliwość wyjścia z grupy. Tutaj jest inaczej - przekonuje artysta.

- Oczywiście znam skład grupy Polaków. Nie jest ona wcale słaba. Nie możemy zakładać, że na pewno wygramy na przykład z Rosją czy z innymi drużynami z naszej grupy. Rywalizacja będzie bardzo zacięta. Te drużyny mają bardzo wyrównany potencjał, a najmocniejsza może się okazać właśnie Rosja - twierdzi Robert Gawliński.

Grabaż zwraca również uwagę na element szczęścia, który w piłce nożnej ma dużo większe znaczenie, niż w innych dyscyplinach sportu.

- Gdybyśmy rozmawiali o boksie czy lekkoatletyce - tam do takich cudów nie dochodzi. A w piłce nożnej incydenty szczęśliwe czy też nieszczęśliwe - zależy z której strony na to spojrzeć - zdarzają się. Dlatego kochamy piłkę nożną. Spójrzmy na niedawną rywalizację FC Barcelony z Chelsea Londyn w Lidze Mistrzów. Śmiem twierdzić, że na dziesięć pojedynków, osiem razy zwyciężyłaby Barcelona, a Chelsea wygrałaby jeden mecz i raz szczęśliwie zremisowała. Los tak chciał, że akurat tak się stało. I tego bym się trzymał, bo gdy realnie popatrzymy na umiejętności i możliwości drużyn, które przyjadą na Euro 2012, to one kilkukrotnie nas przewyższają potencjałem i wartością piłkarską. Ale okoliczności, o których wspomniałem, może spowodują, że piłkarze sprawią radość swojemu narodowi - wokalista wciąż nie traci nadziei na dobry wynik "Orłów".

Natomiast wielkich szans Polakom nie daje raper Abradab.

- Nie jestem fanem piłki nożnej i nie znam się kompletnie na piłce nożnej. Nie jestem amatorem tego sportu i nie chciałbym robić z siebie eksperta, bo pewnie nie byłbym w stanie wymienić ani jednego nazwiska zawodnika z naszej reprezentacji - zaznacza hiphopowiec, który jednak pokusił się o prognozę.

- Niestety, moje doświadczenie z oglądaniem polskiej reprezentacji są jak najsłabsze. Na Mistrzostwach Świata czy Europy dwa razy dostają w d**ę. Później jest trzeci mecz o nic i oni go wygrywają (śmiech). Obawiam się, że i tym razem może nie być najlepiej, ale i tak będę im gorąco kibicował - zaznacza.

Michał Kowalonek, nowy wokalista zespołu Myslovitz, widzi w Polakach kandydatów do zwycięstwa w Euro 2012. Pod jednym warunkiem.

- Jeżeli nasza reprezentacja będzie występowała w barwach Hiszpanii, to wygramy - mówi ze śmiechem. - A już na poważnie, to Polska wyjdzie z grupy, ale później polegnie. Będziemy oglądać fantastyczną piłkę.

Miejmy nadzieję, że - wbrew wszelkim przeciwnościom - rzeczywiście tak będzie. Natomiast Jacek Kuderski, basista grupy Myslovitz, nie chciał wskazać na potencjalnego zwycięzcę turnieju.

- Zawsze jest tak, że grają dobrze drużyny typu Hiszpania czy Włochy, a później wygrywają Niemcy albo Holendrzy. Nie mam faworyta. Hiszpania ma dobrych zawodników, ale nie wiem czy przyjechali ci najlepsi. Oni byli już mistrzami Europy w 2008 roku - wspomina muzyk, który zauważył postęp w grze naszej reprezentacji.

- Kibicuję mocno Polakom, szczególnie po meczu z Andorą, kiedy to zagrali bardzo fajny mecz. Życzę im, by podobnie zagrali z drużynami z grupy. Widać dynamizm w ich grze w porównaniu z tym, co jeszcze do niedawna oglądaliśmy. Jest nowy start. Mam nadzieję, że trema ich nie zje na meczu otwarcia i podczas późniejszych spotkań. Liczę, że wyjdą z grupy - jest takie założenie i mam nadzieję, że im się to uda. Poza tym nawet, jeśli im się to nie uda, to i tak będę kibicował. Euro 2012 to jest bardzo duże wydarzenie dla Polski. Obojętnie co by się nie miało wydarzyć, jesteśmy gospodarzami i będziemy w tych mistrzostwach uczestniczyć do końca. Zresztą dzięki temu, że jesteśmy gospodarzami, znaleźliśmy się na Euro 2012. Wszystkie inne drużyny - poza Ukrainą - awansowały drogą eliminacji, a nie jak my z automatu - powiedział nam Jacek Kuderski.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje