Lily Allen znów zakochana. Jej nowy partner ma słynnego dziadka
Po miesiącach spekulacji i publicznych domysłów Lily Allen oficjalnie potwierdziła, że jej serce jest już zajęte. Artystka, która niedawno wróciła na muzyczny szczyt dzięki osobistemu albumowi, ujawniła, że spotyka się z Jonah Freudem - potomkiem słynnego psychoanalityka Sigmunda Freuda. To pierwszy raz, gdy wokalistka tak otwarcie mówi o nowej relacji po rozpadzie małżeństwa z Davidem Harbourem.

Choć od miesięcy pojawiały się zdjęcia Allen i Freuda z Paryża czy Rzymu, sama zainteresowana długo unikała jednoznacznych deklaracji. Dopiero w rozmowie dla Grazia zdradziła więcej, odpowiadając na pozornie niewinne pytanie o ostatnią wysłaną wiadomość. "Mój chłopak" - powiedziała krótko.
To symboliczny moment, bo jeszcze jesienią artystka przyznawała w wywiadzie dla Interview, że randkowanie po rozstaniu jest dla niej trudne. "To okropne, szczególnie gdy przechodzisz przez złamane serce. Nic nie jest bardziej przygnębiające niż setki osób, które nie są tą jedną, za którą tęsknisz" - mówiła.
Rzym, Paryż i pierwsze wspólne wystąpienia
Relacja Allen i Freuda rozwijała się z dala od oficjalnych komunikatów, ale nie umknęła uwadze mediów. Para była widywana m.in. w Rzymie, gdzie spędziła romantyczny weekend, a także w Paryżu podczas tygodnia mody.
Świadkowie relacjonowali ich spokojne chwile w kawiarniach, a także bardziej czułe momenty - jak pocałunki podczas prywatnego przyjęcia w Londynie. Związek nabrał tempa, a wspólne podróże tylko potwierdziły, że to coś więcej niż przelotna znajomość.
Jonah Freud pochodzi z wpływowej rodziny. Jest synem producenta Matthew Freuda i bratankiem nieżyjącego już malarza Luciana Freuda.
Rozstanie, które odbiło się echem w muzyce
Nowy rozdział w życiu prywatnym Allen nie byłby tak szeroko komentowany, gdyby nie dramatyczne kulisy jej poprzedniego związku. Artystka zakończyła małżeństwo z Harbourem w 2024 roku, publicznie sugerując jego niewierność.
To właśnie emocje związane z rozpadem relacji stały się fundamentem albumu "West End Girl". Płyta powstała w ekspresowym tempie - zaledwie dziesięciu dni - i, jak przyznała sama Allen, była "aktem desperacji", a nie kalkulacją komercyjną.
"Przetwarzałam rzeczy, które działy się w bardzo trudnym okresie mojego życia" - mówiła. "To nie jest szczególnie autorefleksyjny materiał. To raczej zapis gniewu skierowanego na innych".
Wielki powrót i zawodowy renesans
Szczerość opłaciła się artystycznie. "West End Girl" okazał się jednym z najgłośniejszych powrotów ostatnich lat, przynosząc Allen świetne recenzje i komercyjny sukces. Wokalistka wystąpiła m.in. w Saturday Night Live, a trasa koncertowa niemal całkowicie się wyprzedała.
Już wkrótce artystka ruszy w kolejną serię koncertów w Wielkiej Brytanii. Inauguracyjny występ zaplanowano w Royal Concert Hall w Glasgow, a następnie odwiedzi m.in. Manchester, Liverpool i Birmingham.








