Reklama

Jak dobrze się sprzedać

Artysto! Masz swoje pięć minut i chciałbyś je skapitalizować? Twoje płyty i koncerty robią furorę, a ty wciąż jeździsz gruchotem? Ten poradnik jest właśnie dla ciebie!

Najpierw ustalmy, co to znaczy sprzedać się dobrze. Chodzi o to, byś wycisnął cytrynę popularności tak mocno, aż stanie się żółtym, zgniecionym flakiem. Jednocześnie musisz uważać, by nie stracić wszystkich swoich fanów (część stracisz na pewno) i nie stać się pośmiewiskiem, na przykład za sprawą reklamowania produktu niegodnego artysty - konserw rybnych, budki z kebabem czy talku do stóp.

Reklama

Nie łaś się też na pierwszy lepszy telefon z telewizji. Pamiętasz, jak Biedroń chodził po brudnych pieluchach, śpiewając przebój Britney Spears? Tego nie chcesz.

Najprościej rzecz ujmując - bądź zachłanny, zdeterminowany, przyciśnij pedał lansu do dechy, ale szanuj się, miej na podorędziu lampkę ostrzegawczą, która włączy się, gdy zobaczysz w lustrze Iwonę Węgrowską.

Czytasz ten poradnik, ponieważ zdobyłeś względną popularność artystyczną, masz nawet jakichś fanów, byłeś w "Dzień dobry TVN", a mimo to zamiast homarem wciąż zajadasz się odgrzewanymi pierogami ruskimi. Jeśli masz jakieś dylematy natury moralnej, odrzuć je. Popatrz na Macieja Maleńczuka, popatrz na Czesława Mozila albo Nergala. Królowie życia! Sprzedaj się i ty.

Jeśli jesteś nieogarnięty, to ogarnij się. Żeby się dobrze sprzedać, będziesz potrzebował głowy na karku. W innym wypadku musisz zatrudnić menedżera - cwaniaka, który udając twojego przyjaciela, zażąda od ciebie złodziejskiego procentu od twojej popularności. Tę gorzką pigułkę nieogarnięci artyści muszą, niestety, przełknąć. Ale dalej jest już z górki.

Weź swoje piosenki i wydaj je jeszcze raz. Z orkiestrą, akustycznie, remiksy, the best of... Szczegóły tego sprytnego procederu znajdziesz tutaj.

Zarobek: kilkanaście tysięcy złotych, szału nie ma.

Idź do telewizji. Zostań jurorem. W muzycznych, bądź okołomuzycznych "talent shows" miejsc jurorskich mamy aktualnie 18, a do tego dochodzi jeszcze 8 gwiazd-trenerów w "Bitwie na głosy". Zatem łącznie aż 26 artystów, celebrytów otrzymuje szansę rozbicia banku poprzez mówienie, że coś było niesamowite i fantastyczne. Wypatruj wakatów.

Zarobek: nawet 350 tysięcy złotych. Ostatnio jednak telewizje coraz częściej idą w jury niskobudżetowe. I co się okazuje - wzięci z przeceny Tomson i Baron ("The Voice Of Poland") radzą sobie świetnie!

Zagraj w reklamie. Tyle że musisz być ostrożny. Im bardziej popularne twoje piosenki, tym częściej będą się do ciebie odzywać... producenci kaloryferów. Poczekaj na produkt, z którym chcesz się kojarzyć. Inaczej zrujnujesz swój wizerunek, niszcząc przyszłe perspektywy dobrego sprzedania się.

Zarobek zależny od twojego statusu. Od kilkudziesięciu tysięcy złotych do dwóch, trzech milionów.

Napisz autobiografię. Nie, nie ty. Musisz mieć ghost-writera i to takiego z prawdziwego zdarzenia. Chodzi o to, by sprawny pisarz/dziennikarz takiego nudziarza jak ty sprzedał jako najbardziej kontrowersyjnego muzyka od czasów Sex Pistols.

Zarobek: za bestseller do 250 tysięcy złotych. Za książkę, która sprzedaje się "jako tako" - 20, 30 tysięcy.

Nagraj pop. Taki do radia. Oczywiście, jest pytanie o wiarygodność takiego ruchu, ale przykład Agnieszki Chylińskiej pokazuje, że publiczność można sobie po prostu wymienić. Na nową, młodszą, mniej wymagającą. Uwaga - musisz koniecznie być autorem tekstu, inaczej tłuste tantiemy przejdą ci koło nosa!

Zarobek: za gwóźdź, przebój, petardę, którą słuchacze będą katowani bez końca, dostaniesz 200 tysięcy złotych i więcej.

Product placement. To obrzydliwie korporacyjne sformułowanie oznacza, że powinieneś zrobić z teledysku jedną wielką ekspozycję marek na tyle miłych i hojnych, że zechcą ci zapłacić za pokazanie ich napoju, laptopa czy samochodu. Miej na uwadze wysokie ryzyko wystąpienia żenady - trzymająca miód Justyna Steczkowska coś o tym wie.

Zarobek: kieszonkowe. Ale rynek rozwija się dynamicznie.

Zagraj podczas telewizyjnego sylwestra. Coraz poważniejsi artyści zatykają nos i godzą się na występ między discopolową grupą a dziewczyną w krótkiej spódniczce z jednym przebojem na koncie. Nikt cię nie słucha, wszyscy pijani, jak by to ujął Marcin Daniec, jak wory, więc przyjemność żadna. Ale za to...

...zarobek: 20-160 tys. złotych. Za trzy piosenki z playbacku.

Graj wszędzie, z dożynkami włącznie

Nawet sobie nie wyobrażasz, jak wiele urzędów miast i agencji eventowych jest w stanie słono przepłacić za twój występ dla - odpowiednio - ludzi przyspawanych do kiełbasek i piwa oraz przedstawicieli szeroko pojętego biznesu. Nie musisz nawet być na topie, wystarczy, że pokazałeś się parę razy w telewizji.

Zarobek: 20-60 tysięcy złotych.

Jak widzisz, drogi artysto, możliwości są, a szlaki już przetarte. Oczywiście, zawsze możesz bohatersko odmówić. Nie jest jednak sztuką powiedzieć "nie, dziękuję", gdy nikt nie dzwoni.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje