Reklama

Chwila, która wszystko zmienia

O światowej popularności w muzycznym show-biznesie coraz częściej decydują jeden moment, jeden występ, bądź jedna decyzja.

Rozgłos wciąż można sobie wypracować mozolnym i konsekwentnym przekopywaniem się przez kolejne zasieki i zwątpienia, poprzez lata zdobywania coraz szerszego kręgu odbiorców. Upór wciąż działa, ale w dobie wirusowo rozprzestrzeniających się fenomenów gwiazdę może zrobić z ciebie równie dobrze jedna chwila. Nawet jeśli do tej pory niczego nie osiągnąłeś/osiągnęłaś.

Wielka dziura w sercu

Reklama

W Stanach Zjednoczonych ten mechanizm idealnie zadziałał w przypadku 24-letniej kelnerki Christiny Perri.

Pochodząca z Filadelfii Christina komponowała do szuflady od 16. roku życia, a więc od kiedy opanowała pięć gitarowych akordów. Pod wpływem nieudanego małżeństwa i przygnębienia porozwodowego ("każdego dnia budziłam się z wielką dziurą w sercu" - opowiadała dziewczyna) napisała smutny i pełen pretensji utwór "Jar Of Hearts", odnoszący się do jej sytuacji.

I ruszyła lawina. W czerwcu ubiegłego roku najlepsza przyjaciółka Christiny zaniosła tę piosenkę do zaprzyjaźnionej choreograf programu "So You Think You Can Dance". Utwór przypadł jej do gustu tak bardzo, że wykorzystano kompozycję w tym popularnym show. Perri była wtedy kelnerką w kawiarni w Beverly Hills, a twórczą pasję realizowała nocami.

Zauroczeni piosenką widzowie zaczęli wypytywać o autorkę kompozycji. Utwór stał się hitem internetu. Gdy pojawił się w legalnej sprzedaży, ściągnięto go ponad 100 tysięcy razy. Szefowie stacji, widząc jakie zamieszanie wywołuje Perri, zaprosili ją do "...You Can Dance", gdzie tym razem osobiście wykonała "Jar Of Hearts":


Po tym występie fascynacja dziewczyną jeszcze się spotęgowała. Christina zaśpiewała niemal we wszystkich programach typu talk-show. 10 maja ukazał się debiutancki album piosenkarki zatytułowany "Lovestrong" - płyta dotarła na 4. miejsce listy "Billboardu".

Jak zostać najpopularniejszą wokalistką świata

O "decydującym momencie" (termin ten jest często używany w świecie fotografii, teorię decydującego momentu wyłożył Henri Cartier-Bresson) można też mówić w przypadku brytyjskiej wokalistki Adele.

Do 15 lutego 2011 roku Adele była popularną, wyjątkowo utalentowaną wokalistką z dwiema popowo-soulowymi płytami na koncie. Po tym, co wydarzyło się 15 lutego, stała się największą gwiazdą muzyki pop na świecie - o jej wynikach sprzedaży Britney Spears, Rihanna czy nawet Lady Gaga mogą pomarzyć.

No dobrze, więc co takiego się wydarzyło? Adele wyszła na scenę podczas gali Brit Awards 2011 i z sercem na dłoni, przejmująco wykonała swoją balladę "Someone Like You". Pod koniec występu wokalistka omal się nie popłakała. To wykonanie w jeden dzień stało się jednym z popularniejszych wtedy filmików w internecie, razem z Adele wzruszały się miliony słuchaczy, którzy następnie biegli do sklepu zakupić jej płytę. W ten sposób album "21" znalazł już 6,5 mln nabywców i żaden inny artysta w 2011 roku nawet się nie zbliżył do tego wyniku.

Zobacz występ Adele na gali Brit Awards:


Efekt "Zmierzchu"

Przełomem w karierze średnio rozpoznawalnego wykonawcy może być umieszczenie jego piosenki na ścieżce dźwiękowej popularnego filmu, serialu, bądź reklamy.

Przykładów jest tu mnóstwo, ale najlepszym wydaje się zespół Paramore, ponieważ zestawianie ich osiągnięć przed "Zmierzchem" i po "Zmierzchu" to jak porównywanie dwóch różnych zespołów.

Przed pojawieniem się pierwszej części filmowej adaptacji sagi Paramore wydali dwie płyty - ich największym dokonaniem było umieszczenie albumu "Riot!" z 2007 roku na 15. miejscu listy "Billboardu" i na 24. miejscu zestawienia brytyjskich bestsellerów płytowych. To dobre wyniki. Ale gdy piosenka "Decode" zaczęła promować "Zmierzch", na punkcie Paramore oszaleli fani filmu.

Album "Brand New Eyes" z 2009 roku cieszył się już wielką popularnością na całym świecie: 2. miejsce na liście "Billboardu", 1. miejsce w Wielkiej Brytanii, Peru, Nowej Zelandii, Irlandii czy Australii. Nawet krytycy - z definicji będący w opozycji do masowych trendów - przychylnym okiem patrzyli na dokonania grupy rudowłosej Hayley Williams. Tylko "Rolling Stone" pozostawał sceptyczny, choć płyty z ziemią nie zrównał.

Zobacz piosenkę, która wprowadziła Paramore do pierwszej ligi:


Paramore na własnej skórze doświadczyli jednak ubocznych skutków sukcesu. Po ciągnącym się miesiącami konflikcie Williams z braćmi Farro (gitarzystą Joshem i perkusistą Zakiem), z zespołem pożegnało się muzykalne rodzeństwo.

Nutka tajemniczości

O Skylar Grey zrobiło się naprawdę głośno, gdy wystąpiła na gali Grammy razem z Rihanną, Eminemem i Dr. Dre. Wykonywała tam refren do utworu "I Need A Doctor". Nie tylko krystaliczny głos 25-letniej Skylar zachwycił widzów, ale też otaczająca ją aura tajemniczości.

Z czterech występujących wtedy artystów Skylar jako jedyna nie była w pełni oświetlona, a kamery nie pokazywały zbliżeń jej twarzy.

Zaintrygowani widzowie masowo wstukiwali jej pseudonim w wyszukiwarkach, chcąc sprawdzić, kim jest i jak wygląda (okazało się, że całkiem atrakcyjna z niej kobieta).

Wokalistka przez dłuższy czas funkcjonowała na drugim planie muzycznego rynku: komponowała utwory (przebój Eminema i Rihanny "Love The Way You Lie" to głównie jej dzieło), refreny do hiphopowych piosenek, w końcu sama zaczęła się udzielać wokalnie - można ją było usłyszeć w przebojach "I Need A Doctor" Dr. Dre czy "Coming Home" Diddy Dirty Money.

Wreszcie Sylar zdecydowała się wyjść z cienia, pokazać twarz i nagrać solowy album. Płyta "Invisible" ukaże się jesienią 2011 roku.

Warto wiedzieć, że to nie będzie debiut Skylar. Wcześniej próbowała swoich sił pod prawdziwym nazwiskiem, jako Holly Brook, jednak jej płyta nie przebiła się do głównego nurtu. Trzeba było zejść do podziemia, ukryć się w półcieniu i niemalże zmienić tożsamość, by otrzymać kolejną szansę. Tym razem decydujący moment - występ na Grammy - został wykorzystany w stu procentach. Tajemnicza Skylar wywołała większe zamieszanie niż powracający po latach na scenę Dre.

Zobacz występ Skylar na Grammy:


Na początku była Susan

Szlak wirusowej, nagłej popularności w największym stopniu przetarła Susan Boyle - jeden występ niezdarnej gospodyni domowej w programie "Mam talent" zmienił nie tylko jej życie, ale też mechanizmy rządzące muzycznym show-biznesem. Dziś sławę można zdobyć dosłownie w kilka sekund. Tego nie przewidzieli nawet najbardziej szaleni wizjonerzy sprzed kilku dekad.

Michał Michalak

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: chwila | Adele | showbiznes | Paramore | Hayley Williams | Zmierzch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje